Zmarł Andrzej Wajda. Uważaj na pozwy od fotografów! Takie, których Wajda nie popierał

10-10-2016, 09:15

Śmierć wielkiego człowieka zwiększa zapotrzebowanie na jego zdjęcia. Trafią one na na blogi, strony instytucji kulturalnych i w inne miejsca. Pamiętajcie, aby nie naruszać praw autorskich publikując zdjęcia reżysera, bo ktoś może was wezwać do zapłacenia ogromnej sumy z tego tytułu. Dostępne są zdjęcia bezpłatne, ale trzeba wiedzieć które to.

Nie żyje Andrzej Wajda. To jedno zdanie właściwie wystarcza za całego newsa. Nie będziemy tłumaczyć kim był Andrzej Wajda, bo to raczej zbędne. Nie będziemy pisać o jego wybitnych filmach i licznych nagrodach (z Oscarem włącznie). Nazwisko Andrzej Wajda mówi samo za siebie.  

Zanim napiszesz o Wajdzie...

Spodziewamy się, że dziś wiele serwisów napisze o śmierci reżysera. Do klawiatur ruszą też liczni blogerzy, a potem Andrzej Wajda będzie wspominany w szkołach, w czasie imprez kulturalnych, w czasie kameralnych imprez organizowanych w muzeach albo bibliotekach. Andrzej Wajda nie żyje, ale jeszcze długo będzie żywym symbolem, ikoną kultury, inspiracją, tajemnicą twórczą rozbijaną na czynniki pierwsze przez różne gremia. I tu się może narodzić cała seria nowych i przykrych problemów. Takich, którym Andrzej Wajda już nie zaradzi nawet jeśli będzie chciał. 

Blogerzy, nauczyciele czy pracownicy bibliotek często sięgają po zdjęcia znanych osób. Czasem biorą je po prostu z Google i potem umieszczają np. na stronie biblioteki (przy informacji o wieczorku poświęconym artyście), albo na zaproszeniach, albo w prezentacjach. Autor takiego zdjęcia może wykryć jego użycie, a następnie może zagrozić pozwem i zaproponować niemałe odszkodowanie np. kilkanaście tysięcy złotych.

To zdjęcie widoczne poniżej jest dostępne na wolnej licencji. Pamiętajcie jednak, że niektóre zdjęcia są chronione a ich autorzy bardzo wysoko się cenią.

Andrzej Wajda
fot. Mariusz Kubik (lic. CC BY 3.0 - zdjęcie pobrane z pl.wikipedia.org)

Pozwy, wezwania do ugody - to się zdarza

Już w maju 2015 roku Dziennik Internautów pisał o pewnej fotografce, która pozywa szkoły, biblioteki i inne instytucje kultury w związku z bardzo drobnymi naruszeniami praw do zdjęć znanych Polaków. Dla tej fotografki nie jest istotne, że zdjęcie jakiegoś znanego Polaka zostało wykorzystane na stronie mającej niewiele wyświetleń. Nie jest dla niej ważne, że chodziło o krzewienie kultury. Fotografka potrafi bardzo długo grozić pozwem stosując różne formy nacisku. Żąda bardzo wysokich odszkodowań w ramach "ugody", choć sądy zwykle zasądzają na jej rzecz mniejsze kwoty niż te proponowane w ramach ugód.

Dlaczego teraz o tym piszemy? Gdyż ta sama fotografka jest autorką zdjęcia Andrzeja Wajdy. Takiego zdjęcia, które znalazło się w centrum niezwykle ciekawego sporu sądowego. 

Darowane zdjęcie i prawo cytatu

Pisaliśmy o tym, że pewne zdjęcie znanego reżysera zostało wykorzystane przez fundację filmową. Co istotne, autorka zdjęcia sama podarowała odbitkę przedstawicielowi fundacji "wraz z osobistą dedykacją" oraz "celem wykorzystania jej w prowadzonej działalności kulturalnej". Fundacja wykorzystała zdjęcie na swojej stronie i za to została pozwana (sic!). Sąd ostatecznie uznał, że fundacja skorzystała z prawa cytatu i nie naruszyła prawa!

W tamtej sprawie interweniował sam Andrzej Wajda i opowiedział się po stronie fundacji. Żłożył oświadczenie, w którym sprzeciwił się pobieraniu przez powódkę wygórowanych odpłatności za udostępnianie jego wizerunku takim instytucjom jak szkoły, uczelnie oraz fundacje czy stowarzyszenia filmowe. Reżyser wskazał, że takie korzystanie służy dobru wspólnemu i nikt nie powinien ani go zabraniać, ani czynić sobie z niego źródła dochodu. Zauważcie, że choć Andrzej Wajda był twórcą, wcale nie popierał opresyjnego podejścia do praw autorskich

Niestety teraz Wajda nie żyje. Jeśli będą kolejne spory o jego zdjęcia to nie będzie już człowieka, który mógłby powiedzieć "przestańcie to robić z moim wizerunkiem".

Korzystajcie z wolnych licencji

Pisząc ten tekst nie chcemy tylko ostrzec przed jedną konkretną fotografką. Po pierwsze, lada dzień inni fotografowie mogą zacząć powielać te same zachowania. Z naszych obserwacji wynika, że działania ze spektrum copyright trollingu są po prostu zaraźliwe. O wiele trudniej jest zostać wybitnym fotografem niż przeciętnym fotografem z żyłką do windykacji. 

Po drugie, zawsze warto pamiętać o prawach autorskich gdy wykorzystujemy jakiekolwiek fotografie w sieci lub w przestrzeni publicznej. Nie powinno się tak po prostu pobierać zdjęć z Google i liczyć na to, że autor nie zauważy. Jeśli autor nie zgadza się na wykorzystanie jego zdjęć bezpłatnie to nie należy z nich korzystać bezpłatnie. Kropka. 

W Dzienniku Internautów znajdziecie artykuł o tym skąd wziąć darmowe zdjęcie na bloga by nie naruszyć praw autorskich. 

Jeśli chodzi o zdjęcia Andrzeja Wajdy to znajdziecie je choćby na Wikipedii. Należy tylko pamiętać, że korzystanie ze zdjęć na tzw. wolnych licencjach nierzadko wymaga podania autorstwa. W tym tekście również wykorzystano zdjęcie na wolnej licencji i podaliśmy autorstwo. Można? Można! 

Czytaj także: Organizator festiwalu zapłacił za naruszenie licencji Creative Commons. "Bezpłatne" nie znaczy "bez zasad"


Komentarze
comments powered by Disqus
To warto przeczytać










  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
Jak czytać DI?
Newsletter

Podaj teraz tylko e-mail!



RSS
Copyright © 1998-2017 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.