Terry Pratchett był ważnym myślicielem w czasach, gdy nie doceniamy myślicieli

13-03-2015, 09:24

Terry Pratchett zmarł w czasach, w której nie docenia się filozofów i myślicieli. On sam był myślicielem, który poświęcił się tematowi postępu technologicznego. Jego książki mogły uświadomić, że próby hamowania postępu są jak próby zakładania hamulca na wulkan. Jednocześnie uświadamiały, że w postępie zawsze czai się możliwie niebezpieczna niespodzianka.

Terry Pratchett zmarł w wieku 66 lat, w otoczeniu rodziny i z kotem śpiącym na jego łóżku. Dziś wielu ludzi jest w żałobie i wierzę, że jest to prawdziwa żałoba. Wielu ludzi czytało jego książki od lat. Czekaliśmy na kolejne części. Czuliśmy, że potrzebujemy tych książek. Ale dlaczego ich potrzebowaliśmy?

Czy potrzebowaliśmy ich, bo nas rozśmieszały? Nie. Na świecie jest wiele zabawnych rzeczy. Ciekawa fabuła? W gruncie rzeczy te książki miewały prostą, wręcz nudną fabułę, a ważniejsze były wszystkie komentarze autora. Co było tak ważnego w tych komentarzach?

Filozofia w ubranku fantastyki

Moim zdaniem twórczość Pratchetta pobudzała do myślenia o tym, jaki jest nasz świat. Dla mnie Pratchett nie był pisarzem fantasy. On był filozofem i myślicielem, który tylko ubierał swoją filozofię w barwny strój humorystycznej fantastyki. Pratchett w serii "Świat Dysku" podejmował trudny temat natury postępu w dzisiejszym świecie. Podejmował go w taki sposób, że nawet nie czuliśmy, że mamy kontakt z dziełem myśliciela i filozofa. 

Spotkałem się kiedyś ze stwierdzeniem, że w dzisiejszym świecie nie doceniamy myślicieli. To stwierdzenie padło w jakimś felietonie, którego niestety nie potrafię już odnaleźć. Autor felietonu pisał o tym, że dziś za największych "myślicieli" uważa się np. Billa Gatesa, Steve'a Jobsa albo założycieli Google. To oczywiście bardzo ciekawi i mądrzy ludzie, ale... to nie są myśliciele. To są ludzie, którzy coś zrobili i osiągnęli szczególny sukces. Traktujemy ich jak wielkich myślicieli, ale oni byli raczej ludźmi czynu. Byli niczym Dick Simnel z "Pary w Ruch", natomiast nie byli ludźmi pokroju Leonarda z Quirmu. 

Terry Pratchett
zdj. Jutta (lic. CC)

Tylko A'Tuin wie, dokąd zmierza

Terry Pratchett był myślicielem i filozofem. Nie stworzył dla nas wyszukiwarki albo nowego smartfona. Stworzył natomiast serię książek, która porusza do myślenia o dzisiejszym świecie. Książki z serii "Świat Dysku" początkowo miały klimat średniowiecza i magii, ale stopniowo przekształcały się w wielkie dzieło poświęcone postępowi technologicznemu i wynikającym z tego zmianom społecznym. W ostatnich książkach Świat Dysku bardziej przypomina XIX wiek niż średniowiecze, ale postęp w tym świecie odbywa się tak jak dziś. Sekary ze Świata Dysku były niczym telegraf optyczny, ale obrazowały zjawiska związane z internetem.

Postęp jest nieunikniony, niekontrolowany, ma w sobie jakąś szczególną magię i jest produktem wielu umysłów, które tak naprawdę nie wiedzą, dokąd zmierzają. My też przykładamy rękę do dzisiejszego postępu, ale nie wiemy, dokąd zmierzamy. Podobno tylko wielki żółw A'Tuin wie, dokąd zmierza i dlatego jest szczęśliwy. My błądzimy i potrafimy być głupio zadowoleni z erupcji postępu, których nie jesteśmy w stanie opanować.

Terry Pratchett dostrzegał zarówno radość z postępu i jego niezwykłość, jak i tkwiącą u jego podstaw naiwność ludzi. Zauważył, że ludzie robią wiele rzeczy tylko po to, aby spróbować, czy coś zadziała. Nawet gdyby ktoś stworzył przełącznik końca świata, musielibyśmy go wypróbować. Oczywiście są ludzie porządni, którzy chcą to wszystko kontrolować, ale czy można założyć hamulce na wulkan? Czy ci porządni ludzie nie są bardziej niebezpieczni niż krasnoludy-imigranci, którzy znaleźli sposób na zamienianie ołowiu w złoto?

Nam też potrzeba filozofów

Terry Pratchett zmarł. Wielka szkoda, ale powinniśmy się cieszyć tym, że on w ogóle żył. Pozostawił po sobie 70 książek przetłumaczonych na 37 języków. Sprzedano już dziesiątki milionów tych książek, ale to nie koniec. Ludzie będą je czytać nadal, bo potrzebujemy kontaktu z takim myślicielem. Potrzebujemy kontaktu z takim umysłem i ciągle możemy go doświadczać. Odczuwana dziś żałoba jest dla nas lekcją. Szanujmy filozofów i myślicieli w tym szalonym świecie. Potrzebujemy ich również dziś. 

"Aktualizacja"

Już po opublikowaniu tego tekstu moja redakcyjna koleżanka Joanna Ryńska przysłała mi "dwa zdania" do dodania od niej. Dodaję więc jej "dwa zdania".

"Terry is not jolly. He is angry" - powiedział kiedyś o swoim przyjacielu amerykański pisarz Neil Gaiman. Niektórzy chcieliby doszukiwać się w kolejnych częściach Świata Dysku prawd uniwersalnych, cytując bon moty pisarza "Jest taka jak my, tylko inna" (Niania Ogg o czarownicy voodoo), "Osobiste to nie to samo, co ważne" (chętnie powtarzane w Straży Miejskiej Ankh-Morpork). Inni mogliby zastanawiać się, ile jest samego Pratchetta w wyrazistych postaciach, które rozwijają się z książki na książki - jak choćby wiecznie wściekły kapitan Vimes (SIR Vimes) czy coraz potężniejsza, zerkająca w stronę mroku, ale wciąż niezłomna najlepsza czarownica na Dysku, Babcia Weatherwax (przez W. jak w słowie Wiedźma). Może też nasunąć się myśl, że takie zbitki słowne jak "brytyjskie poczucie humoru", "błyskotliwa inteligencja" czy "odrobina kontestacji" zostały stworzone specjalnie po to, by opisać Pratchetta.

Takie przemyślenia zawsze przychodzą przy okazji "in memoriam". Niech mi będzie wolno dodać skromne swoje. Sir Terry, w Pana książkach zawsze widziałam, że był Pan pozbawiony złudzeń wobec świata, co nie przeszkadzało Panu robić swoje. Jak Vimes. Jak Babcia Weatherwax. Jak Śmierć. Wygląda na to, że przyszła pora na porcję porządnego curry. Dysk spokojnie płynął dalej na grzbiecie Wielkiego A'Tuina.

Na koniec proponuję Wam film.


  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Listopad 2019»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930