Polska firma blokuje Torrentz.eu, bo policja z UK wprowadziła ją w błąd - AWI

28-05-2014, 12:17

Już od ubiegłego roku londyńska policja rozsyła do dostawców hostingu prośby o zablokowanie niektórych stron. To są tylko prośby, ale w Polsce Nazwa.pl zareagowała, blokując Torrentz.eu.

To kolejny tekst z cyklu Absurdy własności intelektualnej (AWI).
* * *

Instytucje walczące z piractwem mogą cenzurować internet i nie potrzebują do tego żadnych zmian prawa. Nie wierzycie? W takim razie zobaczcie, co robi PIPCU - specjalna jednostka londyńskiej policji powołana do zwalczania naruszeń własności intelektualnej. Niby jest to policja londyńska, a jednak skutecznie doprowadziła ona do zablokowania strony w Polsce.

Wystarczyło poprosić

Ofiarą brytyjskiej policji padła strona Torrentz.eu, która została zablokowana przez polskiego dostawcę hostingu Nazwa.pl. Jak dowiedział się Spider's Web, Nazwa.pl zablokowała tę stronę po otrzymaniu "wezwania" od brytyjskiej policji.

Potem strona została odblokowana, bo operatorzy Torrentz.eu wyjaśnili dostawcy hostingu, że takie wezwanie nie jest żadnym ważnym nakazem i blokowanie nie było konieczne. Ba! Zamykanie serwisu tylko dlatego, że ktoś o to poprosił, jest praktyką niewłaściwą.

Oszust by się nie powstydził

Prosiliśmy Nazwa.pl o kopię pisma od brytyjskiej policji. Niestety przedstawicielka firmy Katarzyna Ostrowska powiedziała Dziennikowi Internautów, że z pisma wynika, iż nie powinno być ono udostępniane publicznie. To bardzo ciekawa informacja. Najwyraźniej policjanci doszli do wniosku, że ich dziwne prośby nie powinny wychodzić na jaw.

Mimo to domyślamy się, jak mogło wyglądać "wezwanie", które otrzymała Nazwa.pl. Londyńska antypiracka policja (PIPCU) rozsyła takie wezwania od ubiegłego roku do różnych dostawców hostingu i z różnym skutkiem. Kopię jednego z takich wezwań znajdziecie pod tym tekstem (to nie jest wezwanie dotyczące Nazwa.pl, ale to jednak przykład wezwań od brytyjskiej policji).

Trzeba szczerze powiedzieć, że takich "wezwań" nie powstydziłby się niejeden oszust lub naciągacz. Pisma są zwykłymi prośbami o zablokowanie i nie są podparte żadnymi przepisami. Mimo to ich twórcy zrobili wiele, aby pismo wyglądało jak jakiś bardzo przekonujący dokument, taki "prawie nakaz". 

Pisma zaczynają się od tego, że wskazywane są strony, których właściciele są "podejrzani o związek z przestępczą dystrybucją materiałów chronionych prawem autorskim". Następnie w liście jest mowa o tym, że wspomniane przestępstwa mogą powodować nakładanie kar przez sądy (to oczywiście nie znaczy, że ktoś przestępstwo popełnił). Dalej policjanci piszą o tym, że oczekują, iż rejestrator domeny zakończy świadczenie usług dla wskazanej strony. Niestety policjanci nie akcentują zbyt mocno faktu, że spełnienie ich oczekiwań nie jest żadnym obowiązkiem. 

List jest ostrożnie sformułowany, żeby autorom nie dało się nic zarzucić. Policjanci niby niczego nie żądają, ale jednak straszą konsekwencjami i oczekują podjęcia pewnych działań. To jest naprawdę działanie typowe dla oszustów i naciągaczy. 

"Interesujące projekty" policjantów

Dlaczego zaliczyliśmy to zjawisko do naszych absurdów własności intelektualnej? Oto możemy zobaczyć, że policjanci zaczynają zachowywać się jak oszuści i naciągacze. Robią to po to, aby wywołać u dostawcy hostingu pewne działanie, niepodparte wymogami prawa. Powiedzmy szczerze, że policjanci zajmują się wprowadzeniem ludzi w błąd.

Możemy oczywiście wieszać psy na firmie Nazwa.pl. Nie powinna ona blokować Torrentz.eu, to prawda, niemniej policjanci też nie powinni wkładać tyle wysiłku w działania takiego rodzaju.

Sonda
Czy policjanci powinni odpowiedzieć za powodowanie nieuzasadnionych blokad stron?
  • tak
  • nie
  • trudno powiedzieć
wyniki  komentarze

Na koniec warto wspomnieć, że londyńska antypiracka policja - PIPCU - jest projektem tymczasowym, ale o zapewnienie jej stałego finansowania walczy już Mike Weatherley, parlamentarzysta związany z przemysłem rozrywkowym i doradzający premierowi Cameronowi w kwestiach własności intelektualnej.

Weatherley twierdzi, że antypiracka jednostka prowadzi jakieś "interesujące projekty", ale czy policja powinna robić takie rzeczy? Jeśli "interesujący projekt" oznacza sięganie po narzędzia oszustów i naciągaczy, by blokować strony internetowe, jest to bardzo niepokojące.

Poniżej przykład "wezwania" od PIPCU.  

174459491 City of London UK Takedown Request to EasyDNS by di24pl


  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy