Duże brawa dla Estończyków. Może i jest im łatwiej przeprowadzać takie reformy przy znacznie mniejszej ilości mieszkańców, ale mimo to jestem pod wrażeniem. Co do możliwości fałszerstw - nie wydaje mi się, żeby było łatwiej w przypadku głosowania elektronicznego. Znacznie taniej/łatwiej jest złamać (w znaczeniu kryptograficznym) komisję wyborczą niż dobrze zabezpieczony system do e-głosowania.
Teraz w Estonii nie trzeba już fałszować wyborów, aby wygrać. Wystarczy dogadać się z Głównym Programistą. A może od razu pójść za ciosem i wprowadzić zamiast głosowania Losowanie? Nie dość że taniej, to jeszcze do tego byłoby większe zainteresowanie i państwo by zarobiło. Głupszych od tych, co są wybierami wylosować nie sposób.
Ile lat minie to minie. Bez przesady, Polska nie jest ostatnim krajem na świecie w którym nie ma elektronicznych wyborów, i akurat tutaj nie widzę powodów do narzekania.
Swoją drogą zastanawiam się, czy łatwiej jest coś takiego zrobić dla nieco ponad miliona obywateli, (z których 1/3 mieszka w stolicy), niż dla ponad 30 milionów... Wydaje się że łatwiej, ale może niekoniecznie.
A zresztą, pamiętacie jak Amerykanie unowocześniali swoje wybory...


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.