Polska zagłębiem zdalnie kontrolowanych komputerów

10-05-2012, 12:38

Takie wnioski zdają się wypływać z 17. wydania "Raportu o zagrożeniach bezpieczeństwa w internecie" firmy Symantec. Polska stanęła na podium, zajmując trzecie miejsce w regionie EMEA pod względem ilości komputerów-zombie.

Raport analizuje zagrożenia czyhające na internautów w ubiegłym roku. W zestawieniu obejmującym jedynie państwa regionu EMEA nasz kraj uplasował się w pierwszej dziesiątce m.in. pod względem przechowywania stron wyłudzających dane (7 miejsce, awans o jedną pozycję), pochodzenia spamu wysyłanego przez komputery-zombie (8 miejsce, spadek o jedną pozycję), ataków sieciowych (7 miejsce), a także ataków pochodzących bezpośrednio z internetu (9 miejsce, awans o jedną pozycję). Z kolei w rankingu uwzględniającym kraje całego świata Polska zajęła wysokie 15 miejsce pod względem ogółu zagrożeń komputerowych (awans o jedną pozycję).

Ataki ukierunkowane rozprzestrzeniają się na firmy każdej wielkości

W 2011 r. oprogramowanie firmy Symantec zablokowało ponad 5,5 mld ataków, co oznacza wzrost o 81 proc. rok do roku. Liczba unikatowych wariantów złośliwego oprogramowania zwiększyła się do 403 mln, a liczba blokowanych każdego dnia ataków wykorzystujących strony internetowe wzrosła o 36 proc. Zwiększeniu - aż o 93 proc. - uległa liczba luk znajdowanych w zabezpieczeniach urządzeń mobilnych, a najczęściej atakowanym systemem był Android, o czym informowali też inni eksperci (zob. Android w coraz większych opałach).

Specjalistów martwi dywersyfikacja celów zaawansowanych ataków ukierunkowanych. Do niedawna ograniczały się one do dużych firm współpracujących z sektorem publicznym i administracją rządową. W ubiegłym roku ponad 50 proc. takich ataków było jednak wymierzonych w organizacje zatrudniające mniej niż 2500 pracowników, a 18 proc. - w firmy zatrudniające mniej niż 250 pracowników. Wzbudziły one zainteresowanie przestępców, ponieważ stanowią część łańcucha dostaw większych firm i są słabiej chronione. Co więcej, celem 58 proc. ataków nie była już kadra kierownicza, tylko szeregowi pracownicy działów kadr, PR i sprzedaży. Jak tłumaczą eksperci, osoby te nie zawsze mają bezpośredni dostęp do poufnych informacji, ale są łatwe do zidentyfikowania w sieci i przyzwyczajone do otrzymywania zapytań oraz załączników z nieznanych źródeł.

Z raportu wynika ponadto, że w 2011 r. na każde naruszenie bezpieczeństwa danych przypadało średnio 1,1 mln skradzionych tożsamości, co oznacza radykalny wzrost w porównaniu z jakimkolwiek innym rokiem. Największym zagrożeniem były włamania, które doprowadziły w sumie do ujawnienia 187 mln tożsamości (najwięcej spośród wszystkich typów naruszeń). Jednak najczęstszą przyczyną naruszeń bezpieczeństwa danych była kradzież lub zgubienie komputera bądź innego nośnika, np. smartfona, pamięci USB czy urządzenia do tworzenia kopii zapasowych. Tego typu naruszenia doprowadziły do ujawnienia 18,5 mln tożsamości.

Poniżej zamieszczamy krótkie podsumowanie wideo raportu, a sam dokument można pobrać ze strony www.symantec.com/threatreport

Czytaj także: Microsoft zaniżył wagę łatanych w maju luk?


Źródło: Symantec
  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy