Spamerzy atakują polskich internautów

17-04-2012, 08:54

Akcja cyberprzestępców ma na celu znalezienie ofiar, które będą częścią struktury piorącej brudne pieniądze - tłumaczy Elżbieta Kaprzyk z gateProtect. Procedery tego typu spotykane były już wielokrotnie w innych krajach.

Jak zauważa Kaprzyk, w obecnym wydaniu akcji, cyberprzestępcy posługują się poprawną polszczyzną, co zmniejsza poziom czujności internautów. Zwykle w e-mailach rozsyłanych masowo po całym świecie spamerzy wykorzystują po prostu internetowe tłumacze tekstu, co sprawia jednak, że są mniej "skutecznymi" przy mniejszej liczbie wiadomości.

90 euro za godzinę

Czujność internautów powinna wzbudzić już sama oferta, która już na pierwszy rzut oka wydaje się nadzwyczaj lukratywna. Cyberprzestępcy proponują współpracę z zagraniczną kliniką jako zdalny pomocnik bez specjalistycznej wiedzy i wykształcenia. W zamian oferują aż 90 euro za godzinę bądź od 200 do 500 euro za "przetworzenie napływającego do miasta zamówienia".

Aby uczynić ofertę bardziej wiarygodną, w niektórych przypadkach cyberprzestępcy proponują nawet podpisanie umowy o pracę, dzwonią lub SMS-ują ze swoimi "pracowniami" za pomocą bramek internetowych. Wszystko wygląda bardzo prawdziwie, jednak wcale takim nie jest - mówi Zbigniew Engiel z laboratorium Mediarecovery.

Za współpracę nawet 10 lat więzienia

Jedna z przykładowych wiadomości od cyberprzestępców
fot. - Jedna z przykładowych wiadomości od cyberprzestępców
Po rozpoczęciu współpracy cyberprzestępcy wchodzą w posiadanie danych dostępowych do bankowych kont internetowych. W następnej kolejności wysyłają pieniądze na konta osób, tzw. "słupów", których wcześniej "zatrudnili". Zadanie "słupa" jest nieskomplikowane i sprowadza się do wypłacenia wskazanych pieniędzy, odjęciu swojej części i przekazanie reszty dalej, najczęściej za pośrednictwem firm zajmujących się międzynarodowym transferem gotówki.

Zwykle kończy się na jednym "zleceniu", a zatem trudno mówić tutaj o większym zysku. Narazić się można jednak bez trudności na poważne problemy prawne. Organa ścigania mogą zakwalifikować takie działania jako współudział w tzw. przestępstwie "prania brudnych pieniędzy" z art. 299 par. 1 kodeksu karnego albo pomocnictwo w tym procederze. Jest to zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 8 - tłumaczy Emil Melka, adwokat, były szef wydziału przestępczości gospodarczej Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

W przypadku znalezienia dowodów na istnienie porozumienia sprawcy z innymi osobami lub osiągnięcia znacznej korzyści majątkowej zagrożenie karą pozbawienia wolności zwiększa się do górnej granicy 10 lat.

Czytaj także: Twitter pozywa spamerów


Źródło: materiał nadesłany do redakcji
  
znajdź w serwisie



RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy