Czy targowanie się przywróci zakupom w internecie magię?

14-08-2010, 11:40

Towarzyszy nam już od zamierzchłych początków. Nikt nie wie, dokładnie od kiedy. Miało miejsce już zapewne w jaskiniach, pojawia się na kartach starożytnych przekazów. Nierozerwalnie związane z jakąkolwiek wymianą handlową, czy to w ludach, które stosują formy pieniądza, czy też w wymianie "towar za towar". Targowanie się.

- Targowanie się to, historycznie rzecz ujmując, podstawowy element transakcji handlowych. Element ponadkulturowy, obecny w tradycjach wszelkich ludów zamieszkujących wszystkie kontynenty. Przez tysiące lat był wspólnym mianownikiem wymiany handlowej - wyjaśnia Mariusz Gawruk z serwisu Kupno.pl.

>> Czytaj też: Świstak: Koniec tradycyjnych licytacji

Sonda
Preferuję aukcje z możliwością:
  • Licytowania
  • Kupienia towaru od razu
  • Targowania się
wyniki  komentarze

Sztywne ceny, bez możliwości ich negocjowania, to dziecko czasów współczesnych. To efekt z jednej strony znacznego zinstytucjonalizowania handlu, z drugiej – skutek "masowości" oraz konsumpcyjnego stylu życia, z trzeciej zaś - polityki państwowej. Pamiętajmy bowiem, że wszystkie transakcje kupna są opodatkowane, w interesie państwa zaś nie leży to, żeby ceny bazowe do naliczania owych podatków były za niskie. Współczesny handel w istocie zabił całą historyczną otoczkę związaną z wymianą dóbr. Z tego powodu nawet nie postrzegamy kupna jako swego rodzaju umowy, a przecież jeszcze zaledwie kilkadziesiąt lat temu po targowaniu się, połączonym dość często z rytualnymi, niemal teatralnymi gestami, "przybijano" umowę. Nawet w przypadku zakupu dość prostych towarów, takich jak żywność w lokalnym sklepiku. Czy ktoś teraz wyobraża sobie targowanie się, w dobie skanerów, kas fiskalnych i masowych zakupów? - zastanawia się Gawruk.

Negocjacja ceny zakupu - czyli właśnie popularne targowanie się - nie zniknęło jednak z kultury handlowej. Wie o tym każdy, kto odwiedził jakiś kraj orientalny czy południowy. Tam tradycja targowania się została rozwinięta niemal do rangi kunsztu. Zaś zakup bez targowania się, uchodzi za obrazę dla sprzedawcy. Zwyczaj ten jest też nadal obecny na polskiej wsi, w szczególności na popularnych targach - tam również w trakcie zakupu np. pszenicy, prosiąt czy cielaka można się targować. Ale dlaczego by nie wskrzesić starej tradycji również i we współczesnym otoczeniu?

Przeciw handlowemu "fast foodowi"

Szybka, masowa konsumencka sprzedaż detaliczna jest niczym handlowy fast food. Tak jak popularne fast foody niszczą przyjemność, jaką daje delektowanie się smacznym jedzeniem, zmuszając do szybkiego pochłaniania masowo przyrządzanych potraw, tak "marketowy" model handlowy odbiera radość jaką mogą dawać zakupy.

Strona Kupno.pl
fot. - Strona Kupno.pl
 - Targowanie się to interakcja pomiędzy sprzedającym a kupującym. W trakcie negocjacji zawsze tworzy się dodatkowa więź, może tylko chwilowa, ale dzięki temu sama transakcja nabiera nowego wymiaru, staje się czymś bardziej osobistym, by nie powiedzieć że intymnym. Targowanie się wymusza relację sprzedającego z kupującym, przeciwdziałając depersonalizacji kontaktów. Taki prosty zabieg daje więc nie tylko zyski materialne. Daje przede wszystkim satysfakcję z udanego zakupu - przecież targując się, zrobiliśmy wszystko, by za pożądany towar zapłacić jak najmniej - opowiada Mariusz Gawruk.

- Bez większej przesady można powiedzieć, że sprawne targowanie się to umiejętność niemal mistyczna, a na pewno znacznie bliższa naturze człowieka. Przecież nie bez powodu jest obecna i ceniona w kulturach nie ogarniętych bezmyślnym pędem konsumpcyjnym. W kulturach będących bliżej człowieka i jego rzeczywistych potrzeb, nie zniszczonych zachodnim "konsumeryzmem". Targowanie się to „smakowanie” zakupów - wyjaśnia przedstawiciel serwisu Kupno.pl.

Ogień i woda, czyli tradycja i nowoczesność

Kto powiedział, że nie można łączyć tradycji z nowoczesnością, że jedno wyklucza drugie? Intuicyjnie czujemy, że to nonsens. To właśnie nowoczesna technologia daje bowiem narzędzia umożliwiające łatwiejszy powrót do wielu tradycji. Również w handlu. Tak jak w rzeczywistości, tak i w świecie internetu istnieją różne modele handlu. Od supermarketowych (bez najmniejszych nawet możliwości negocjacji cen), poprzez aukcyjne (niestety coraz częściej możliwość negocjowania ceny również i na nich staje się iluzoryczna), po serwisy chcące ożywić niknącą tradycję targowania.

>> Czytaj też: UZP: Więcej aukcji i licytacji

- My chcemy użyć technologii do przywrócenia zakupom ich naturalnej magii, dającej pełną radość z nabycia wymarzonego towaru - podsumowuje Mariusz Gawruk.


Źródło: materiał nadesłany do redakcji
Przepisy na coś słodkiego z kremem Nutella
  
znajdź w serwisie


RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy