P2P: Nie będzie sprawy przeciwko tysiącom internautów

17-02-2011, 10:44

Łączenie pozwów w przypadku użytkowników P2P nie jest uzasadnione - taki pogląd wyraził sąd w Teksasie. Jest to niemały problem dla firmy Larry Flynt Publications, która miała zamiar pozwać kilka tysięcy internautów. Jeśli inne amerykańskie sądy będą podejmować podobne decyzje, proces ścigania "piratów" może być nieopłacalny.

Firma Larry Flynt Publications będąca wydawcą filmów pornograficznych podjęła w ubiegłym roku działania przeciwko tysiącom osób pobierających z sieci Bittorrent film "This Ain’t Avatar XXX". Od początku walka nie szła łatwo. Najpierw operator Time Warner Cable odmówił udzielania informacji o klientach. Teraz na drodze do ukarania użytkowników P2P stanął sąd.

O sprawie można poczytać na blogu Cashman Law Firm - firmy, która pomagała pozwanym osobom. Według jej relacji sędzia Royal Fergeson uznał, iż nie ma podstaw, aby sądzić, że pozwani działali wspólnie. Co prawda, każdy pozwany używał BitTorrenta, aby kopiować lub dystrybuować film powoda, ale każdy podejmował te działania we własnym zakresie i nie było to działanie wynikające z tej samej transakcji, zdarzenia lub serii transakcji czy zdarzeń. W związku z tym nie ma powodu, aby łączyć wszystkich pozwanych w jednej sprawie.

>>> Czytaj: Wytwórnie płytowe uczą korzystania z Bittorrenta

Cashman Law Firm zauważa, że potwierdzono wyrok wydany wcześniej w Zachodniej Wirginii. W sprawie, w której powodem była firma West Coast Productions, Inc. również uznano, że samo popełnienie naruszenia tego samego typu nie może być powodem połączenia pozwów.

Sprawa przeciwko tysiącom użytkowników Bittorrenta została oddalona. Co dalej?

- ...jeśli prawnicy powoda chcą kontynuować sprawę, będą musieli wypełnić pozew przeciwko każdemu z sześciu tysięcy pozwanych indywidualnie. Będą musieli sporządzić skargę opartą na naruszeniu praw autorskich ich klienta - każda pochłania wiele czasu. Będą musieli się dostać (na tę okazję) do lokalnego sądu, gdzie mieszkają pozwani lub będą musieli znaleźć lokalnego radcę w każdym stanie, gdzie mieszka pozwany i będą musieli zatrudnić tego radcę do roboty papierkowej. Będą musieli poznać i przestrzegać lokalnych zasad sądowych (...) zapłacić za wniesienie pozwu za każdego pozwanego... - czytamy na blogu Cashman Law Firm (zob. 6,374 Dismissed in the LFP Internet Group Cases).

Oczywiście to wszystko nie oznacza, że Larry Flynt Publications nie może walczyć o swoje. Być może firma będzie próbowała straszyć pozwami wybrane osoby i będzie się starała robić wrażenie, że żadnego pirata kara nie minie. Nie można jednak wykluczyć, że podobne decyzje sądy w USA będą podejmować coraz częściej.

Przemysłowi rozrywkowemu od dawna zależy na tym, aby procedury związane ze ściganiem użytkowników P2P były upraszczane, tanie, szybkie. Proponowane w niektórych krajach "prawo trzech ostrzeżeń" to właśnie odpowiedź na życzenia przemysłu.

Z drugiej strony "przemysł" uważa, że pobranie piosenki czy filmu z sieci jest czynem tak samo karygodnym jak kradzież. Jeśli to rzeczywiście tak poważne przestępstwo, fakt jego popełnienia powinien być uważnie badany przez sąd w każdym przypadku. Trudno sobie wyobrazić zbiorowe pozywanie osób, które dokonały podobnej kradzieży, więc czemu użytkownicy P2P mają być sądzeni zbiorowo?

>>> Czytaj: Rząd USA zablokował tysiące stron przez pomyłkę


  
znajdź w serwisie


RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy