Tinder niezgodny z unijnym prawem? Europoseł wzywa do zbadania sprawy

03-08-2016, 15:30

Fajnie się korzysta z aplikacji mobilnych, ale nikomu nie chce się czytać polityki prywatności. Europoseł Marc Tarabella przekonuje, że Tinder pozwala sobie na zbyt wiele, a użytkownicy zwyczajnie o tym nie wiedzą.

Władze UE i urzędy z poszczególnych krajów niejednokrotnie kwestionowały praktyki Facebooka czy Google. Politycy jednak nie śpią i lada dzień na celownik mogą trafić inni usłogodawcy. Belgijski europoseł Marc Tarabella postanowił wezwać Komisje Europejską, by ta uruchomiła śledztwo w sprawie popularnego mobilnego serwisu randkowego Tinder

Na koniec 2014 roku Tinder miał 50 mln użytkowników miesięcznie. Aplikacja pobiera pewne informacje z profilu na Facebooku i określa położenie użytkownika. Następnie prezentuje "kandydatów" z określonego terenu, których można pominąć lub odrzucić. Tinder jest prosty. O wiele prostszy niż jego bełkotliwa polityka prywatności.  

Europoseł przeciwko Tinderowi

Europoseł Marc Tarabella uważa, że warunki korzystania z Tindera dają dostawcy usługi możliwość zrobienia z danymi użytkownika dosłownie wszystkiego. Te dane mogą być prezentowane innym, sprzedawane, modyfikowane. Użytkownicy niby mogą się o tym dowiedzieć z regulaminu, ale wszyscy wiemy jak jest naprawdę. Dlatego Tarabella uważa, że Komisja Europejska powinna przyjrzeć się nie tylko Tinderowi, ale także innym aplikacjom jak Runkeeper czy Happn. Zdaniem Tarabelli tego typu usługi naruszają unijne prawo. Nie pytają wystarczająco wyraźnie o zgodę, przechowują nieograniczone ilości danych, narażają użytkowników na sprzedawanie ich danych bez ich wiedzy. 

W chwili obecnej trudno ocenić, czy Komisja Europejska zareaguje na wezwanie europosła. Zawsze jest możliwość, że tego typu wezwania pojawią się ze strony innych polityków.

I saw you on Tinder
fot. Denis Bocquet (lic. CC By 2.0)

Użytkowniku! Wiesz na co przystałeś?

Oczywiście my też wątpimy w to, czy użytkownicy Tindera znają regulamin usługi i jej politykę prywatności. Wczytując się w te dokumenty dowiemy się, że treści wysłane przez użytkownika do usługi stają się automatycznie treściami, których Tinder może użyć właściwie w dowolny sposób. W tym miejscu warto przypomnieć jaka awantura wybuchła kiedyś wokół Facebooka, gdy ten chciał zmienić zasady dotyczące wykorzystania wizerunku. Zasady stosowane przez Tindera nie są znacząco inne od tego, co kiedyś chciał zrobić Facebook. 

Sama polityka prywatności Tindera jest opublikowana szarą czcionką na szarym tle (zabieg uwielbiany przez naciągaczy). Ciężko się ją czyta, ale można się z niej dowiedzieć jakie metody śledzenia stosuje Tinder (nie tylko ciasteczka) i w jakich sytuacjach może ujawniać dane innym podmiotom (częściej niż może się wydawać). Co najważniejsze - to użytkownik powinien regularnie sprawdzać jak zmienia się ta niezbyt czytelna polityka. 

Osobiście uważam, że Marc Tarabella postępuje słusznie zwracając obywatelom uwagę na zasady funkcjonowania podmiotów takich jak Tinder. Ostateczny wybór należy do ludzi, ale powinien to być wybór świadomy. 

Apel przez Facebooka?

Jest jeszcze coś. Oświadczenie europosła w tej sprawie zostało opublikowane na Facebooku, a więc europoseł zmusił obywateli do odwiedzenia strony, której zasad wcale nie muszą akceptować. Przeczytanie oświadczenia nie wymaga rejestracji, ale i tak można w tym dostrzec pewien rodzaj zakłamania. Jeśli krytykujemy usługi społecznościowe to powinniśmy umieć pokazać innym, że zwyczajnie można bez nich żyć. Powinni o tym pamiętać szczególnie politycy kwestionujący praktyki technologicznych gigantów. 


To warto przeczytać






Komentarze
comments powered by Disqus
  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Maj 2018»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031 
Jak czytać DI?
Newsletter

Podaj teraz tylko e-mail!



RSS
Copyright © 1998-2018 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.