Dzień bez Samochodu, czyli zostaw auto i... weź komputer

22-09-2011, 12:50

Dzisiaj obchodzimy Europejski Dzień bez Samochodu. Akcje prowadzone w miastach mają nas zachęcić do przesiadki na rower, do autobusu (dziś bezpłatnie) lub na własne nogi. Przy okazji warto przypomnieć, że dzięki internetowi również możemy odstawić auto do garażu lub przynajmniej sprawić, byśmy samochodem nie wozili głównie powietrza.

Europejski Dzień bez Samochodu to zwieńczenie trwającego od 16 września Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu (ETZT). W tym dniu powinniśmy sobie uświadomić, że auto nie zawsze jest jedyną i najlepszą opcją transportu. Czasem po prostu opłaca się wsiąść do autobusu lub zrobić sobie spacer.

W wielu miastach zaplanowano na dziś imprezy i happeningi. W niektórych zamknięta dla ruchu zostanie część ulic, a kierowcy będą mogli podróżować komunikacją miejską bezpłatnie np. na podstawie ważnego dowodu rejestracyjnego.

Z okazji ETZT Ministerstwo Środowiska uruchomiło specjalną stronę www.nieprowadze.pl. Znajdziemy tam informacje o miastach biorących udział w akcji, ciekawostki dotyczące zrównoważonego transportu, a także spoty edukacyjne, które pokazują absurdy wynikające z korzystania z samochodów na krótkich dystansach. Z badań przeprowadzonych w 2010 roku wynika, że 7% podróży wykonywanych samochodem nie trwa dłużej niż 15 minut.

Na stronie znajdziemy też licznik, który pokaże oszczędności wynikające z chodzenia pieszo. Jest też tzw. motywator, czyli krótka informacja o korzyściach wynikających z odstawienia auta, którą internauci mogą wysłać znajomym.

Komputer (i robot) zamiast samochodu

Dzień bez Samochodu to dobra okazja by przypomnieć, że dzięki internetowi i nowym technologiom można ograniczyć nie tylko korzystanie z auta, ale wszelkie formy podróżowania (z lataniem włącznie). Dzięki wideokonferencjom możliwe jest organizowanie owocnych spotkań roboczych i biznesowych. Po co lecieć na inny kontynent, skoro za pomocą internetu można porozmawiać, zobaczyć się i zaprezentować dokumenty?

Obecnie komunikacja zdalna wchodzi na wyższy poziom dzięki robotom telepresence. Są to zdalnie sterowane urządzenia, które mogą się poruszać i są wyposażone w kamerę, mikrofon i łączność. Użytkownik kieruje takim robotem z odległego miejsca. Może zwiedzać wnętrza, widzieć ludzi oraz prowadzić z nimi rozmowy.

W lutym DI wspominał o robotach firmy Vgo Communications. Urządzenia te kosztują kilka tysięcy dolarów i wykorzystują łączność Wi-Fi. Do sterowania nimi wystarczy zwykły komputer z łączem internetowym. Film poniżej pokazuje, jak taki robot wygląda i działa.

Robot telepresence to efektowna zabawka, która tak naprawdę nie jest potrzebna, aby załatwiać swoje sprawy za pośrednictwem internetu czy nawet pracować zdalnie. Już dziś w Polsce wiele osób decyduje się na tzw. telepracę, do której wystarczy zwykły komputer z prostym komunikatorem. Czasem zbędny jest nawet komunikator, bo poczta elektroniczna wystarcza, by skutecznie porozumiewać się z pracodawcą. Właściwie można sobie wyobrazić telepracę nawet bez komputera, w oparciu o zwykły kontakt pocztowy i telefoniczny, ale internet znacznie zwiększa możliwości świadczenia pracy poza siedzibą firmy.

Telepraca to oszczędności

Telepraca funkcjonuje w polskim systemie prawnym od roku 2007. W praktyce stosowana była znacznie wcześniej. Teoretycznie z tej formy zatrudnienia może skorzystać każdy, kto nie wykonuje obowiązków wymagających przebywania w określonym miejscu (np. na zajęciach w szkole lub w pocztowym okienku). Decyzja w sprawie telepracy może zostać podjęta przy zawieraniu umowy o pracę albo w trakcie zatrudnienia. Jeśli pracownik złoży wniosek o wykonywanie pracy na odległość, pracodawca powinien go uwzględnić w miarę możliwości.

Telepracownicy nie muszą dojeżdżać do pracy, a to oznacza oszczędności pieniędzy i czasu. Nie potrzebują oni powierzchni biurowej, co również może oznaczać oszczędności. Pracodawcy boją się słabego nadzoru nad telepracownikami, ale wiele badań dowodzi, że telepracownicy mogą być nawet bardziej wydajni niż ich koledzy w biurach. Przede wszystkim są oni rozliczani z tego, co faktycznie zrobili, podczas gdy pracownicy "tradycyjni" stosują wiele strategii służących skracaniu faktycznego czasu pracy (np. rzucam marynarkę na krzesło przy biurku i idę na miasto...).

Czytaj: Polska policja testuje elektryczne skutery

Wielu ekspertów sądzi, że ze względu na konserwatyzm pracodawców potencjał telepracy nie jest w pełni wykorzystany. Szkoda, bo oszczędności na kosztach zatrudnienia mogą wynieść nawet 40%.

Kłamstwem byłoby stwierdzenie, że telepraca nie ma wad. Głównym problemem (z punktu widzenia pracownika) jest zmotywowanie się do pracy. Niektórzy ludzie nie mają z tym problemów, inni potrzebują dodatkowych wzmocnień.

Kłopotliwi mogą być domownicy. Zazwyczaj uważają oni, że ktoś, kto przebywa w domu, może w każdej chwili przerwać to, co robi. To może utrudniać skoncentrowanie się na pracy. Dyscyplinowanie domowników jest nie mniej ważne od dyscyplinowania samego siebie.

Wreszcie wadą telepracy jest to, że dom staje się miejscem pracy. Remont w domu oznacza utrudnienia w pracy. Wszystkie te problemy można rozwiązać przy odrobinie dobrej woli.

Jeśli musisz jechać...

Oczywiście nawet najbardziej zagorzały internauta-telepracownik może mieć samochód i czasem gdzieś nim pojedzie. Warto pamiętać, że również w takiej sytuacji można użyć internetu, aby zmniejszyć negatywny wpływ samochodu na środowisko i przy okazji oszczędzić.

Od kilku lat we Francji w ramach ETZT obchodzi się dzień carpoolingu, czyli formy podróżowania polegającej na udostępnianiu wolnego miejsca we własnym samochodzie lub korzystania z wolnego miejsca w samochodzie innej osoby. We Francji dzień carpoolingu objęty jest patronatem Ministerstwa Ekologii i Zrównoważonego Rozwoju. Inicjatywy mające na celu promocję carpoolingu wspierane są także przez niemieckie samorządy czy rząd w Hiszpanii. 

Coraz więcej kierowców i pasażerów zamieszcza ogłoszenia na przykład na tablicach ogłoszeniowych na uczelniach czy w biurowcach. Ogromne możliwości stwarza także internet. Kierowcę lub towarzysza podróży można znaleźć na lokalnych forach, portalach ogłoszeniowych czy w serwisach dedykowanych tylko carpoolingowi.

Carpooling to nie tylko sposób na zmniejszenie hałasu i zanieczyszczeń powodowanych przez transport samochodowy. Według badań przeprowadzonych na zlecenie Ministerstwa Środowiska, średnie miesięczne wydatki związane z utrzymaniem samochodu osobowego wynoszą ponad 430 zł. Szacuje się, że dzięki wspólnym przejazdom ta kwota może być nawet o 300 zł mniejsza.

Czytaj: Elektronika samochodowa na bakier z bezpieczeństwem?


Przepisy na coś słodkiego z kremem Nutella
  
znajdź w serwisie


RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy