Reformując prawo autorskie nie można zapomnieć o branży cyfrowej

Michał Kanownik 22-08-2017, 13:46

Unijna reforma prawa autorskiego wpłynie na rozwój branży nowoczesnych technologii i całego sektora kreatywnego w Europie. Od tego, jaki będzie miała ona finalny kształt będzie zależało, czy rozwój ten będzie sztucznie hamowany, czy też – co jest w interesie naszej gospodarki – branża zyska kolejny impuls do tworzenia innowacji. Dobrze, że polscy eurodeputowani rozumieją, jak ważna jest to dla nas wszystkich rozgrywka.

Bo gra nie toczy się wyłącznie o sprawiedliwe wynagradzanie pracy twórców. To jest oczywiste, że ich praca musi być wynagradzana i nikt im tego nie chce odbierać. Dlatego tak ważna jest też walka z piractwem i świadomym okradaniem artystów. Jednak w cyfrowej rzeczywistości prawo autorskie determinuje nie tylko pracę twórców, ale też funkcjonowanie szeroko rozumianego sektora kreatywnego. A jest to znacząca część polskiego i europejskiego PKB.

Komisja Europejska proponując niektóre rozwiązania wydaje się tego nie dostrzegać. Spore kontrowersje wywołuje pomysł wprowadzenia tzw. podatku od linków. I słusznie, bo takie rozwiązanie byłoby szkodliwe. Pokazało to doświadczenie Hiszpanii, gdzie taki podatek wszedł w życie. Z opłakanym skutkiem, bo w rezultacie Google został zmuszony do zamknięcia swojego serwisu newsowego. Na tym zresztą się nie skończyło, bo decyzja Googla spowodowała, że zmniejszył się ruch internetowy skierowany do hiszpańskiej prasy– zwłaszcza lokalnych i mniejszych wydawców. Ucierpieli zatem i twórcy treści, producenci narzędzi internetowych oraz sami konsumenci, którzy w dużej mierze zostali odcięci od informacji. Gdyby podatek od linków zaczął obowiązywać w Polsce, łatwo wyobrazić sobie konsekwencje: ucierpieliby zwłaszcza najmniejsi wydawcy i lokalne polskie media. Bo takie rozwiązanie wprost promuje jedynie największe koncerny medialne.

Nowoczesne technologie to dostęp do treści

Powszechna digitalizacja naszego życia spowodowała, że dziś to nowoczesne technologie stają się głównym narzędziem dającym dostęp do kultury, informacji i edukacji. Dlatego tak ważne jest, by wypracowane w Brukseli nowe prawo autorskie godziło interesy twórców, przedsiębiorców, którzy wytwarzają te narzędzia i konsumentów, którzy z kolei nie tylko są odbiorcami treści, ale też napędzają jej rozwój. Warto przy tym pamiętać, że nowoczesne technologie pomagają twórcom zarówno w ich promocji, jak i zapewniają globalny zasięg ich twórczości. Jest to więc takie swoiste życie w symbiozie, które potrzebuje współdziałania wszystkich trzech elementów.

Komisja w swoich propozycjach zapomniała niestety o konsumentach i producentach. Zupełnie nietrafiony jest np. pomysł, by odpowiedzialność prawną za treści zamieszczane przez internautów mieli ponosić dostawcy usług internetowych. Konsekwencje takiego rozwiązania są przecież łatwe do przewidzenia: dostawcy w obawie przed konsekwencjami za treści umieszczane przez użytkowników będą zmuszeni ograniczać ich swobodę w sieci. A to negatywnie odbije się na całym rynku usług, które konsumenci wykorzystują do tworzenia i udostępniania treści online. Co z kolei byłoby kolejną barierą w rozwoju innowacyjnych przedsięwzięć w sieci.

Branża cyfrowa motorem polskiej gospodarki

Końcowy kształt unijnej reformy prawa autorskiego jest niezwykle istotny z punktu widzenia branży cyfrowej, która jest dziś jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się sektorów polskiej gospodarki. A to wprost przekłada się przecież na nasze PKB. Cieszę się, że polscy eurodeputowani są otwarci na dalszą dyskusję. Świadczy o tym choćby lipcowa debata zorganizowana przez wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego Ryszarda Czarneckiego, podczas której mogliśmy jasno powiedzieć, z jakie zagrożenia niosą za sobą niektóre propozycje KE. Liczymy, że europarlament weźmie pod uwagę interesy konsumentów, a nie jedynie silnego lobby twórców oraz że europosłowie wyjdą poza wąskie postrzeganie tych regulacji wyłącznie przez pryzmat praw autorskich piosenkarzy czy pisarzy. Bo dziś na prawo autorskie należy spojrzeć szerzej jako na jeden z kluczowych elementów jednolitego rynku, który przecież ma stanowić fundament Unii Europejskiej.

Mam nadzieję, że nasze stanowisko, które przedstawiliśmy w lipcu w Brukseli zostanie wzięte pod uwagę w finalnych pracach nad prawem autorskim. Podobne konsultacje chcemy przeprowadzić na jesieni w kilku polskich miastach z udziałem przedstawicieli rządu, Sejmu, Senatu oraz ludzi związanych z kulturą. Uważamy bowiem, że tylko poprzez otwartą dyskusję uda się wspólnie wypracować jak najlepsze rozwiązania prawne.

Autor: Michał Kanownik, prezes ZIPSEE Cyfrowa Polska


Źródło: materiał nadesłany do redakcji
Komentarze
comments powered by Disqus
To warto przeczytać










  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Wrzesień 2017»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 
Jak czytać DI?
Newsletter

Podaj teraz tylko e-mail!



RSS
Copyright © 1998-2017 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.