Założyciel Megaupload był nielegalnie szpiegowany - potwierdza raport rządu

27-09-2012, 08:41

Założyciela Megaupload szpiegowano z naruszeniem prawa - tak wynika z raportu wydanego przez władze Nowej Zelandii. Wcześniej sąd uznał, że Kima Dotcoma zatrzymano na podstawie nieważnego nakazu. Nawet jeśli dojdzie do procesu przeciwko Megaupload, nikt już nie uwierzy w absolutnie czyste działanie władz.

Dziennik Internautów pisał na początku tego tygodnia, że premier Nowej Zelandii zażądał śledztwa w sprawie możliwych naruszeń przy szpiegowaniu Kima Dotcoma, założyciela Megaupload. Szpiegować go miała agencja GCSB, będąca częścią globalnej sieci wywiadu elektronicznego Echelon, która to sieć zarządzana jest przez amerykańską agencję NSA.

Czytaj: Założyciel Megaupload bezprawnie szpiegowany? Premier żąda śledztwa

Raport podsumowujący wyniki dochodzenia został wydany dzisiaj. Z komunikatu na stronie nowozelandzkiego rządu wynika, że władze popełniły co najmniej dwa błędy w sprawie Dotcoma.

  • GCSB nie sprawdziła statusu Kima Dotcoma jako stałego rezydenta Nowej Zelandii, a status ten chroni przed szpiegowaniem, podobnie jak status obywatela. Agencja polegała rzekomo na informacjach policji i nie sprawdziła ich we własnym zakresie.
  • Źle zinterpretowano prawo. Policja i GCSB oparły swoje działania na tym, że Kim Dotcom nie jest obywatelem Nowej Zelandii. Nie wzięły jednak pod uwagę faktu, że rodzaj wizy, w jakiej posiadaniu jest Dotcom, daje mu status stałego rezydenta, co gwarantuje ochronę podobną jak ta dla obywatela.

Powyższe wyjaśnienia nie są usprawiedliwieniem. GCSB niewątpliwie popełniła błąd i ponosi za to odpowiedzialność. Premier Nowej Zelandii John Key otrzymał już przeprosiny od szefa GCSB i zapowiedziano podjęcie kroków, które zapobiegną podobnym wypadkom w przyszłości.

Skan wydanego dziś raportu Inspektora Generalnego Wywiadu i Bezpieczeństwa zamieszczamy pod tym tekstem.

Trzeba przyznać, że teraz sprawa Dotcoma robi się bardziej kontrowersyjna niż można było przypuszczać. Wystarczająco oburzające były przecież okoliczności nalotu na posiadłość Dotcoma, w którym uczestniczyło kilkudziesięciu policjantów, helikoptery i psy. Cała akcja odbyła się niestety na podstawie nieważnego nakazu.

Teraz dochodzi do tego nielegalne szpiegowanie. To wszystko mają na sumieniu władze Nowej Zelandii, a tymczasem w USA prawnicy przyznają, że prowadzenie procesu przeciwko Megaupload jest praktycznie niemożliwe, bo firma nie ma siedziby w Stanach. Władze odbijają piłeczkę i twierdzą, że proces będzie możliwy jeśli... szeroko, bardzo szeroko zinterpretujemy prawo.

Sonda
Jeśli Dotcom uruchomi nowe Mega, wypróbujesz je?
  • tak
  • nie
  • jeszcze nie wiem
wyniki  komentarze

Tymczasem Dotcom... szykuje Megabox

Co na to Kim Dotcom? On, jak wiemy, gotów jest jechać do USA nawet bez ekstradycji, by stanąć przed sądem i przedstawić sprawę ze swojego punktu widzenia. Wcześniej Dotcom twierdził, iż w sprawę przeciwko niemu zaangażowały się najwyższe władze Stanów Zjednoczonych na prośbę MPAA - organizacji przemysłu filmowego.

Niezależnie od tego Dotcom nie ustaje w pracach nad nowym Megaupload. Wczoraj opublikował on film na YouTube, który przedstawia prace nad nowym serwisem Megabox. Na filmie błyskają niektóre z funkcji tej nowej usługi. Film sugeruje też współpracę z artystami takimi, jak Will.i.am. Nie powinno nas to dziwić. Już wcześniej znani artyści wyrażali wsparcie dla Megaupload, a Will.i.am był jednym z nich.

Poniżej film o Megabox, a pod nim dokument rządowy dotyczący szpiegowania.

Raport Inspektora Generalnego ws. szpiegowania Kima Dotcoma

Czytaj: Dane użytkowników Megaupload wrócą do nich? Nie wiadomo i to boli


  
znajdź w serwisie

RSS  
RSS  
RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Luty 2020»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
242526272829