Podatek za linki w Hiszpanii? O nie... na Hiszpanii się nie skończy

03-11-2014, 10:24

Hiszpania każe płacić agregatorom newsów za fragmenty tekstów w takich usługach jak Google News. Szokujący pomysł? Być może, ale Hiszpania nie wprowadza tego prawa jako pierwsza i raczej nie będzie ostatnia.

Jak donosi Guardian, Hiszpania wprowadzi opłaty dla internetowych agregatorów newsów za wykorzystywanie treści z prasy. Dzięki nowelizacji prawa autorskiego dostawcy agregatorów takich jak Google News będą musieli odprowadzać opłaty do organizacji zbiorowego zarządzania, które reprezentują hiszpańskich wydawców prasy. Jeśli jakaś firma nie zapłaci, może dostać 600 tys. euro kary.

Jak zauważa Guardian, ten Google-podatek jest tylko jednym z elementów zacieśniania prawa autorskiego w Hiszpanii. W tym kraju ułatwione będzie także zamykanie stron uznanych za pirackie (zob. The GuardianSpain moves to protect domestic media with new 'Google tax'). 

Projekt jest bardzo kontrowersyjny, bo przecież agregatory newsów pomagają gazetom w zdobywaniu czytelników. Poza tym należy zauważyć, że właściwie nie jest to "podatek", ale parapodatek. Pieniądze otrzyma reprezentująca wydawców organizacja AEDE i to ona jest największym zwycięzcą. Trudno powiedzieć, czy wydawcom faktycznie to się opłaci, bo Google może wstrzymać napędzanie ruchu do gazet. Trudno też powiedzieć, jak ten parapodatek wpłynie na na funkcjonowanie e-usług w Hiszpanii, a więc także na gospodarkę tego kraju.

Hiszpania nie była pierwsza

Wielu komentatorów w Polsce szokuje zachowanie hiszpańskich władz, ale tego można było się spodziewać. Przypomnijmy, że Niemcy już w marcu 2013 roku przyjęły prawo, które wymaga od wyszukiwarek odprowadzania opłat licencyjnych za wykorzystanie fragmentów tekstów dłuższych niż "pojedyncze słowa lub krótkie fragmenty". 

W Niemczech te przepisy weszły w życie w sierpniu ubiegłego roku. Okazało się, że firma Google wcale nie uległa i nie zaczęła odprowadzać wynagrodzeń dla wydawców. Stowarzyszenie wydawców VG Media postanowiło pozwać firmę do sądu, a Google w odpowiedzi na pozew zaprzestało wyświetlania w wynikach wyszukiwania fragmentów tekstów tak znanych stron, jak Bild, Bunte.de oraz Hoerzu.de. To wojna.

W Hiszpanii firma Google też może się stawiać. Ma ona bowiem powody, aby walczyć z opłatami za prawa autorskie. Jeśli firma choć raz wniesie "opłatę licencyjną" za prasowe nagłówki, ustanowiony będzie niebezpieczny dla jej działalności precedens. Nagle wszyscy na świecie zapragną takich opłat. 

Nie można wykluczyć, że w Polsce też dojdzie do prób wdrożenia takich zmian w prawie, aby zmusić Google do płacenia. Polskie organizacje zbiorowego zarządzania wydają się mieć bardzo duży wpływ na nasz rząd. 

Sonda
Czy opłaty za fragmenty tekstów w agregatorach to dobry pomysł?
  • tak
  • nie
  • nie mam zdania
wyniki  komentarze

Google-podatek w całej UE?

Nie można wykluczyć nawet wprowadzenia Google-podatku na poziomie Unii Europejskiej. W nowej Komisji Europejskiej stanowisko komisarza ds. gospodarki cyfrowej i społeczeństwa zajmie Günther Hermann Oettinger. Ten polityk w wypowiedzi dla Handelsblatt stwierdził, że jeśli Google bierze własność intelektualną z Unii Europejskiej i wykorzystuje ją, Unia Europejska może chronić tę własność i żądać za nią opłat. 

Oczywiście UE może sobie żądać płacenia za różne treści, ale Oettinger mógł nie dostrzec, że firmę Google stać na nowe obciążenia. Wiele mniejszych firm, być może z Europy, nie będzie miało takich środków na działalność. Prawo autorskie i sprzedaż własności intelektualnej mogą prawidłowo działać wówczas, gdy pozostawimy pewien margines na korzystanie z dzieł, dzielenie się nimi, polecanie ich. Hiszpania wykonała krok w stronę prawa, które zawęża ten margines. W efekcie wszyscy mogą stracić. 


  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy