Ujawnione przez Anonymous dane z laptopa FBI pierwotnie należały do BlueToad

11-09-2012, 08:20

Firma wydawnicza BlueToad przyznała, że baza identyfikatorów Apple UDID skradziona rzekomo z laptopa agenta FBI, pierwotnie należała do niej. Potwierdza to autentyczność danych, choć wcale nie wyjaśnia całej sprawy. Szczerze powiedziawszy, wszystko robi się bardziej zagmatwane.

W ubiegłym tygodniu Dziennik Internautów pisał o bazie danych dotyczących urządzeń Apple, której fragment został opublikowany przez grupę Anonymous. Haktywiści twierdzą, że wykradli te dane z laptopa agenta FBI, na którym były one przechowywane w zwykłym, niezabezpieczonym pliku. FBI stwierdziła, że doniesienia Anonymous są "całkowicie fałszywe", ale było to nieszczęśliwe stwierdzenie. FBI nie ma bowiem pewności co do tego, czy fałszywe jest coś, o czym organizacja nie ma pojęcia.

Kilkanaście godzin temu znalazło się pierwotne źródło wycieku. Ujawnił je Paul DeHart, szef firmy BlueToad, która zajmuje się przygotowywaniem cyfrowych wydań oraz aplikacji mobilnych na urządzenia z iOS. Powiedział on telewizji NBC, że dane prezentowane przez Anonymous pochodzą z jego firmy.

Czytaj: Identyfikatory Apple UDID na laptopie agenta - FBI nic o tym nie wie

Na blogu BlueToad znalazło się już oświadczenie dotyczące tej sprawy. Paul DeHart stwierdza w nim, że jego firma padła ofiarą cyberataku, gdyż nie przekazywała swoich danych innym podmiotom. DeHart stwierdził też, że jego firma broni się skutecznie przed wieloma próbami włamań, ale ustaliła, że doszło do jednego włamania, którego efektem mógł być wyciek części danych. Firma "naprawiła lukę" i stara się zapobiec podobnym wyciekom w przyszłości z pomocą niezależnych i państwowych organizacji.

DeHart zapewnił też, że BlueToad nie gromadzi ani nie gromadziła wysoce wrażliwych informacji osobistych, jak numery kart kredytowych, numery ubezpieczenia społecznego lub informacje medyczne, a dane zdobyte w trakcie ataku na BlueToad zostały pozyskane zgodnie z typowymi praktykami biznesowymi.

Sonda
Czy wierzysz, że dane BlueToad rzeczywiście znalazły się na laptopie FBI?
  • tak
  • nie
  • nie mam zdania
wyniki  komentarze

Szczerze powiedziawszy, oświadczenie DeHarta czyni sprawę bardziej zagmatwaną. Można sobie wyobrazić różne scenariusze, na przykład:

  • agent FBI mógł uzyskać dane z cyberataku na BlueToad, po czym wykradli je Anonymous;
  • Anonymous mogli wykraść dane BlueToad i przedstawić je jako skradzione FBI.

Przyznacie, że obydwa scenariusze są prawdopodobne i można jeszcze dostrzegać różne szczegóły w tych scenariuszach. Jeśli założymy, że agent FBI pozyskał dane z cyberataku, mogło to nastąpić w wyniku bardzo różnych śledztw, nawet w ramach śledztwa dotyczącego tego cyberataku. Mogło też dojść do włamania na zlecenie FBI, kto wie?

Pewne wydaje się jedno - te dane są autentyczne i faktycznie zostały skradzione, a ktoś dysponuje danymi bogatszymi niż ujawniony milion wpisów. Cała baza, w jakiej posiadaniu jest Anonymous, zawiera dane dotyczące 12 mln urządzeń Apple oraz ich właścicieli.

Te informacje z pewnością będą bardzo cenne dla różnego rodzaju przestępców, np. złodziei tożsamości. Fakt, że w ich posiadaniu mogła być FBI, nie jest czymś komfortowym, ale nie bardziej komfortowa jest świadomość, że te dane posiadają "anononimowi" haktywiści. Po prostu nie ma nad tymi danymi kontroli.

Czytaj: Anonymous uderzają w idiotę z Burger Kinga. Więcej niż wakacyjny ogórek


Źródło: BlueToad, NBC
  
znajdź w serwisie

RSS  
RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Grudzień 2019»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031