Polska to kraj nieprzyjazny re-use. Oto dowód - Transportoid vs. MPK Kraków

22-10-2012, 14:46

Nawet wyrok sądu nie sprawi, że instytucja publiczna udostępni cenne dane. Zawsze można narobić problemów. Widać to wyraźnie na przykładzie dostawcy aplikacji Transportoid, który nie może się doprosić o dane MPK Kraków. To smutne, bo choć teoretycznie można zarabiać na danych z sektora publicznego, praktycznie w Polsce jest to marzenie ściętej głowy.

Czy interesowałeś się tematyką re-use? Jeśli nie, czas to zmienić!

Re-use to po prostu ponowne wykorzystanie danych z sektora publicznego w celu tworzenia e-usług, nawet komercyjnych. Instytucje publiczne produkują przecież masę danych np. pogodowych albo prawnych. Teoretycznie można te dane wykorzystać, aby tworzyć naprawdę przydatne usługi. Bardzo chce tego Unia Europejska, która wierzy, że wartość rynku aplikacji mobilnych bazujących na re-use może do 2013 r. wzrosnąć do 15 mld EUR.

Czytaj: UE: Zacznijmy zarabiać na rządowych danych (re-use)!

Re-use to wygodne usługi i pieniądze, ale to także problemy natury prawnej. W Polsce przez długi czas nie było jasne, czy można wykorzystywać dane z sektora publicznego. Jasność w tym zakresie dała nowelizacja Ustawy  o dostępie do informacji publicznej, która miała jednak poważne wady (pisaliśmy o nich wielokrotnie).

Dobrym przykładem usługi bazującej na re-use jest Transportoid. Oferuje on mobilne rozkłady jazdy dla telefonów z systemem Android i Windows Phone. Niestety, dążąc do udostępniania potrzebnej i niewątpliwie wygodnej e-usługi, Transportoid trafił na beton, czyli na MPK Kraków.

Transportoid chciał po prostu uzyskać rozkłady jazdy od krakowskiego przedsiębiorstwa. Niestety MPK nie chciała udostępnić rozkładów w sposób inny, niż publikowany na stronie internetowej, bardzo niewygodny do przetwarzania. Okazało się jednak, że inny serwis - JakDojade.pl - uzyskał lepsze dane w porozumieniu z Miastem Kraków, a gorsze dane przekazywane Transportoidowi rzekomo spełniały wymagania, jakie na miasto nakłada Ustawa o dostępie do informacji publicznej.

Wyrok nic nie zmienił

Sprawa trafiła do sądu, a na stronie Transportoida znajdziemy wydany w tej sprawie wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego wraz z uzasadnieniem. Sąd nie miał wątpliwości, że dane, jakich chciał Transportoid, były informacją publiczną.

Jak MPK Kraków zareagowało na wyrok? Wyrok został wykonany, tzn. przedsiębiorstwo udostępniło jednorazowo rozkłady jazdy. 

- Przewoźnik przegrał proces o ponowne wykorzystanie informacji publicznej, zmienił więc strategię i od teraz będzie utrudniał użycie w Transportoidzie aktualnych, kompletnych rozkładów jazdy w następujący sposób: Jeśli zapłacę 3075 zł rocznie, otrzymam dostęp online do aktualnej bazy danych MPK. Jeśli nie zapłacę, każdy mój wniosek o ponowne  wykorzystanie danych rozkładowych będzie rozpatrywany w terminie 14 dni - czytamy na blogu Transportoida.

Ta sytuacja jest oburzająca, bo MPK Kraków wyraźnie utrudnia dostęp do tego, co obywatelowi się należy. Właściciel Transportoida Tomasz Zieliński ma zamiar zmienić strategię - będzie systematyczne, codzienne wysyłał wnioski o ponowne wykorzystanie informacji publicznej. MPK będzie odpisywać i... zobaczymy, co z tego wyjdzie. Niewątpliwie jednak nie ma to nic wspólnego z czymś takim, jak re-use, oraz ze stymulowaniem e-gospodarki danymi z sektora publicznego. Komisja Europejska może sobie bredzić o rynku wartym 15 mld euro. MPK Kraków nie odda łatwo swoich danych i już!

Prawo nie do (nad)użycia

Los chciał, że akurat gdy Transportoid donosi o kolejnych utrudnieniach ze strony MPK Kraków, Gazeta Prawna donosi o nadużywaniu prawa do informacji przez obywateli. Zastanówmy się chwilę - czy można nadużywać prawa dostępu do informacji publicznej?

Gazeta Prawna sugeruje, że nadużyciem tego typu jest składanie np. bardzo wielu wniosków o dostęp do informacji. Ciekawe spostrzeżenie czyni jednak Piotr Waglowski w serwisie Vagla.pl, który zauważa, że na wszystkie wnioski można odpowiedzieć raz a dobrze - udostępniając dane w internecie, w serwisie BIP. 

Sonda
Co jest największą przeszkodą dla re-use w Polsce?
  • mentalność urzędników
  • prawo
  • kwestie techniczne
  • wszystko
wyniki  komentarze

- Nie jest rozwiązaniem obecnej sytuacji odgradzanie się od obywateli konceptem "nadużywania prawa do informacji", a jest nim strukturalna, systemowa zmiana sposobu działania podmiotów zobowiązanych - pisze Waglowski w tekście pt. Obywatele mają kłopot z łamaniem ich prawa do informacji.

Jeśli głębiej się nad tym zastanowimy, to dojdziemy do wniosku, że tylko państwa autorytarne mogą doszukiwać się "nadużyć" w dostępie do informacji publicznej. Dostęp do tej informacji jest prawem obywatela.

Jeśli natomiast metoda udostępniania danych rodzi jakieś problemy, należy zmienić tę metodę. To wydaje się niemal oczywiste, ale w naszych instytucjach publicznych wciąż zakorzenione jest przekonanie, że obywatel proszący o informacje musi być szaleńcem szukającym kłopotów. Ta mentalność sprawia, że właściciel Transportoida traktowany jest jak szkodliwy szaleniec. Jutro lub pojutrze każdy z nas może być tak potraktowany. 

Czytaj: Zdjęcia z Sejmu są "cenniejsze" niż zdjęcia z Marsa, ale dlaczego?


Źródło: Transportoid
  
znajdź w serwisie



RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
« Czerwiec 2019»
PoWtŚrCzwPtSbNd
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930