"Seks" zakazany w arabskim Bing, ale...

08-03-2010, 10:53

Wyszukiwarka Bing w krajach arabskich filtruje treści prosto - na podstawie danych słów. Z drugiej strony obejście filtru jest proste nawet dla zwykłego użytkownika – tak wynika z raportu OpenNet Initiative.

Bing to wyszukiwarka trzecia na świecie pod względem udziału w rynku. Organizacja OpenNet Initiative (ONI) postanowiła sprawdzić, jak działają filtry tej wyszukiwarki w krajach arabskich. Zdobyta wiedza na ten temat może posłużyć do wyrobienia sobie zdania o tym, jak naprawdę wygląda cenzura internetu w różnych częściach świata.

W ramach badań ONI manualnie sprawdzono, jakie wyniki dawała wyszukiwarka dla 100 wybranych słów arabskich i 60 angielskich. Słowa te były związane z seksem, nagością, przemocą, polityką itd. Testy przeprowadzono w 4 krajach: Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Syrii, Algierii oraz Jordanie. Kraje te charakteryzują się różnymi poziomami kontroli nad treściami w sieci. Testy miały miejsce w dniach 2-15 stycznia 2010.

Okazało się, że Bing filtruje arabskie słowa związane z treściami seksualnymi. Chodzi o arabskie odpowiedniki słów: seks, pornografia, stosunek, pierś, nagi. Bing odfiltrowuje też odpowiedniki takich słów, jak: gej, lesbijka, homoseksualizm, prostytucja, sadyzm.

W krajach arabskich Bing cenzuruje także wyniki wyszukiwania dla słów angielskich takich, jak: porn, sex, fuck, penis (ale nie vagina), sodomy, homo, sexual, sexy, clitoris, anal. Również słowa gay, lesbian, homosexual oraz queer są ocenzurowane w wyszukiwaniu obrazków.

>>> Czytaj: Jak Nokia monitoruje Irańczyków

Trzeba przyznać, że Bing nie oszukuje użytkowników, jeśli chodzi o cenzurę. Po wpisaniu do wyszukiwarki jednej z "zakazanych" fraz wyświetla się komunikat o treści: Your country or region requires a strict Bing SafeSearch setting, which filters out results that might return adult content.

Bing nie oferuje arabskim użytkownikom wyłączenia trybu bezpiecznego. Ciekawe jest jednak to, że filtrowanie przestaje działać, jeśli użytkownik ustawi w wyszukiwarce inną lokalizację. Nie ma przy tym znaczenia, czy nadal przebywa on w kraju arabskim. Filtrowanie nie będzie też działać, jeśli użytkownik wpisze arabskie słowo "zakazane" obok niezakazanego.

Nie są również filtrowane wyniki dla tych fraz, które mogą się wiązać z polityką, przemocą lub mniejszościami religijnymi, np. demokracja, opozycja, Baha’i, chrześcijaństwo, żydzi, równość. Dotyczy to zarówno interfejsu w języku angielskim, jak i arabskim.

ONI zauważa, że trudno oceniać rozwiązania stosowane w Bing. Z jednej strony zastosowane mechanizmy sprawiają, że odrzucone może być zbyt wiele wyników wyszukiwania. Czasem Bing odrzuca nawet takie strony, które w świetle prawa danego kraju są legalne.  Istnieje też ryzyko, że strony nastawione na edukację seksualną zostaną łatwo odrzucone.

Z drugiej strony ominięcie filtrów jest łatwe. Wystarczą dwa kliknięcia, aby zmienić lokalizację w wyszukiwarce. Nie wszyscy użytkownicy muszą być jednak tego świadomi. ONI sugeruje, że Bing mógłby bardziej otwarcie informować ich o możliwości ustawienia poziomu filtrowania.

>>> Czytaj: Seks w AppStore naprawdę niedozwolony?


Źródło: ONI
  
znajdź w serwisie

RSS  

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy