Twórcy Gwiezdnych Wojen atakują organizatorów bitew na miecze świetlne - AWI

13-04-2016, 15:00

Pewna organizacja non-profit organizuje duże bitwy z mieczami świetlnymi. Tylko dla zabawy! Niestety prawnicy twórców Gwiezdnych Wojen nie potrafili znieść takiego naruszenia własności intelektualnej.

To kolejny tekst z cyklu Absurdy własności intelektualnej (AWI). 
* * *

Jeśli zdarza Ci się używać słów "miecz świetlny" lub "moc" to powinieneś uważać. Lucasfilm uważa te słowa za swoją własność intelektualną i gotów jest wystąpić przeciwko każdemu, kto używa ich bez pozwolenia!

Newmindspace vs Lucasfilm

Przekonała się o tym organizacja non-profit o nazwie Newmindspace. Organizuje ona darmowe i masowe wydarzenia o charakterze nietypowych zabaw. Chcesz twórczo poszaleć? Możesz wziąć udział w wielkiej wojnie na bańki mydlane, wojnie na poduszki, albo w ogromnych rozgrywkach w "złap flagę" itd. Ogólnie rzecz biorąc to sympatyczne imprezy. 

Walka na poduszki

Ta właśnie organizacja aranżowała także bitwy z użyciem mieczy świetlnych. W niektórych bitwach uczestniczyły tysiące ludzi. Na YouTube znajdziecie nagrania z tych imprez. 

Organizatorzy takich bitew mają otwarte umysły i poczucie humoru, ale niestety weszli na grunt zajmowany przez prawników od własności intelektualnej. To są smutni panowie, którzy poczucia humoru absolutnie nie mają. Jak donosi SiliconBeat, prawnicy Lucasfilm wystąpili do organizacji non-profit z żądaniem zaprzestania stosowania słów "lightsaber" (miecz świetlny). Organizacja zaprzestała też stosowania słów "Jedi" i "The Force", chociaż wcześniej przez lata nikomu to nie przeszkadzało.

Ponieważ Newmindspace nie mogła organizować bitew na miecze świetlne, zaczęła używać nieco innych słów na opisanie swoich imprez. Wymyśliła terminy "The Light Battle Tour" oraz "light sword", ale zdaniem prawników Lucasfilm to nadal za bardzo kojarzyło się z Gwiezdnymi Wojnami. Były też "bitwy poświaty". Cóż... Disney pewnie wiele by stracił, gdyby te imprezy mogły się tak nazywać. Teraz Newmindspace organizuje walki na miecze świetlne pod nazwą... Cats in Space. Miecze są określane jako catblades. Czy teraz już nikt się nie przyczepi?

Cats in Space

A nie mówiłem?

Opisując ten absurd miałbym ochotę powiedzieć: "A nie mówiłem?". Gdy w roku 2012 Disney przejmował Lucasfilm, napisałem w Dzienniku Internautów coś takiego. 

Istotnym elementem kultury Gwieznych wojen są filmy fanowskie - różne parodie, historyjki, animacje albo dokumenty zawierające elementy gwiezdnych wojen (...) Szczerze powiedziawszy, te fanowskie filmy funkcjonowały w ramach szarej strefy praw autorskich. Lucasfilm zachowywał 100% praw do wykorzystanych w nich elementów, ale jednocześnie tolerował te "nieautoryzowane" dzieła. Firma udostępniła nawet narzędzia do remiksowania treści Gwiezdnych wojen, a przedstawiciele Lucasfilm przyznawali, że zależy im na utrzymaniu tej specyficznej kultury (...) Czas pokaże, w jaki sposób Disney będzie podchodził do kultury Gwiezdnych wojen.

Dość wyraźnie zasugerowałem, że Disney może egzekwować prawa własności intelektualnej w głupi sposób. Będzie niszczył otoczkę kulturową wytworzoną wokół filmu tylko dlatego, że to lub inne słowo czy obraz jest jego "własnością intelektualną". 

To się właśnie dzieje. Całkiem fajna masowa impreza nawiązywała do Gwiezdnych Wojen i właściwie promowała ten film. Promowała film za darmo, a przecież za reklamę zwykle się płaci. Dzięki działaniu prawników to nawiązanie kulturowe zostanie osłabione. Impreza i tak się odbędzie a Disney nic na tym nie zarobi. Można odnieść wrażenie, że prawnicy Lucasfilm nie rozumieją do czego powinna służyć własność intelektualna. W tym przypadka służyła ona tylko do powstrzymania kogoś przed używaniem określonych słów. Słów, które mogłyby promować twórczość, na której Disney chce zarabiać. 

Zobacz: Inne teksty z cyklu Absurdy Własności Intelektualnej


  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Październik 2019»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031