elearning-20
Project Manager oraz Team Leader z doświadczeniem w branży technologii internetowych oraz elearningu. Posiadający umiejętności planowania, zarządzania, realizacji projektów internetowych w międzynarodowym i wielojęzykowym środowisku. Doskonałe podstawy projektowania szkoleń onlne. Doświadczenie w tworzeniu portali społecznościowych i rozwiązań e-learningu poparte referencjami oraz publikacjami naukowymi. Od 2006 roku prowadzi bloga: elearning-20.blogspot.com

elearning-20

 

Imię: ukryte, dostępne po zalogowaniu.
Wiek: ukryty, dostępny po zalogowaniu.
E-mail: ukryty, dostępny po zalogowaniu.
Moja strona:http://elearning-20.blogspot.com
  • 23-05-2012, 05:28
    Woodkid robi perły czarne i białe

    Yoann Lemoine normalnie zajmuje się produkcją klipów video, ale jest też rewelacyjnymm muzykiem. Właśnie wydał swoją EP-kę, a jesienią ukaże się LP. Efekty jego pracy mogliście podziwiać w klipie Born to Die Lany Del Ray, ale to pikuś w porówniu z tymi dwiema perełkami.

    Woodkid - Iron

    Woodkid - Run boy run


    więcej

  • 21-05-2012, 01:00
    Salman Khan o cyfrowej edukacji

    Sal Khan, którego bardzo dobrze znamy w tradycyjny dla siebie sposób opowiada o tym w jaki sposób można realizować cyfrową edukację i dlaczego jest ważna. W trakcie kilkunastu minut swojej lekcji zawiera całe sedno kształcenia online, blended learningu i odwróconej klasy. Jest to idealny materiał dla wszystkich, którzy mają wątpliwości jak realizować założenia nowoczesnych projektów edukacyjnych. Myślę, że warto byłoby przetłumaczyć całość tego wykładu, bo fragment tłumaczący dlaczego warto realizować cyfryzację edukacji jest rewelacyjny.





    Zdjęcie: CC-BY by jurvetson


    więcej

  • 20-05-2012, 16:07
    Twarzobóg #1

    Pryszczata Halina, bo taką miała ksywę ze studiów, krzyknęła z sąsiedniego pokoju:

    - Marek! Biedrona napisał już na swojej stronie, że Twoje akcje polecą do 50 zł w ciągu kilku godzin! Może jeszcze jakby tak Wojtczak napisał... to może by i gazety łyknęły. Znowu byś był na okładkach. Mama by się ucieszyła.

    - Przestaniesz paplać bez sensu - powiedział Cukrogórski nie odrywając się od ekranu, na którym ciągle próbował dojść tego, jak najlepiej skonfigurować ustawienia prywatności w swojej własnej sieci społecznościowej. Zrobił ją na studiach, tylko po to, żeby szybko przeglądać zdjęcia nowych studentek, a teraz jego Twarzobóg rozrósł się do rozmiarów, które zaczęły stwarzać problemy. Coś jakbyś kupił sobie chomika, a nagle w mieszkaniu zadomowiłby się waleń. Finał taki, że więcej mięsa, więcej gówna, frajda jednak mniejsza, bo sprzątać ciągle trzeba samemu.

    - A tam bez sensu. Jak Ci mówiłam, żeby nie zamykać Twarzoboga przy okazji SOPA, to posłuchałeś i na dobre wyszło. No bo w końcu za każdym wielkim mężczyzną stoi wspaniała kobieta. Prawda? - kontynuowała swój wywód Halina licząc na natychmiastowe potwierdzenie swojej tezy.

    - Dasz mi kobieto spokój? Weź może wyjdź z psem... - powiedział na odczepnego Marek.

    - Ale o co Ci chodzi? Przecież ja tu o Twoje dobro dbam, żebyśmy mieli z czego się utrzymać, a nie że wejdziesz na tę giełdę i od razu stracimy połowę, bo Ty będziesz się ukrywał przed znajomymi znajomych i przez to ludzie nie będą wiedzieli o co mogą Cię zapytać. A poza tym to jest w ogóle bez sensu, że nie pojawiliśmy się jeszcze na Szczeniaczku, przecież za 2 dni będzie ślub i wesele, a tam cisza. Tylko ta Węgrzyńska z noża je. Grubaska jedna. A poza tym...

    Marek wyłączył nasłuch swojej przyszłej żony i zaczął się zastanawiać nad szczegółami wejścia na giełdę. Bał się trochę, że już nie będzie mógł sobie tak dobrowolnie kupować fajnych aplikacji. Taka na przykład Sweetfocia była ostatnim wybrykiem. No ale nic. Trzeba w końcu spoważnieć i nie dać się zwariować. W końcu już niewiele mi brakuje, żeby być taki jak Stefan Gruszka.


    więcej

  • 17-05-2012, 03:21
    Filozoficznie minimalistyczny design

    Genis Carrera, mieszkający w Londynie, a pochodzący z Katalonii projektant, który zmierzył się z teoriami filozoficznymi. Jak na moje prostacko-chłopskie rozumienie kilku z nich nawet mu wyszło, a nawet jeśli nie to jest to ciekawa dawka inspiracji i połączenia idei z minimalistycznym obrazem. 


























    więcej

  • 16-05-2012, 14:33
    WSiP i video w internecie, czyli dramat w dwóch aktach


    Generalnie rzecz biorąc popieram inicjatywy polegające na tym, że firmy edukacyjne i wydawcy wchodzą w nowe media. Lubię jak prezentują swoje produkty kanałami, z których korzystam. Fajnie ogląda się człowieka z pasją opowiadającego o swojej pracy, a jeszcze fajniej jak ogląda się firmę z jej ludzkiej, a nie marketingowej strony. Niestety czasem wychodzi tak, że realizacja, pomysł i końcowy wygląd zdają się pochodzić z miejsca, które zaczyna się tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę.
    akt 1


    akt 2


    Na nieszczęście dla WSiPu i innych, którzy mają zamiar w internecie umieścić wypowiadającego się "Pana Szefa", który opowiada o ofercie z wiarygodnością dążącą do zera, a samozachwytem zmierzającym do nieskończoności odsyłam do kilku ciekawych materiałów promocyjnych, które porywają swoją formą, a także treścią.

    Jedni miażdżą kompletnie


    Inni pokazują "prawdziwe" oblicze w jakiś taki przyjemny sposób, że aż chce się wierzyć. Pokazują końcowego odbiorcę, pokazują wydawców, zwykłych ludzi przy pracy i cały proces powstawania.



    Inni pokazują swoje rozwiązania, także te najbardziej na czasie.



    Można by tak bardzo długo wklejać ciekawe filmy i na nieszczęście dla naszych wydawców, wszystkie te materiały leżą na youtube tuż obok siebie.


    więcej

  • 13-05-2012, 15:52
    Domowe melodie - uszom miła krotochwila


    Badania muzyczne polegają na tym, że ktoś przychodzi do radia i słuchając kilkunastu sekund danego kawałka decyduje - tak, chcę tego słuchać - nie, nie chcę tego słuchać. Wszystkie "taki", czy jak to się ładnie nazywa: "wyniki badań preferencji muzycznych" determinują później repertuar przedsiębiorstw radiowych, a także publicznych rozgłośni. Na szczęście bywa Trójka, jest internet, a sztuka i biznes ciągle chadzają innymi drogami.


    Na samym początku kwietnia dostałem maila, z informacją, że szykuje się coś fajnego. Dokładnie brzmiało to tak: "Obczaj to! Niezła laska i przyjemnie paszczuje". Oczywiście pogrzebałem i już wtedy wiedziałem, że pewnie trzeba będzie coś o tym napisać. Niespiesznie jednak odczekałem swoje, bo nie byłem pewien złożonej przez Justynę Chowaniak obietnicy:
    Dziś oficjalnie-fejsbukowo wychodzę z szuflady i choć trochę się boję i czuję się jak golas to radość mnie wypełnia. Domowe melodie to projekt kilkunastu własnoręcznie nabazgranych i skomponowanych piosenek. W domu. Razem z płaczem, spalonym garnkiem, gorączką i dziurawą skarpetą. Nagrywam. Rejestruję ulotny fragment mojego życia. Po drodze pojawili się moi muzykanci najlepsi - Staszek i Kuba. I tak sobie klepiemy domowe bity.
    Dałem się więc porwać tekstom o kolesiu co kotki topił, które przez zgrabnie opakowany aparat mowy docierały do mnie w jakiś taki naturalny sposób. bez aureoli świętości producenckiej. Tak po prostu. Mimo tego, że zdaję sobie sprawę z faktu, że prezentowana domowa obrzędowość muzyczna może być pozą, to chcę wierzyć, że artyści tworzący Domowe melodie w nic się nie wpisują i są zupełnie swoi. Mam nadzieję, że nie okażą się grupą zlepioną na potrzeby promocji leku na mentalną sraczkę i będą odpowiedzią na śmierć muzycznej "generacji nic".

    Domowe melodie 


    A jeśli ciągle Ci mało polskiego miłego brzmienia. Mała składanka.

    L.Stadt


     

    George Dorn Screams

     

    Camero Cat


    The Poise Rite


    Pustki




    więcej

  • 13-05-2012, 08:36
    W małym ciele wielki duch - recenzja Samsung ST77


    Bardzo lubię produkty, które trafiając na rynek posiadają więcej niż cień wizji projektanta. Lubię kiedy cechy zewnątrzne produktu idą w parze z funkcjonalnością, a do tego obroniły się wszelkim biznesowym ograniczeniom. Kiedy zobaczyłem na twitterze, że Samsung chwali się nowym aparatem kompaktowym zechciałem go chcieć, no i dostałem. Za kilka dni kurier przyniósł pudełko, które od samego początku wydawało mi się stanowczo za małe, no ale co tam przecież musi robić zdjęcia.



    Proste jak p... atrzenie
    Otrzymanie aparatu wiązało się całkowicie przypadkowo z wyjazdem w kierunku południowych przyjaciół w celach nieczysto zawodowych, więc biały "maluch" wylądował w foto-torbie obok lustrzankowej "Martynki" (Sony Alpha), z którą nie rozstaję się w podróży, ale o niej innym razem.

    Niestety każde pojawienie się w domu nowego sprzętu wywołuje wielkie zainteresowanie i natychmiastową chęć zaspokojenia dziecięcego głodu poznania, więc tuż po tym jak aparacik się naładował (przez USB z komputera), a telefon wypożyczył mu swoją kartę microSD w kadr zaczęły wpadać wszelkiego rodzaju kucyki Pony, książeczki, kredki i tym podobne zainteresowania trzylatki.
    Miałem o tym nie wspominać, no bo przecież Samsung mógłby się obrazić, że zamiast poważnych testów, mierzenia, ważenia i testowania jakości zdjęć dałem go do zabawy dziecku. Dla mnie jest to jednak znaczący argument za tym, że ktoś go fajnie zaprojaktował i nadaje się do używania. Jest po prostu urządzeniem do robienia zdjęć, bez ustawiania, myślenia przełączania, ustawiania ISO, przesłony, czasu itd.




    Dziecko dało radę, ale ja?
    Jak już wspomniałem aparat pojechał na małe pseudo-wakacje, ale długo leżał i odpoczywał, aż tu nagle… Chociaż może wcale nie nagle, raczej mimo wszystko, a może nawet niestety "Martynka" się rozładowała po całym dniu pstrykania i musiałem się przeprosić z "maluchem".
    Czułem się troszkę dziwnie, bo mały, bo bez pokrętła, bez wizjera, ale bardzo szybko przyzwyczaiłem się do całkiem innego podejścia chwytania rzeczywistości niż to miało miejsce w moim starym kompakcie. Najbardziej przeszkadzał mi w nim fakt, że kiedy działo się coś super ciekawego, to od włączenia go do momentu, w którym można było zrobić zdjęcie mijały wieki, a na zrobienie zdjęcia trzeba było poczekać też kilka dekad. W przypadku białego malucha jest znacznie lepiej. Czas od włączenia do zrobienia zdjęcia to jakieś 3 sekundy. Ewentualnie można doliczyć 2 na wyciąganie go z kieszeni lub 202 w przypadku damskiej torebki.

    Niestety nie pamiętam żadnych późniejszych zmagań. Po kilku chwilach wyciąganie go z kieszeni jest czynnością wymagającą największej pracy mózgu. Reszta przychodzi jakoś tak naturalnie.


    Szmery - bajery - minusy
    Jako gadżetofil nie mogę nie wspomnieć o trybach pracy, które włożyłbym do szufladki "fajne".

    SMART - domyślny tryb pracy, który robi wszystko sam i jeśli wyłączymy mu lampę to bez problemu radzi sobie z wszelkimi ujęciami od kilku centymetrów, po pejzarze.

    Tryb manualny - nic wielkiego, ale możemy się pobawić ręcznym wyborem rozmiaru zdjęcia, jakości, korekty jasności, ISO, balasnsu bieli, efektów, wykrywania twarzy.

    Panorama - pomimo, że nie przepadam za tego typu zdjęciami, to w tym małym urządzonku Samsung pokucił się o bardzo efektywny sposób tworzenia panoramy. Wciskamy migawkę i majtamy aparatem, a on pokazuje nam miniaturę panoramy. Jak dla mnie tak proste, aż skuteczne.

    Tryb fotografowania tekstu - po raz pierwszy spotkałem się z tym, że ktoś przygotował program do fotografowania tekstu w taki sposób, aby było on najbardziej czytelny. Studenci, nauczyciele, uczniowie - to coś dla Was.

    Efekty - w tym momencie stoimy już na granicy fajności i zbędnego bajeru, ale w czasach Instagrama i fali hipsterskości, która już sama w sobie przestaje być hipsterska wydaje mi się do dobrym posunięciem.

    miniatura

    winiety

    raster

    szkic

    rybie oko

    wyrazistość

    wygląd klasyczny

    sepia

    negatyw



    Minusy
    - nie ma co liczyć na lampę,
    - programy są raczej słabe (poza tym do tekstów),
    - ustawienia manualne zajmują wieki,
    - wolałbym SD zamiast microSD,
    - video jest przeciętne, ale dźwięk w porównaniu z brzęczącą lustrzanką (zakładając, że nie mamy zewnętrznego mikrofonu) daje radę,
    - jeśli wyłączamy lampę aparat tego nie zapamiętuje, więc za każdym razem kiedy go włączamy, trzeba ją wyłączyć. Możliwe jednak, że dla wielu użytkowników będzie to plus.

    Podsumowanie
    Ciągle jestem pod wrażeniem tego małego ustrojstwa. Musze przyznać, że jest to pierwsze urządzenie,(a kilkadziesiąt ich już testowałem, o kilku nawet napisałem) które miałbym ochotę sobie zostawić i uczynić codziennym wyposażeniem. Proste, przemyślane i działające. Wygrywa rozmiarem i szybkością działania. Jeśli Samsung miałby na zbyciu jeden, albo nie szkoda mu tego, który mam to chętnie zaprzedam część swojej blogerskiej duszy dam się obdarować.

    Przykładowe zdjęcia










    więcej

  • 12-05-2012, 12:43
    A Liberal Decalogue of Teaching


    British philosopher, mathematician, historian, and social critic Bertrand Russell endures as one of the most intellectually diverse and influential thinkers in modern history. This is his approach to teaching:

    Perhaps the essence of the Liberal outlook could be summed up in a new decalogue, not intended to replace the old one but only to supplement it. The Ten Commandments that, as a teacher, I should wish to promulgate, might be set forth as follows:
    1. Do not feel absolutely certain of anything.
    2. Do not think it worth while to proceed by concealing evidence, for the evidence is sure to come to light.
    3. Never try to discourage thinking for you are sure to succeed.
    4. When you meet with opposition, even if it should be from your husband or your children, endeavor to overcome it by argument and not by authority, for a victory dependent upon authority is unreal and illusory.
    5. Have no respect for the authority of others, for there are always contrary authorities to be found.
    6. Do not use power to suppress opinions you think pernicious, for if you do the opinions will suppress you.
    7. Do not fear to be eccentric in opinion, for every opinion now accepted was once eccentric.
    8. Find more pleasure in intelligent dissent than in passive agreement, for, if you value intelligence as you should, the former implies a deeper agreement than the latter.
    9. Be scrupulously truthful, even if the truth is inconvenient, for it is more inconvenient when you try to conceal it.
    10. Do not feel envious of the happiness of those who live in a fool’s paradise, for only a fool will think that it is happiness.


    więcej

  • 10-05-2012, 01:37
    Maslow i Social Media

    Dość śmiała propozycja potrzeb realizowany w mediach społecznościowych. Myślę, że dla niektórych trzeba przenieść Facebooka o dwa poziomy niżej. 



    więcej

  • 08-05-2012, 02:54
    Happy Polish


    Jacy jesteśmy? Jacy jesteśmy kiedy nikt na nas nie patrzy. Tak zwyczajnie, nie na pokaz i od święta. Jesteśmy postkomunistyczni, prości, bez gustu, smaku, polotu. Jesteśmy bałaganiarzami i brudasami. Lubimy dobrze zjeść, napić się i nic nie robić. Idealnie pokazuje to w swoim albumie Happy Polish Namsa Leuba. Młoda fotografka pochodząca ze Szwajcarii córka Gwinejki idealnie ujęła obraz klasy średniej w Polsce. Ciekawość, wrażliwość na otoczenie i uwielbienie detalu tak dużo mówi o Polakach.



    więcej

Serwisy specjalne:
Wydarzenia: