Podbij.pl - czyli zrzuta licytujących na zwycięzcę

25-09-2008, 11:00

Iphone, telewizor lub laptop za kilkanaście złotych? Takie okazje można znaleźć w serwisie aukcyjnym Podbij.pl, o którym od kilku dni jest głośno w sieci, a który dodatkowo wzbudza kontrowersje ze względu na sposób działania.

Zamysł serwisu jest prosty. Licytacje zaczynają się od kwoty zerowej, a chętni do uczestnictwa w licytacji podbijają stawkę o 10 groszy, przy czym każda kolejna oferta wydłuża czas trwania aukcji o 30 sekund. Brzmi atrakcyjnie? Jest jednak pewien haczyk.

Aby w móc w Podbij.pl składać oferty, należy dysponować limitem podbić. Limity takie sprzedawane są w zestawach zawierających od 10 do 1000 sztuk, a kosztujących po 1,22 od jednego "podbicia". Jeśli zatem dana licytacja osiągnie cenę końcową np. 200 PLN, to oprócz ceny za sam towar serwis zdobędzie również 2440 PLN za wszystkie podbicia uczestników aukcji. A że niskie ceny w połączeniu z automatycznym wydłużaniem się czasu trwania aukcji mogą wciągnąć oferentów - podbić może być sporo. Jak zatem widać na towar zrzucają się wszyscy uczestnicy aukcji.

Pomysł nie jest nowy, podobne serwisu funkcjonują już od pewnego czasu na zachodzie, czego przykładem mogą być m.in. Swoopo.co.uk. Również w Polsce tego typu usługa nie jest nowością - przed Podbij.pl pojawił się inny podobny serwis - Aukcjezagrosz.pl. Ten ostatni jednak zdołał odpowiednio nagłośnić fakt swojego istnienia dopiero dzięki konkurencyjnemu Podbij.pl, który bardzo sprawnie pod względem promocji przedsięwzięcia wkroczył na rynek.

Pierwsze opinie, pierwsze kontrowersje

Choć serwis funkcjonuje krótko, pojawiły się już wokół niego pierwsze kontrowersje. Przede wszystkim wiele osób wskazuje na fakt, że aktywne uczestniczenie w tego typu aukcjach ma charakter ocierający się o hazard.

Przed opiniami takimi wzbrania się Witold Kozłowski z Podbij.pl, zapewniając Dziennik Internautów, że uczestnicy serwisu zamiast podbijania w ślepo mogą równie dobrze obrać konkretną strategię swego działania. Warto jednak zauważyć, iż według autora bloga PowerBlog sami pracownicy serwisu przyznają, iż coś z hazardu w Podbij.pl jest.

Jakby nie było, z pewnością zwycięzcy aukcji mogą zyskać wiele. Jednak tylko pod warunkiem, że będą kontrolować koszty i nie dadzą się wciągnąć w "wojnę na podbijania", o którą nie trudno ze względu na fakt wydłużania licytacji po każdej ofercie. Co więcej, należy również wziąć pod uwagę, że użytkownik może zarządzić licytowanie przez... automat.

Z drugiej strony kontrola kosztów raczej utrudni niż ułatwi wylicytowanie bardziej wartościowych przedmiotów, gdyż istnieje spore prawdopodobieństwo, iż wielu licytantów podejmie walkę do końca nie chcąc, by już wykorzystane podbicia poszły na marne.

Tak więc paradoksalnie dużo zdrowsze może się okazać świadome potraktowanie serwisu jak swego rodzaju grę, niż usilna kalkulacja co się opłaca, a co nie.

Wygrałeś! Nie, nie wygrałeś, licytuj dalej!

Dużo większym problemem niż opisany powyżej mogą być jednak zarzuty, iż zdarzało się, że aukcje, które oficjalnie już dobiegły końca (co było ogłaszane komunikatem "zakończona" na stronach licytacji) po chwili... nadal trwały, umożliwiając dalsze podbijanie ceny. Jeden z bloggerów opisał przykład aukcji, która kończyła się kilkukrotnie.

Co było przyczyną tego stanu rzeczy i jak administratorzy Podbij.pl potraktują kolejnych zwycięzców? Witold Kozłowski z Podbij.pl wyjaśnił Dziennikowi Internautów, że pracownicy serwisu sprawdzą czy opisywana przez bloggera sytuacja faktycznie miała miejsce, a jeśli tak - z czego wynikła. Jak mówi - By ustosunkować się do sprawy konieczne będzie zapoznanie się z twardymi danymi z logów systemowych, a ich analiza może trochę potrwać.

Człowiek to czy bot?

Sporo kontrowersji wzbudziła również wśród internautów niesamowita aktywność niektórych użytkowników serwisu Podbij.pl. Przykładowo wiele osób zauważyło, że użytkownik Albero uczestnicząc w wielu licytacjach wykorzystał potężne liczby podbić. W związku z tym część obserwatorów zaczęła się zastanawiać czy jest to prawdziwy użytkownik serwisu.

Witold Kozłowski z Podbij.pl dementuje jednak takie pogłoski. - Albero to osoba, której w jednych z pierwszych aukcji udało się wygrać któryś z droższych towarów. - wyjaśnił Dziennikowi Internautów przedstawiciel nowego serwisu aukcyjnego. Po tym sukcesie Albero miał zacząć polowania w kolejnych aukcjach. Zdaniem Kozłowskiego jest to doskonały przykład na to, że w serwisie faktycznie można obrać konkretną strategię. Jednocześnie rozmówca Dziennika Internautów wskazuje na fakt, iż pracownicy serwisu zaobserwowali jeszcze kilku równie aktywnych użytkowników.

Gotowość techniczna

Odrębną sprawą jest to, czy serwis został przygotowany na nagły wzrost zainteresowania ze strony internautów. Wygląda na to, że nie do końca. Doprowadziło to do sytuacji, w której dwa dni temu właściciele Podbij.pl na kilka dni zawiesili trwające aukcje, za priorytet swych działań obierając rozbudowę zaplecza technicznego.

Właśnie ze względu na rozbudowę serwisu aktualnie pracownicy serwisu nie udzielają bardziej szczegółowych wypowiedzi. Jak jednak zapewnił redakcję DI Witold Kozłowski, jeszcze w tym tygodniu można się spodziewać szerszego komentarza Podbij.pl odnośnie spraw poruszonych w powyższym artykule.


Źródło: Dziennik Internautów. blog.kabik.pl, powerblog.pl
Tematy pokrewne:  

tag Podbij.pltag aukcje
  
znajdź w serwisie


RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy