Wybory prezydenckie 2015: Gdzie wyniki? Co z ciszą wyborczą w sieci?

11-05-2015, 08:21

Na oficjalne dane dotyczące wyników głosowania trzeba będzie jeszcze poczekać. Podpowiadamy, gdzie trzeba będzie ich szukać. Poza tym warto wspomnieć o wynikach sondaży oraz o internetowych incydentach, które zakłóciły ciszę wyborczą.

Pierwsza tura wyborów prezydenckich już za nami. Obecnie media skupiają się na wynikach sondażu exit poll, jaki został przeprowadzony przez ISPOS dla stacji telewizyjnych. 

  • Andrzej Duda miał uzyskać 34,8% głosów, 
  • Bronisław Komorowski - 32,2%, 
  • Paweł Kukiz - 20,3%. 

Pozostali kandydaci mieli zebrać mniej niż 5% głosów. Ten sondaż oceniał frekwencję na 49,9%. 

Jeśli szukacie oficjalnych danych od Państwowej Komisji Wyborczej, powinniście zajrzeć na stronę prezydent2015.pkw.gov.pl. W chwili pisania tego tekstu znajdują się tam wyłącznie wyniki dotyczące frekwencji obliczonej na godzinę 17:00. Wówczas wynosiła ona 34,41%, co oznacza, że wydano 10.401.799 kart do głosowania (na 30.229.501 uprawnionych do głosowania). Mapka poniżej prezentuje frekwencję w poszczególnych województwach. 

Frekwencja - dane ze strony PKW

Na stronie PKW znajdziecie też multimedia, a więc nagrania z konferencji prasowych. Te same nagrania znajdziecie na kanale PKW na YouTube. W czasie konferencji prasowych omawiano m.in. zakłócenia w przebiegu wyborów. Do tych zakłóceń możemy zaliczyć m.in. naruszenia ciszy wyborczej. 

Cisza wyborcza vs internet

Przy okazji różnych wyborów nieraz podnoszono problem ciszy wyborczej w internecie. Teoretycznie takim naruszeniem może być nawet pozostawienie komentarza pod artykułem albo "lajkowanie" na Facebooku. W czasie wyborów prezydenckich zaobserwowano takie naruszenia. Na wczorajszej konferencji prasowej PKW wspominano o tym, że "na Facebooku znalazł się post przeciwko jednemu z kandydatów". 

PKW nie wiedziała o innych tego typu incydentach, ale mogło być ich znacznie więcej. Dochodziło do nich również przed wyborami, np. Głos Szczeciński informował, iż na stronie pewnego lokalnego polityka i na jego koncie na Twitterze pojawił się wpis zachęcający do głosowania na pewnego konkretnego kandydata. Przypadek ciekawy, bo lokalny polityk nie przyznał się do autorstwa komunikatu i twierdzi, że opublikowali go jego współpracownicy. Czy to wystarczy, by uniknąć odpowiedzialności? Za naruszenie ciszy wyborczej grozi grzywna do 5 tysięcy złotych. 

Wydaje się, że w pewnych przypadkach za naruszenie ciszy wyborczej powinien odpowiadać administrator strony, ale czy zawsze powinno tak być? Dziennik Internautów opisywał w przeszłości przypadek administratorów lokalnego serwisu, którzy mieli być pociągnięci do odpowiedzialności za komentarze użytkowników naruszające ciszę wyborczą. Oczywiście jest duża różnica pomiędzy administratorami serwisu informacyjnego a np. kontem polityka na Twitterze. W tym drugim przypadku "administrator" (posiadacz konta) powinien wiedzieć, kto i co publikuje w jego imieniu. 

PKW przypomina, że ocena takich incydentów nie należy do Państwowej Komisji Wyborczej. Takie przypadki należy zgłaszać na policji i to organy ścigania zadecydują, co robić. 

Czytaj także: Cisza wyborcza w sieci jest nierealna, ale... uważaj, co lajkujesz!


  
znajdź w serwisie

RSS  
RSS  
RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Listopad 2019»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930