Twoje prywatne rozmowy z Facebooka posłużą do badań oglądalności. Co ty na to?

, 22-01-2016, 12:23

Pamiętaj! Wszystko co piszesz na Facebooku do rodziny i znajomych może mieć wpływ na ocenę oglądalności programów TV. Dotyczy to także wiadomości niepublicznych.

Prywatne wiadomości internautów będą brane pod uwagę przy ocenianiu popularności programów telewizyjnych. Co wy na to? 

Z pełnym poszanowaniem prywatności...

Nie od dziś popularność programów telewizyjnych mierzy się danymi z internetu. Firma Nielsen od dawna mierzy popularność programów na Twitterze. Przedwczoraj ta właśnie firma poinformowała, że ma zamiar rozszerzyć swoje badania o Facebooka, a w przyszłości także o Instagrama. Dane z serwisów społecznościowych zostaną zebrane w jednym badaniu o nazwie Social Content Ratings. Pierwsze wyniki badań będą udostępnione w pierwszej połowie 2016.

Zbieranie danych z publicznych wpisów nie powinno wzbudzać kontrowersji. Problem w tym, że Nielsen dostanie od Facebooka także dane z wpisów niepublicznych. 

- Facebook dostarczy bezpośrednio do Nielsen zagregowane i anonimowe rozmowy na temat programów (telewizyjnych) na Facebooku, włączając w to wpisy udostępniane znajomym, rodzinie i publicznie, przy poszanowaniu i pełnym uwzględnianiu prywatności klientów - czytamy w komunikacie firmy Nielsen. 

Nic złego...?

W tym miejscu mogą się pojawić wątpliwości. Co prawda Nielsen nie dostanie danych na temat Twoich wpisów, ale i tak Twoje prywatne wpisy będą wpływać na ocenę programów. To oznacza oczywiście, że Facebook musi w jakiś sposób skanować Twoje wpisy poszukując tych informacji. Można zastanowić się nad czymś jeszcze. W przyszłości wiele innych ośrodków analiz może pragnąć różnych danych z Twoich prywatnych wiadomości. To oznacza, że napisanie czegoś do rodziny lub dziewczyny będzie się kończyło rozbieraniem każdej wiadomości na części i poszukiwaniem w nich cennych danych o popularności programu lub produktu. 

Tak naprawdę skanowanie prywatnych wiadomości pod kątem informacji marketingowych nie jest nowością i nie Facebook to wymyślił. Firma Google wykorzystuje treści e-maili aby wyświetlać reklamy. Dlatego jeśli napiszesz w e-mailu, że jesteś w ciąży, krótko potem możesz zobaczyć reklamy produktów dla świeżo upieczonych matek.

W roku 2013 firma Google całkiem otwarcie przyznała, że Gmail nie gwarantuje całkowitej prywatności bo jego użytkownicy muszą się spodziewać, że ich wiadomość będzie automatycznie przetwarzana. Nie da się świadczyć usług elektronicznych bez jakichś metod przetwarzania - to jest argumentacja gigantów IT.

Technicznie i prawnie wszystko jest OK. Mimo wszystko można dyskutować o pewnych kwestiach etycznych. Masz pełne prawo czuć się dziwnie z tym, że Twoje niepubliczne komunikaty są przez kogoś wykorzystywane. Być może ta kwestia powinna być elementem jakiejś debaty. Być może użytkownik powinien mieć możliwość takiego skonfigurowania usługi, aby jego prywatne komunikaty nie stały się celem różnych automatycznych badań.

W praktyce ludzie nie będą się przejmować takimi teoretycznymi rozważaniami o prywatności. Firmy takie jak Google czy Facebook znacznie już przesunęły granice tego, co uznajemy za dopuszczalną ingerencję w prywatność. Obrońców prywatności martwi sam fakt przesuwania granic. Wielu zwykłych ludzi nie przejmie się tym zjawiskiem, dopóki granice nie dojdą do jakiejś naprawdę niebezpiecznej strefy. 

Czytaj: Facebook utrudnia dostęp do stron w Belgii, bo sąd zabronił śledzenia niezarejestrowanych


Komentuj na Facebooku
Komentarze
comments powered by Disqus
To warto przeczytać








  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Grudzień 2016»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031 
Jak czytać DI?
Newsletter

Podaj teraz tylko e-mail!



RSS
Copyright © 1998-2016 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.