Rząd jest dumny z Rady Dialogu Społecznego, ale... czym ona naprawdę jest?

15-12-2015, 09:10

"Przez ostatnie 8 lat Polacy nie byli wysłuchiwani tak, jak na to zasłużyli" - mówiła premier Beata Szydło inaugurując prace Rady Dialogu Społecznego. Rzeczywiście mamy taką nową Radę, ale warto wiedzieć czym ona naprawdę jest i jak powstała.

Narzekałem ostatnio w Dzienniku Internautów na to, że nowy rząd unika konsultacji społecznych w ważnych sprawach. Niby toczą się pracę nad ważnymi ustawami, ale obywatelom pokazuje się np. pierwszą stronę ustawy na Facebooku. Projekty ustaw wychodzące wyraźnie z inicjatywy rządu są zgłaszane jako projekty poselskie, co również pozwala na ominięcie konsultacji. Zamiast prawdziwych konsultacji mamy "spotkania na Facebooku", które tak naprawdę są monologiem na tematy wybrane przez panią premier. 

Narzekałem, narzekałem, a wczoraj odbyło się inaugurujące posiedzenie Rady Dialogu Społecznego, w którym wzięła udział premier Beata Szydło. 

- Przez ostatnie 8 lat Polacy nie byli wysłuchiwani tak, jak na to zasłużyli. Projekty obywatelskie były odrzucane bez jakiejkolwiek rozmowy i dyskusji – mówiła pani Premier na spotkaniu Rady. Mówiła również, że wielkim osiągnięciem wolnej Polski jest możliwość wyrażana różnych opinii, również tych krytycznych.

Czym jest Rada Dialogu Społecznego?

Rozpoczęcie prac Rady Dialogu Społecznego nie po raz pierwszy ukazywane jest jako wielkie osiągnięcie "obywatelskie". Problem w tym, że Rada Dialogu Społecznego nie służy dialogowi z obywatelami. Powstała ona w innym celu i w warunkach wręcz urągających czemuś takiemu jak "dialog ze społeczeństwem". Zawzięci wyborcy PiS powinni też wiedzieć, że była to inicjatywa ostro wspierana przez Bronisława Komorowskiego i poprzedni rząd. Można było nawet spotkać się z opiniami, że była to "łapówka" dawana związkom przed wyborami. 

Zacznijmy od tego, że Rada Dialogu Społecznego ma zastąpić dotychczasową Komisję Trójstronną. Jest ona zatem nowym wcieleniem archaicznej formuły dialogu społecznego, polegającej na prowadzeniu rozmów tylko między rządem, związkowcami i pracodawcami. Niby chodzi o "dialog społeczny", ale tak naprawdę chodzi o trójstronne rozmowy wybrańców.

Przedstawiciele związków i pracodawców będą mogli nie tylko dyskutować z rządem o ważnych sprawach społecznych. Będą mogli także opiniować akty prawne i organizować publiczne wysłuchania z udziałem ministrów. Co chyba najważniejsze, strona pracowników i pracodawców będzie mogła przedstawiać wspólnie uzgodnione projekty założeń ustaw oraz projekty ustaw. Te projekty trafią do właściwego ministra w celu przedłożenia projektu rządowi.

"Uzgodniona w sobotę"

Ustawa o Radzie Dialogu Społecznego powstawała w bardzo dziwnych warunkach, jeszcze za rządów PO. O ustawie zaczęto mówić w marcu tego roku, ale tylko wtajemniczeni mogli poznać projekt. Ministerstwo pracy informowało o pracach nad ustawą w lakonicznych komunikatach. Media powtarzały te komunikaty i czasem nawet zachwycały się tym, jak to rząd i prezydent dbają o "dialog społeczny". Wreszcie pojawił się komunikat o tym, że ludzie pracujący nad tą ustawą "w sobotę uzgodnili wspólny projekt ustawy o Radzie Dialogu Społecznego".

To nie jest żart. Rząd oficjalnie ogłosił, że pewni ludzie usiedli razem "w sobotę" i "uzgodnili" ustawę. Też chciałbym sobie uzgodnić ustawę. Co prawda potem uruchomiono konsultacje publiczne i przedstawiono projekt, ale konsultacje były raczej dla pozorów. Raport z konsultacji mówi, że spytano o zdanie głównie organizacje, które mają być reprezentowane w Radzie.

tabeli uwag zgłoszonych na platformie konsultacje.gov.pl znajdujemy spostrzeżenie, że projekt ustawy nie realizuje celu, jakim jest stworzenie nowej formuły dialogu społecznego. Zwrócono też uwagę na kontrowersyjny sposób tworzenia ustawy. Co odpowiedziano na te uwagi? Mówiąc krótko - formuła dialogu społecznego ma być trójstronna, bo taka ma być. Ustawa powstawała jak należy. Koniec dyskusji! I niech nikt nie mówi, że nie było konsultacji!

W ramach konsultacji zaproponowano też zmianę nazwy rady na "Rada Dialogu Trójstronnego". To przynajmniej oddawałoby charakter Rady. Propozycja została odrzucona, oczywiście bez żadnych wyjaśnień. 

Ustawa o Radzie trafiła do Sejmu w czerwcu tego roku, a uchwalona została w lipcu. Podpisał ją jeszcze prezydent Komorowski. 

Jeśli nie rozmowy trójstronne, to co?

W tym miejscu wiele osób może zadać proste pytanie. Dlaczego komuś miałoby przeszkadzać, że pracodawcy, rząd i związkowcy siadają przy jednym stole? 

Jeśli przeczytacie ustawę o Radzie Dialogu Społecznego to dowiecie się, że daje ona wybranym organizacjom lepsze dojście do polityków oraz ich działań. Pytanie brzmi, dlaczego wybrane organizacje mają zyskać takie możliwości? Jeśli już mamy taki dialog, dlaczego nie włączymy do niego kogoś więcej niż pracownicy i pracodawcy?

Problem był już poruszany przez Zarząd Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pozarządowych.

Sonda
Czy wierzysz, że Rada Dialogu Społecznego wzmocni dialog rządu z obywatelami?
  • tak
  • nie
  • nie mam zdania
wyniki  komentarze

- Dialog społeczny – nawet ten dotyczący wyłącznie sfery rynku pracy i problemów płacowych – powinien dziś (...) uwzględniać interesy szerokich grup społecznych (...). Pominięcie interesów osób wchodzących na rynek pracy i tych, które z niego wyszły, bezrobotnych i samozatrudnionych, niepełnosprawnych i zatroskanych efektami środowiskowymi działań gospodarczych, zignorowanie organizacji pozarządowych działających w sferze polityki społecznej (...) ochrony praw konsumentów, czy organizacji prowadzących przedsiębiorstwa społeczne, uczyni nową instytucję dialogu społecznego strukturą ułomną - napisano w liście otwartym, który był wystosowany w tej sprawie w marcu br.

Dodajmy jeszcze, że mamy coraz lepsze środki wymiany informacji, coraz więcej ludzi wykształconych i więcej aktywnych obywateli. Przybywa organizacji pozarządowych. W prawdziwy dialog społeczny można zaangażować wiele stron. Komisja Trójstronna została powołana w roku 1994 (najpierw uchwałą rządu). Utworzenie Rady Dialogu Społecznego być może nieco ulepszyło ten przestarzały twór, ale tak naprawdę nie jest szczególnie postępowe. 


  
znajdź w serwisie



RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy