Ująć haracz od urządzeń w unijnej reformie praw autorskich? Polscy "piraci" to proponują

17-02-2015, 12:43

Wielu ludzi oburza pomysł opłat od tabletów i smartfonów, których domaga się ZAiKS. Po stronie ZAiKS-u stoi jednak przestarzałe prawo krajowe i unijne. Prawo unijne ma być reformowane, a pierwszym krokiem do tego ma być tzw. raport Redy. Polska Partia Piratów proponuje, aby ująć w tym raporcie kwestię opłaty reprograficznej.

W mediach co jakiś czas wałkowany jest temat tzw. "podatku od piractwa" albo "opłaty reprograficznej". Chodzi o parapodatek od sprzedaży urządzeń, którego domagają się ZAiKS oraz inne organizacje zbiorowego zarządzania. Dziennik Internautów wyjaśniał w przeszłości, że ten haracz już teraz dotyczy niektórych urządzeń oraz czystych nośników. Jest on nakładany w oparciu o stare przepisy odnoszące się do magnetofonów i magnetowidów

Dziennik Internautów wspominał też, że haracz od urządzeń jest umocowany w przepisach unijnych. Na poziomie unijnym wielokrotnie podnoszono ten problem i zwracano uwagę na to, że opłaty reprograficzne są niejasne i zróżnicowane w różnych krajach, co zwyczajnie szkodzi jednolitości rynku. Mimo nasilonej krytyki tych opłat w ubiegłym roku Parlament Europejski przyjął tzw. projekt Castex. Była to rezolucja, która tylko wzmocniła kontrowersyjny system opłat. Tylko 252 europosłów głosowało za przyjęciem projektu Castex, ale przy niskiej frekwencji to wystarczyło. Dziennik Internautów opisywał tę sprawę, ale byliśmy jednym z nielicznych mediów, które śledzą takie nudy. 

Nadzieja w raporcie Redy?

Teraz Unia Europejska szykuje się do reformy praw autorskich, która była zapowiadana już trzy lata temu. Pierwszym krokiem będzie tzw. raport Redy. W tym dokumencie europosłanka z Partii Piratów zaproponowała m.in. skrócenie okresu ochrony dzieł, ale również inne zmiany w podejściu do prawa autorskiego. Raport Redy zebrał bardzo różne oceny i został skrytykowany zarówno przez zwolenników liberalizacji praw autorskich (bo jest zbyt mało postępowy), jak i przez środowiska twórców (bo może zaszkodzić twórcom).

Z dokumentów na stronie Parlamentu Europejskiego wynika, że komisja PE ds. prawnych (JURI) będzie pracowała nad tym raportem 23 lutego. Po tej wstępnej debacie będą zgłaszane różne poprawki do raportu. Można się spodziewać, że politycy postępowi będą próbowali wdrażać poprawki liberalizujące prawo autorskie. Lobbyści przemysłu rozrywkowego też nie będą czekać z założonymi rękami i zapewne namówią polityków do "osłabienia" raportu. 

"Podatek od piractwa" - propozycje P3

Ciekawą listę uwag do raportu Redy przedstawiła Polska Partia Piratów (P3). Przykładowo zaproponowała ona uwzględnienie uczestników obiegu kulturalnego wśród podmiotów, których interesy prawo autorskie powinno uwzględniać. P3 proponuje też uznanie konieczności dekryminalizacji niekomercyjnego dzielenia się dobrami kultury.

Najciekawszą ze wszystkich propozycji P3 jest - moim zdaniem - propozycja ujęcia w raporcie Redy kwestii opłat reprograficznych, czyli właśnie haraczu od urządzeń i czystych nośników.  

- Uznajemy, że opłaty reprograficzne mogą zostać przez w prawodawców niektórych państw członkowskich uznane za niezbędne do stymulowania twórczości, ale zwracamy uwagę, iż mogą one być odbierane jako niesprawiedliwe wobec odbiorców kultury. Ich wysokość i zakres obciążonych nimi urządzeń i materiałów nie mogą przewyższać skali faktycznych strat ponoszonych przez twórców w związku z kopiowaniem ich dzieł z użyczeń danego rodzaju urządzeń i materiałów. Bez uwzględnienia tej zasady opłaty te stają się rodzajem arbitralnego podatku obrotowego nakładanego na nabywców masowo produkowanych urządzeń. Uważamy, że wprowadzenie takich opłat musi być powiązane z legalizacją niekomercyjnego dzielenia się dobrami kultury - czytamy na stronie Polskiej Partii Piratów.

Można to zrozumieć tak, że P3 proponuje, by opłaty reprograficzne stały się naprawdę "podatkiem od piractwa". Z tego co wiem, P3 generalnie nie popiera opłat reprograficznych, ale najwyraźniej partia chciała zwrócić uwagę na to, aby coś w tej kwestii zmienić.

Obecnie opłaty reprograficzne nie są w sensie ścisłym "podatkiem od piractwa". Haracz od urządzeń płacimy rzekomo za "prywatne kopiowanie", które jest dozwolone. Przykładowo, jeśli na własny użytek zripuję płytę CD lub pożyczę ją koledze, nie naruszam prawa autorskiego. Obecnie zakłada się, że nawet przy takim legalnym korzystaniu z dzieł twórca i tak ponosi pewną stratę, którą trzeba wyrównać (rozsądek w wielu przypadkach przeczy istnieniu straty, ale to osobny temat).

Obecnie wprowadzenie prawdziwego podatku od piractwa jest niemożliwe. Próbowano to zrobić w Holandii, wprowadzając dodatkowe opłaty za komputery, tablety i smartfony, które miały stanowić rekompensatę za kopie sporządzone nielegalnie. W ubiegłym roku Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że jest to niezgodne z prawem unijnym. Zdaniem ETS nie można zaakceptować uregulowania krajowego, które nie dokonuje żadnego rozróżnienia między kopiami na użytek prywatny sporządzonymi z legalnego źródła a tymi, które zostały sporządzone ze sfałszowanego lub pirackiego egzemplarza utworu.

Opłata reprograficzna wymaga reformy?

Nawet wśród przeciwników opłaty reprograficznej będzie można znaleźć osoby, którym nie spodoba się propozycja przekształcenia opłaty reprograficznej w prawdziwy podatek od piractwa. Często można spotkać się z opinią, że opłata reprograficzna sama w sobie nie jest zła, ale powinna obejmować urządzenia i nośniki służące głównie do kopiowania, a nie wszelkie urządzenia inteligentne, jak chce ZAiKS. Gdyby ta opłata została przekształcona w typowy "podatek od piractwa", nadal mogłaby wiązać się z takimi patologiami, jak arbitralne ustalanie stawek. Oczywiście to jest temat do szerokich dyskusji i zamiarem Dziennika Internautów jest raczej przedstawienie tych różnych stanowisk niż popieranie któregokolwiek z nich. 

Generalnie ciekawa wydaje się propozycja, aby kwestię opłat reprograficznych jakoś wyraźniej ująć w raporcie Redy. Może przydałoby się wreszcie oficjalnie przyznać, że system tych opłat może rodzić patologie? Może przydałoby się powiedzieć wprost, że system opłat reprograficznych nie powinien być arbitralnie rozszerzany? Może należałoby poddać w wątpliwość straty artystów wynikające z prywatnego kopiowania? 

W zeszłym roku Parlament Europejski przyjął dokument mówiący, że opłaty reprograficzne są dobre i nie ma lepszych alternatyw. Niestety nie wydaje się, aby to stanowisko odzwierciedlało poglądy większości Europejczyków. Nawet niektórzy politycy zaczynają otwarcie krytykować system opłat reprograficznych. Pytanie brzmi, czy to się wreszcie przełoży na brzmienie dokumentów przyjmowanych przez Parlament Europejski?


  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Październik 2019»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031