Twitch wycisza filmy z powodu praw autorskich? Jest na to sposób!

08-08-2014, 09:21

Twitch wycisza muzykę w tych filmach, gdzie mogło dojść do naruszenia praw autorskich. Są powody, aby uznawać to za absurd, ale są również sposoby, by ominąć antypirackie automaty.

Wczoraj internet obiegła wieść, że serwis Twitch wyciszył tysiące filmów z powodów praw autorskich, tzn. wyłączył muzykę tam, gdzie mogło dojść do naruszeń. Do wyciszania wykorzystano rozwiązanie Audible Magic, stosowane też przez Twittera i Facebooka.

Nowe "antypirackie" zagranie Twitcha szybko połączono z wcześniejszymi plotkami na temat przejęcia Twitcha przez YouTube. To oczywiste, że przemysł muzyczny nie musi widzieć korzyści w pozywaniu Twitcha, ale czym innym byłoby pozwanie "Twitcha w rękach YouTube". Organizacja taka jak RIAA mogłaby poczuć nadzieję na wysokie odszkodowanie i głośny proces.

YouTube to przechodził

To oczywiste, że Twitch musi się bronić przed oskarżeniami o naruszanie praw autorskich. Wydaje się on przechodzić podobną drogę jak wcześniej YouTube. Być może pamiętacie, że YouTube wprowadził wyciszanie filmów w 2009 roku, dzięki czemu mogliśmy sobie oglądać nieme teledyski. Teraz na YouTube trudniej znaleźć jest filmy wyciszone, bo twórcy i wydawcy częściej decydują się na udział w zyskach z reklam. To niestety prowadziło do kolejnych patologii, takich jak bezpodstawne odbieranie zysku niezależnym twórcom.

Można chyba powiedzieć, że Twitch jest na wcześniejszym etapie "antypirackiej ewolucji", jednak z jakiegoś powodu antypirackie działania na Twitchu wydają się bardziej absurdalne niż na YouTube. Skąd to dziwne wrażenie?

Dlaczego to pachnie absurdem?

Odpowiedź jest prosta. YouTube to dostawca muzyki i filmów. Jeśli chciałbym posłuchać muzyki zespołu Queen albo The Beatles, mogę ją tam znaleźć i nie muszę szukać płatnych ofert. Z Twitchem jest inaczej. Z tego serwisu nie korzystają osoby nastawione na słuchanie muzyki. Twitch jest poświęcony grom, a muzyka stanowi tam mniej znaczące tło. Trudno sobie wyobrazić, że fan zespołu X wchodzi na Twitcha i szuka takiego nagrania, gdzie przypadkiem słychać jego ulubioną piosenkę. 

grafika

Problem w tym, że z punktu widzenia praw autorskich nie ma  to znaczenia. Wrzucenie utworu na YouTube jest dla prawników tym samym, czym zastosowanie go w tle filmu. To jest "udostępnienie publiczne".

Będzie można się odwołać

Warto podkreślić, że sami przedstawiciele Twitcha dostrzegają problem. Wczoraj na blogu Twitcha opublikowali oni wpis, w którym podziękowali za wszelkie uwagi i zapowiedzieli m.in. wprowadzenie przycisku służącego do odwoływania się od zgłoszeń dotyczących naruszeń. Pytanie brzmi, czy ten proces odwoływania się będzie uczciwy wobec użytkowników? Na YouTube teoretycznie też można się odwołać, ale w praktyce nie prowadzi to do jakichś głębszych analiz zasadności roszczeń.

Sonda
Czy antypirackie działania zniechącą ludzi do Twitcha?
  • tak
  • nie
  • trudno powiedzieć
  • a co to Twitch?
wyniki  komentarze

Użyj wolnej kultury!

Sam Twitch radzi swoim użytkownikom, aby w filmach stosowali muzykę na otwartych licencjach, np. z serwisu Jamendo. To jest chyba najlepsza rada. Oczywiście to nie daje 100% gwarancji, że wideo nie zostanie wyciszone. Antypirackie systemy często się mylą. Niemniej wtedy będzie można się odwołać, a po stronie użytkownika będzie stała jakaś twarda racja, a nie tylko przekonanie, że "to nic złego".

Pamiętajcie, że jeśli pomysły wytwórni muzycznych denerwują Was i chcecie się buntować, najlepszym sposobem jest po prostu unikanie produktów tych wytwórni. Promując muzykę inną niż ta ściśle komercyjna, przyczyniacie się do ograniczenia wpływu tych wytwórni na rzeczywistość. Jest to łatwiejsze w przypadku filmów poświęconych grom, gdzie muzyka ma być tylko tłem.

Inna rzecz, że skoro da się zrobić ciekawe radio z muzyką na licencji Creative Commons, to z pewnością da się stosować tę muzykę w filmach Let's Play.


  
znajdź w serwisie



RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy