Tajemniczy internauta napędził udostępnianie filmów Lex Superior. Przypadek?

24-08-2015, 09:52

Czy firma Lex Superior mogła sama wrzucać filmy porno do sieci BitTorrent, by potem ścigać za naruszenia? Nie ma dowodów na takie działanie, ale serwis Bezprawnik.pl opisuje pewne poszlaki, które zachęcają do stawiania takiego pytania.

Dziennik Internautów wielokrotnie opisywał działania firmy Lex Superior, która masowo wysyłała do internautów wezwania do zapłacenia za rzekome naruszenia praw autorskich. Przypomnijmy, że firma od początku starała się wyglądać na kancelarię prawną, ale tak naprawdę była posiadaczem praw do filmów pornograficznych. Wystąpiła do prokuratury z zawiadomieniem o udostępnianiu tych filmów w sieci BitTorrent. To pozwoliło firmie pozyskać dane osobowe, wykorzystywane później do rozsyłania pism z wezwaniem do zapłaty.

Działania firmy są kontrowersyjne, bo nie ma pewności, czy osoby otrzymujące pisma faktycznie dokonały naruszeń. Mglisty język wezwań może sprawić, że część osób zapłaci z niewiedzy lub strachu. Inna rzecz, że firma od długiego czasu powołuje się na postępowanie umorzone. Dodajmy, że działalnością Lex Superior zainteresowała się także prokuratura w Gdańsku. 

Czy Lex Superior mogła wrzucić porno na torrenty?  

Wczoraj serwis Bezprawnik.pl opisał kolejną zagadkę związaną z działaniami Lex Superior. W swoim artykule stawia on pytanie, czy firma Lex Superior sama „wgrała” ściganą pornografię na torrenty. Zanim opiszemy ustalenia Bezprawnika, przyjrzyjmy się samemu problemowi udostępniania filmów w BitTorrencie. 

Czy Lex Superior mogła sama udostępniać filmy, by potem ścigać piratów? Te pytania pojawiły się już przy wysyłce pierwszych pism. Jak wiemy, Lex Superior żąda 750 zł za udostępnianie filmów na BitTorrencie. Technologia BitTorrent działa w taki sposób, że jeśli zaczynasz pobieranie filmu, jednocześnie zaczynasz go udostępniać (wiele osób o tym nie wie). Skoro Lex Superior może liczyć na zebranie 750 zł od każdego udostępniającego, firma może mieć interes w napędzaniu udostępniania. 

Oczywiście tutaj rodzi się problem prawny. Gdyby było pewne, że sama firma Lex Superior mogła udostępnić filmy, można podważać nielegalność kolejnych udostępnień. Firma, która sama wrzuca swoje firmy "na torrenty", powinna się liczyć z konsekwencjami takiego działania. 

Antypirackie pułapki

Opisany problem dotyczy nie tylko Lex Superior. Każda kancelaria prawna zajmująca się rozsyłaniem pism do rzekomych piratów ma interes w tym, aby udostępnień było jak najwięcej. Podobnie jest z tymi producentami filmowymi, którym łatwiej jest spieniężać naruszenia niż sprzedawać film.

Obserwatorzy copyright trollingu za granicą już dawno temu zauważyli, że antypirackie kancelarie mogą atakować osoby przypadkowo udostępniające filmy, a jednocześnie zostawiają w spokoju osoby udostępniające materiały masowo. Szczególnie jaskrawy był przypadek firmy Prenda Law. W roku 2013 firmie tej zarzucono przygotowanie "pułapki" na internautów (pisał o tym m.in. TorrentFreak). 

Przypadek?

Czy firma Lex Superior mogła zrobić coś podobnego? Dowodów na to nie ma, ale opiszmy wspomniane już ustalenia Bezprawnika. Otóż Czytelnik tego serwisu zauważył, że filmy, do których prawa ma Lex Superior, były udostępniane przez użytkownika o pseudonimie Orgiusz lub Orkiusz. Ten ktoś mniej więcej rok temu umieścił na popularnych torrentowych trackerach wiele filmów wytwórni "Podrywacze". Potem zaprzestał swojej torrentowej działalności. Co ciekawe, udostępnione przez niego filmy nie cieszyły się ogromną popularnością. 

Bezprawnik podsumowuje fakty w taki sposób. 

Raz – wytwórnia niskobudżetowego porno, przez lata zresztą bez większych konsekwencji prawnych piracona na Chomikuj czy serwisach typu RapidShare, zawiera nie do końca jasną umowę z firmą Lex Superior,(...) Dwa – nagle użytkownik bez żadnej torrentowej historii z uporem maniaka stawia sobie za cel udostępnienie wszystkich możliwych filmów Podrywaczy (...) Trzy – wkrótce potem pierwsi użytkownicy zaczynają otrzymywać wezwania do zapłaty (...) Cztery – choć firma Lex Superior doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że ich filmy rozpowszechniane są tą drogą, żadna z wyszukiwarek torrentowych ani Google nie otrzymują zawiadomień na gruncie polskiego prawa autorskiego czy DMCA, ani jeden link nie znika z wyszukiwarek. 

To wszystko nie pozwala na postawienie zarzutu, że Lex Superior sama udostępniła filmy. Wiadomo tylko, że jakiś tajemniczy użytkownik napędził serię naruszeń w kluczowym dla działań Lex Superior momencie. To mógł być oczywiście przypadek. Firma mogłaby też twierdzić, że właśnie te naruszenia zachęciły ją działania, a pierwsza fala pism mogła zniechęcić Orgiusza do działalności. Żaden ze scenariuszy nie jest absolutnie wykluczony, natomiast... jest jeszcze coś, co wskazuje na to, że Lex Superior powinna udostępniać filmy w sieci BitTorrent. 

Lex Superior i jej licencja

W lutym tego roku Dziennik Internautów przedstawiał stanowisko firmy Lex Superior. Przedstawicielka firmy Anna Jankowska napisała, że...

kancelaria Lex Superior sp. z o.o. nabyła wyłączne prawa majątkowe do eksploatacji szeregu utworów audiowizualnych w sieci BitTorrent

Wynika z tego, że zamiarem "kancelarii" było wpuszczenie filmów do sieci P2P. W przeciwnym razie po co nabywałaby ona prawa majątkowe do tego celu? 

Problem był analizowany przez prawnika Olgierda Rudaka w czasopiśmie Lege Artis. Zauważył on, że skoro firma decydowała się na udostępnianie filmów w sieci BitTorrent, powinna również liczyć się z jego dalszym udostępnianiem przez użytkowników.

- Zgodnie z art. 23(1) pkt 1 pr.aut. nie wymaga zezwolenia twórcy przejściowe lub incydentalne zwielokrotnienie utworu, jeśli stanowi integralną i podstawową część procesu technologicznego — który wybrał sam uprawniony, dodajmy — jeśli ma na celu wyłącznie zgodne z prawem korzystanie z utworu (...) Ja bym powiedział, że jeśli zatem kancelaria Lex Superior zdecydowała się na rozpowszechnianie jakichś filmików (...) w sieci BitTorrent, to nie może teraz czynić zarzutów z tego, że korzystanie z tej technologii wiąże się z ryzykiem dodatkowego rozsiewania plików przez użytkowników - pisał prawnik.

W innym artykule Olgierd Rudak zauważa, że prawo autorskie daje  uprawnionemu z licencji wyłącznej możliwość dochodzenia roszczeń z tytułu naruszenia autorskich praw majątkowych (art. 67 ust. 4 ustawy o prawie autorskim). Niemniej umowa nie powinna mieć charakteru pozornego, a więc nie powinna być podpisana tylko w tym celu, żeby na jej podstawie móc ścigać naruszenia. 


  
znajdź w serwisie


RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Czerwiec 2020»
PoWtŚrCzwPtSbNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930