Władza nauczyła się coś ujawniać, ale wciąż traktuje obywatela jak przeciwnika - wywiad z Siecią Obywatelską Watchdog Polska

15-03-2016, 11:29

Dlaczego jakieś stowarzyszenie walczy o jawność władz? Co trzeba zmienić w mentalności urzędników? W jaki sposób działa Sieć Obywatelska Watchdog Polska i na czym polega jej sieciowość? O tym oraz o innych sprawach rozmawialiśmy z Katarzyną Batko-Tołuć, dyrektorką programową SO Watchdog Polska.

Mamy okres rozliczeń podatkowych i być może zdecydujecie się przekazać 1% swojego podatku na jakąś organizację zajmującą się problemami społeczeństwa informacyjnego. Jedną z takich organizacji jest Sieć Obywatelska Watchdog Polska, która stara się o 1% z podatków.  

Sieć Obywatelska już nieraz ujawniała informacje istotne dla obywateli. Czasem narażała się rządzącym, niezależnie od opcji politycznej. Dlaczego Sieć to robi? Od czego to się zaczęło? O tym właśnie rozmawialiśmy z Katarzyną Batko-Tołuć, dyrektorką programową Sieci. 


Marcin Maj, Dziennik Internautów: Sieć obywatelska działa na rzecz jawności. Czy w tym temacie w Polsce jest dużo do zrobienia? Jakie są główne problemy obserwowane w tym obszarze?

Katarzyna Batko-TołućKatarzyna Batko-Tołuć: Jawność to jest hasło, które najbardziej się przyjęło. Nasze pierwotne założenie było takie, że ludzie kontrolują swoją życiową sytuację poprzez kontrolowanie tego co robi władza. Czyli w lokalnych społecznościach ludzie interesują się decydowaniem o inwestycjach, wydawaniem pieniędzy związanych z ich życiem, czy te pieniądze są wydawane racjonalnie itd.

To okazało się dosyć trudne do wykonania. Ludzie nie mieli informacji. Zaczęliśmy się więc zajmować ochroną prawa do informacji i od tego przeszliśmy w ogóle do jawności. Ona się pojawiła jako idea państwa, w którym władza tłumaczy się przed obywatelami. To oczywiście nie jest idea, którą my wymyśliliśmy, natomiast jawność tak definiujemy. Władza odpowiada za to co robi, czeka na informację zwrotną, dzieli się informacją nawet jeśli na początku ma być trochę niezadowolenia.

Do takiej idei państwa to mamy lata świetlne.

Nie wystarczy doprowadzić do zmian, które już są widoczne. Przykładowo słynne rejestry umów, o których już pisaliście. One są super. Właściwie to nieprawdopodobnie szybko poszło. Nastąpiła wzmożona akcja zachęcania urzędów do publikowania rejestrów. I właściwie już teraz wiele urzędów udało się przekonać. Karol Breguła mówił mi, że około dwustu. To jest bardzo duży przeskok.

Niestety ten przeskok nie pociągnął za sobą całej filozofii służebnej roli wójta, burmistrza, prezydenta, radnych, urzędników. Nie pociągnął za sobą myślenia, że ludziom można zaufać. Mam poczucie, że to jest takie: „macie, żebyście mieli”. Zrobiono ważny początek, natomiast z punktu widzenia zmiany filozofii to jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia.

Dochodzi już do tego, że informacji jest więcej i rządzący wystawiają się na ocenę. Istotne są również środki prawne. Obywatele mają coraz większą prawną świadomość jak wycisnąć informację. Niestety urzędnicy ciągle myślą że – takie mam wrażenie – że po drugiej stronie mają przeciwnika. Chcemy żeby zrozumieli, że po drugiej stronie mają partnera.

Jeśli chodzi o działania Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska to ludzie najczęściej słyszą o tych medialnych sprawach – wygrana w sądzie, ujawnienie danej informacji itd. O tym się mówi i media to widzą. Z pewnością jednak są takie działania Sieci Obywatelskiej, które dostrzegamy rzadziej?

My nie wzięliśmy się z koncepcji, że będziemy wywoływać duże sprawy. Wzięliśmy się z koncepcji oddolnej, że ktoś coś potrzebował lokalnie. To jest nasza tożsamość. Wprawdzie mamy adres, biuro i pracowników - ponieważ ktoś musi dbać o zapewnianie infrastruktury, informowanie, rozwój, działania na poziomie parlamentu i rządu, poradnictwo, porządek w papierach i kontakt z ludźmi – ale przede wszystkim jesteśmy organizacją członkowską.

Jako organizacja (nie jako biuro) składamy się z członków działających lokalnie. Tych członków jest obecnie około 60. Członkowie to osoby, które mogą wybierać władze stowarzyszenia i mają wpływ na kierunki działań. Jeśli chodzi o przyjmowanie członków to chcemy mieć świadomość kto to jest. Osób działających tak jak my jest sporo, ale nie wszystkie mają takie same cele, nie wszystkie przestrzegają zasad etyki, nie wszystkie są gotowe nakładać na siebie dobrowolne ograniczenia i z pokorą analizować swoją strategię działania.

Modelowy członek naszej organizacji to osoba działająca lokalnie, która albo działa w organizacji, albo jest pojedynczym aktywistą, albo ma jakąś grupę nieformalną, albo portal. Ta osoba interesuje się działaniem własnej, lokalnej władzy. Ta osoba dzięki obecności w naszej sieci dostarcza innym członkom, zarządowi i biuru sporo informacji o tym co się dzieje lokalnie. Dzięki temu skuteczniejsze i bliższe rzeczywistości są nasze działania rzecznicze i strażnicze na poziomie rządu i parlamentu. Jednocześnie ta osoba jest zsieciowana z innymi i dzięki temu jest skuteczniejsza, korzysta z całego dorobku Sieci.

Ta nasza tożsamość lokalna pozwala nam krzewić idee bardziej „do ludzi” niż tylko w mediach. Medialne tematy przynoszą uznanie, ale z wewnętrznego punktu widzenia istotne jest dla nas zbudowanie sieci powiązanych i skutecznych obywateli, organizacji, blogerów, dziennikarzy

Wspomniane 60 osób to ludzie odpowiednio doświadczeni i sprawdzeni. Wokół nich jest wielu ludzi (według mnie około 300), którzy mówią tak: „wy macie takie niepotrzebne zasady, których nie trzeba przestrzegać”. Niektórzy chcą kandydować w wyborach, a u nas nie można kandydować. Niektórzy są radnymi. Niektórzy mówią, że chcą działać inaczej. Niektórzy nie są skłonni poddawać swoich działań refleksji, a niektórzy po prostu nie mogą być członkami ze względu na to że pracują w jakimś urzędzie. A niektórzy nie chcą lub nie czują się aż tak silnie związani.

Ale często te osoby de facto realizują tę samą misję, tylko po swojemu. Niektóre osoby w ogóle nie mają nic wspólnego z centralą naszej organizacji, ale z konkretnym członkiem lub członkinią. I to jest naprawdę motywujące

Niektórzy członkowie przychodzą z własnym kapitałem lub go budują. Dobrym przykładem jest Karol Breguła (znany też jako Adam Dobrawy - red.). On ma już pewne kompetencje, koncepcję działań i całą rzeszę ludzi, którzy realizują to co on zamierzy. Ci ludzie tak naprawdę współpracują z nim, ale przyczyniają się do budowania misji całej Sieci.

Sami doszliśmy do wniosku, że nie musimy ściśle kontrolować co ludzie robią. Nie musimy wszystkich przykrajać pod swoją formatkę. Ci, którzy są członkami, mają nieco większy wpływ, ale również osoby „z zewnątrz” go mają. Staramy się słuchać i w miarę możliwości korzystać z podpowiedzi.

Skąd organizacja bierze pieniądze i na co je przeznacza?

Przez wiele lat mieliśmy dużo szczęścia do darczyńców. Darczyńcy rozumieli, że robimy coś ważnego. To były organizacje takie jak Fundacja Batorego. Nie dawała nam ona pieniędzy na kontrolę społeczną, ale dawała pieniądze na rozwijanie tej sieciowości.

Przez trzy lata mieliśmy pieniądze z Open Society Institute. Nieduże pieniądze. One się skończyły w 2013 roku. Przez jakiś czas mieliśmy całkiem duże pieniądze z amerykańskiej fundacji Trust For Civil Society. Wnioskowaliśmy w różnych konkursach grantowych.

Na początku działalności wnioskowaliśmy o środki publiczne do Funduszu Inicjatyw Obywatelskich. Dość szybko się przekonaliśmy, że jednak to jest źródło, gdzie zaczyna się autocenzura. Organizacja myśli: „ojej, jak pójdę do sądu z tym ministrem a później mu złożymy sprawozdanie... hmmm... to co on na to powie?”.

Dość szybko odrzuciliśmy te środki publiczne. Początkowo myśleliśmy, że może tego konfliktu interesów nie będzie. Potem na własnej skórze przekonaliśmy się, że jednak istnieje coś takiego. Dlatego korzystaliśmy dużo ze środków zagranicznych. Chyba w roku 2010 po raz ostatni korzystaliśmy ze środków przyznanych przez jakieś ministerstwo.

Już od kilku lat przygotowujemy się do tego, żeby mieć pieniądze od ludzi. Wiedzieliśmy, że to nie jest pomysł na długotrwałe działanie żeby żyć z grantów. Z drugiej strony potrzebowaliśmy mieć coś, co można ludziom pokazać, że my to zrobiliśmy. Myślę, że teraz już mamy co pokazać.

Moglibyśmy się opierać tylko na członkostwie i działaniu wolontariuszy. Wtedy jednak zabraknie tej centrali, która zapewnia, że strony są prowadzone, że profil na Facebooku jest prowadzony, że informacje są dostarczane, że ktoś pilnuje czy nie zmienia się prawo na gorsze, że ludzie z całej Polski dostają pomoc prawną itd. Na tych ludzi potrzebujemy pieniądzy. Przygotowaliśmy się do tego. Wiemy jak zbierać pieniądze, mamy bazę darczyńców. Pewnie czasem będą się zdarzały jakieś granty, ale podstawowym źródłem finansowania powinni być ludzie.

Jeśli ludzie uznają, że nie trzeba nas wspierać to znaczy, że nie ma potrzeby prowadzenia takiej działalności. Nie twierdzimy, że jeśli jutro nie wesprze nas oczekiwana ilość osób to już zwijamy działalność. Jeśli jednak w ciągu 3-4 lat nie uda się zdobyć odpowiedniej liczby darczyńców to znaczy, że nie było to nasze działanie dostatecznie ważne. Taką decyzję podjęliśmy. Zobaczymy jak ona zaowocuje.

Jakie są plany Sieci na przyszłość?

My planujemy swoją działalność. Taki plan robiliśmy w 2011 roku na lata 2011-2017. W jakimś sensie ten plan już się wyczerpuje. Zakładał on, że będziemy budować obecność w terenie. Był pomysł na monitoringi. Nasi członkowie monitorując budżety lokalne doszli do wniosku, że sensowne byłoby przypilnowanie elementów budżetów lokalnych, które są narażone na różne patologie. Z tego się wzięły pomysły na monitoring fragmentów budżetów np. czy pieniądze na zapobieganie problemom alkoholowym są przekazywane naprawdę na zapobieganie tym problemom a nie np. kampanie wyborcze.

Robiąc takie monitoringi i zapraszając do nich ludzi, poznajemy nowe osoby. Nasi członkowie nie spadają nam z nieba. Nowe osoby to właśnie tacy ludzi, którzy trafili do naszych działań. To wszystko dość fajnie wyszło. Robiliśmy podobną rzecz ze sportem, a teraz robimy monitoring spółek komunalnych. Były i inne szkolenia.

To wymagało jednak od nas dużo zaangażowania, uczenia się problemu. Wydaje mi się, że nadszedł koniec takich czasów, kiedy my bardzo dużo inwestujemy w uczenie ludzi. Na to mieliśmy pieniądze z grantów. Teraz jednak mielibyśmy dostać pieniądze od ludzi, a ludzie sami się świetnie organizują w internecie. Wydaje mi się, że tyle już wypracowaliśmy i stworzyliśmy tak szeroką sieć, że czas na nowekierunki rozwoju.

W najbliżsyzm czasie bardzo dużo wypracowanych materiałów uwolnimy. To też oznacza odcięcie dużej części kosztów. Będziemy natomiast rozwijać nadzór społeczny i dlatego wolimy mieć pieniądze od obywateli. Wtedy trudniej podważać nasze intencje. Jeżeli obywatele uważają, że warto wspierać takie działania, jeśli mamy grupę zwolenników to znaczy, że jesteśmy potrzebni.

Mamy tez pomysł, aby spytać ludzi co właściwie mamy robić. Ustalimy to z członkami, bo zarząd nie może sobie decydować za całą organizację.

Dostajemy też sygnały z zewnątrz na temat tego, czym warto się zająć.

Zamykanie całego planu potrwa do roku 2017, a my się przygotujemy na to, żeby mieć zupełnie nowy sposób działania, gdzie ludzie też będą się czuli zaangażowani. Będą wiedzieli, że to jest ich organizacja.

Dodatkowe materiały

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o celach i finansach Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, możecie zajrzeć do artykułu i infografiki na stronie sieci. W BIP możecie też poczytać jak organizacja wydaje pieniądze z 1%, jak wydaje darowizny oraz  jakie są wynagrodzenia osób zatrudnionych

autor fotografii powyżej: Piotr Skubisz. 


Komentarze
comments powered by Disqus
To warto przeczytać












  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
Jak czytać DI?
Newsletter

Podaj teraz tylko e-mail!



RSS
Copyright © 1998-2017 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.