USA powalczy z piractwem, bo "to zwykła kradzież"

23-06-2010, 10:32

Administracja Obamy przedstawiła nową strategię walki z piractwem. Mówi ona o ogromnych stratach przemysłu i przewiduje m.in. walkę z zagranicznymi "pirackimi" stronami internetowymi. Organizacje MPAA, RIAA i BSA popierają strategię, ale trudno nie zauważyć swoistego dwugłosu Stanów Zjednoczonych w kwestii piractwa.

Biały Dom przedstawił wczoraj dokument pt. 2010 Joint Strategic Plan on Intellectual Property Enforcement (plik PDF, 65 stron). Opisuje on zakładaną strategię walki z podrabianiem towarów i piractwem. Trzeba mieć na uwadze, iż strategia dotyczy wielu zagadnień, od leków począwszy na filmach skończywszy.

Jednym z działań wskazanych w strategii jest walka z "pirackimi" stronami internetowymi. Stany Zjednoczone mają nie tylko podjąć działania przeciwko nim, ale także wywierać nacisk na inne kraje, aby zrobiły to samo.

Radość z przedstawienia strategii wyraziły już znane organizacje antypirackie, takie jak RIAA, MPAA i BSA. Wszystkie w komunikatach mówią o historycznym znaczeniu dokumentu. Szef RIAA stwierdził nawet, że jest to odwrócenie niebezpiecznego trendu, jakim rzekomo podążała amerykańska gospodarka. Z kolei przedstawiciele MPAA mówią o miliardowych oszczędnościach i uratowaniu milionów ludzi zatrudnionych w przemyśle filmowym.

>>> Czytaj: P2P pozbawi pracy 1,2 mln osób? Jak to policzono?

To, co jest interesujące z naszego punktu widzenia, to właśnie spojrzenie amerykańskich władz na wydaną strategię oraz problem piractwa.

W Dzienniku Internautów wielokrotnie zwracaliśmy uwagę na to, że obraz piractwa budowany jest na podstawie liczb wyssanych z palca i przedstawionych w raportach, które wyglądają jak rzetelne analizy. Za przykład może posłużyć raport pt. "Building a Digital Economy", o którego metodologii pisaliśmy, a który mówi o pracownikach zagrożonych przez piractwo. Warto też poczytać o ewidentnej pomyłce MPAA lub o tym skąd w Wielkiej Brytanii wzięło się 7 mln piratów.

Jeszcze przedwczoraj mogło się wydawać, że władze USA zrozumiały, iż rzekome straty przemysłu rozrywkowego to nic pewnego. Dziennik Internautów pisał, że zarówno amerykańskie sądy, jak i Government Accountability Office poddały w wątpliwość wliczenia strat przedstawiane przez przemysł. Eksperci pytani o sprawę przez Komisję Handlu stwierdzili nawet, że piractwo może mieć pozytywny wpływ na gospodarkę.

Wczoraj jednak stało się jasne, że USA nie zmieniły podejścia do piractwa. W nowej strategii znajdziemy odniesienia do niepewnych raportów, które mówią o stratach dla gospodarki i zagrożeniach dla miejsc pracy. Czytając dokument, nie ma się wątpliwości, że amerykańscy politycy uwierzyli ustaleniom "przemysłu" i będą realizować rekomendowane przez niego działania.

Najlepszym podsumowaniem nowej strategii są chyba słowa wiceprezydenta  Josepha Bidena, który przedstawiając strategię, stwierdził: "Piractwo to kradzież, to jasne i proste (...) kradzież w każdej kulturze powinna być karana i z własnością intelektualną nie jest inaczej".

>>> Czytaj: Dobro kultury czy "produkt" - jak to jest z muzyką?


  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy