Urządzenie lub program zyska status kierowcy? Amerykański regulator to rozważa

10-02-2016, 11:42

Czy kierowca w autonomicznym pojeździe naprawdę jest kierowcą? Amerykańska agencja zajmująca się ruchem drogowym powoli dopuszcza do siebie myśl, że programy lub urządzenia trzeba będzie uznawać za kierowców.

Zazwyczaj wiemy kto w aucie jest kierowcą, ale musi też istnieć prawna definicja kierowcy (czy raczej kierującego pojazdem). Takie definicje zazwyczaj zakładają, że kierujący to człowiek. Do tej pory nie było z tym problemów, ale rozwój autonomicznych pojazdów każe przemyśleć sprawę od nowa. 

Kierowca, czyli kto?

W różnych krajach są już przepisy pozwalające na testowanie robotycznych samochodów. W niektórych stanach USA (np. w Nevadzie) można legalnie jeździć takimi autami, ale w aucie musi być kierowca z uprawnieniami. Jak już wiemy, Google chce rozwijać autonomiczne samochody pozbawione kierownicy i innych przyrządów do sterowania. Tu rodzi się problem prawny, bo federalne regulacje dotyczące aut (tzw. FMVSS) definiują kierowcę jako "osobę zajmującą miejsce w pojeździe mechanicznym dokładnie za systemem sterowania". 

Google zwróciła się z tym problemem do Krajowej Agencji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA). Firma zasugerowała nowe definicje kierowcy np. 

  • NHTSA mogłaby uznać, że obecność kierowcy w samochodzie nie jest konieczna;
  • NHTSA mogłaby wprowadzić rozróżnienie pomiędzy "kierowcą" i "operatorem" samochodu;
  • NHTSA mogłaby uznać, że kierowcą jest zawsze osoba siedząca w konkretnym miejscu np. po lewej stronie za deską rozdzielczą.Autonomiczny pojazd Google

NHTSA: To system jest kierowcą

NHTSA odpowiedziała firmie Google i na stronie agencji znajdziemy list z odpowiedzią dla firmy. NHTSA uznała, że w przypadku autonomicznych pojazdów po prostu nie ma sensu wyznaczanie kierowcy spośród pasażerów. Należałoby raczej uznać, że kierowcą jest ktoś lub coś co steruje samochodem. Czyli kierowcą mógłby być program lub urządzenie. Agencja stwierdziła, że zastanowi się nad zmianą odpowiednich przepisów choć zastrzegła, że może to zająć trochę czasu.

Pewnym ułatwieniem dla NHTSA może być to, że agencja już wcześniej wypracowała klasyfikację pojazdów autonomicznych. Dzieli ona autonomię pojazdów na następujące poziomy. 

  • Poziom 0: Kierowca całkowicie kontroluje pojazd. 
  • Poziom 1: Zautomatyzowane są pojedyncze czynności np. automatyczne hamowanie. 
  • Poziom 2: Zautomatyzowane są dwie współdziające czynności np. utrzymywanie odstępów od innych aut (ACC) oraz system ostrzegający przed zjeżdżaniem z pasa (LDW).
  • Poziom 3: Kierowca całkowicie powierza kontrolę automatowi, ale tylko w pewnych określonych sytuacjach. 
  • Poziom 4: Pojazd jest autonomiczny przez cały czas. Kierowca w ogóle nie musi przejmować kontroli jadąć z punktu A do punktu B. 

Mając takie wytyczne NHTSA może wypracować definicje dla czwartego poziomu autonomiczności, gdzie kierowcą rzeczywiście nie jest użytkownik auta, ale raczej jakieś urządzenie w tym aucie. Jeszcze niedawno wydawało się, że nawet w pełni autonomiczne pojazdy zawsze będą musiały mieć kierowcę-nadzorcę. Teraz sama NHTSA robi wrażenie, jakby dopuszczała możliwość odchodzenia od tej zasady. Nawet jeśli w aucie będzie nadzorca, ktoś uderzający w przycisk "stop" w razie problemów, osoba ta nie będzie kierowcą. 

Na koniec dodajmy, że w polskim Prawie o ruchu drogowym istnieje definicja "kierującego". Jest to "osoba, która kieruje pojazdem lub zespołem pojazdów, a także osoba, która prowadzi kolumnę pieszych, jedzie wierzchem albo pędzi zwierzęta pojedynczo lub w stadzie". Czy dożyjemy czasów, gdy kierującym będzie "osoba lub urządzenie"? Jak szybko to nastąpi? 

Czytaj także: Robotyczny samochód Audi jeździ szybciej niż wyścigowy kierowca


  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Listy
Listy  
« Sierpień 2019»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031