Piraci pokazują wytwórniom, na czym można zarobić

19-02-2015, 14:37

Co dla producenta filmowego będzie gorsze od piractwa? Zainwestowanie w film lub program, który piratów by nie interesował! Dlatego właśnie wytwórnie filmowe i telewizyjne sięgają do danych o sieciach P2P, aby podejmować decyzje biznesowe.

Niezależni badacze od lat mówią o tym, że straty z powodu piractwa są wątpliwe, a poza tym piractwo może być narzędziem promocji. Przedstawiciele firm mówią o tym rzadziej, ale jednak mówią. Szef Microsoftu potrafił przyznać, że piractwo to rodzaj freemium. Jeff Bawkes, szef Time Warnera, nazwał powodzenie serialu wśród piratów czymś lepszym niż nagroda Emmy.

Piractwo to "niespieniężone zapotrzebowanie"

Tę szczególną cechę piractwa postanowiła wykorzystać firma Tru Optik. Przez dłuższy czas zbierała ona dane na temat piractwa w sieci P2P, ale nie robiła tego z myślą o walce z piractwem. Zamiarem Tru Optik było opracowanie danych, które pozwoliłyby wytwórniom podejmować lepsze decyzje biznesowe. 

Firma Tru Optik wydała raport za rok 2014, który dotyczy "niespieniężonego zapotrzebowania na media cyfrowe". Już sam tytuł raportu wskazuje na inny sposób myślenia o piractwie. Można na nie patrzeć jak na straty, ale równie dobrze można uznać sieci P2P za ogromne źródło danych o tym, czego konsumenci chcą. Takie dane mają swoją wartość, jeśli naprawdę chcesz coś sprzedać. 

W głównych ustaleniach raportu czytamy, że filmy i programy telewizyjne stanowią ponad połowę pobieranych w sieci P2P materiałów (filmy 28%, programy telewizyjne 24%). Co ciekawe, muzyka stanowi zaledwie 8,6%, a częściej od muzyki pobierane są materiały dla dorosłych (15,4%) i gry (13,8%). 

Tru Optik

Okienka jednak szkodzą

Wychodzi na to, że producenci materiałów audiowizualnych mają najwięcej "niespieniężanego zapotrzebowania". Raport Tru Optik odnotowuje też, że zapotrzebowanie na filmy w sieci P2P odpowiada rankingom najbardziej popularnych filmów wyświetlanych w kinach. Można z tego łatwo wyciągnąć wniosek, że producenci filmowi powinni zadbać o cyfrową sprzedaż filmów w momencie ich wprowadzania do kin.

Niestety wciąż obserwujemy problem tzw. okienka, czyli odstępu pomiędzy premierą w kinach a udostępnieniem filmu w usługach cyfrowych. Już dawno temu pisaliśmy, że te odstępy mogą napędzać piractwo, a raport Tru Optik znów to potwierdza. Oczywiście w usługach cyfrowych da się kupić hity kinowe. Problem w tym, że są to hity kinowe z przeszłości, a ludzie chcą najnowszych hitów kinowych w formie cyfrowej. 

Sonda
Czy wierzysz, że piractwo może pomagać w promocji treści?
  • tak
  • nie
wyniki  komentarze

Wytwórnie zainteresowane danymi

Raport Tru Optik sam w sobie jest ciekawy, ale jaka jest reakcja wytwórni na te dane? TorrentFreak rozmawiał z szefem firmy Tru Optik Andre Swanstonem. Dowiedział się, że kilku czołowych producentów telewizyjnych i filmowych korzysta z analiz firmy i rozważa zmianę podejścia do udostępniania treści cyfrowych. Jakby nie patrzeć są to dane zebrane od prawdziwych ludzi, które dotyczą różnych kategorii treści. 

Analiza odbiorców w sieci P2P nie pozwala na precyzyjne określenie wieku czy płci odbiorców. Wiadomo jednak, że użytkownicy tych sieci są najczęściej osobami w wieku 18-40 lat. Nierzadko są to osoby wykształcone i zdolne do wydawania większych sum na konsumpcję mediów, co potwierdzono w niejednym badaniu. Andre Swanston zauważa, że jeśli dana treść nie jest obecna na torrentach, raczej nie wróży to sukcesu komercyjnego.

W tym miejscu warto przypomnieć o opisanym przed laty zjawisku, które nazwaliśmy paradoksem Rihanny i Hołdysa.  


  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy