Od 1 kwietnia koncesje na używanie komputerów i ich rejestracja w Urzędzie Celno-Skarbowym? (akt.)

Rafał Cisek, Nowe Media 02-04-2017, 17:04
Aktualizacja: 03-04-2017, 18:18

To nie prima aprilis, a absurdalne zapisy nowej ustawy hazardowej, którą uchwalił po cichu parlament, a prezydent oczywiście podpisał. Ustawa jest na tyle nieprecyzyjna, że właściwie obliguje wszystkich do rejestracji komputerów w urzędach celno-skarbowych oraz do ubiegania się o koncesje lub zezwolenia na ich używanie. Bo... każdy komputer, smartfon czy tablet może być uznany za urządzenie do gier. A nad nimi kontrolę chce mieć państwo. Totalną kontrolę...

O zawiłościach prawnych regulacji hazardu pisałem już wielokrotnie. Moralność naszego państwa jest taka, że tam, gdzie państwowe Lotto, tam, gdzie grube koncesje (restrykcyjne wymogi i ogromne opłaty), to hazard jest akceptowany, a emeryci i bywalcy osiedlowych blaszaków z piwem przepuszczają czasem grube setki z emerytury czy renty. Oczywiście kupując też koncesjonowane przez Państwo inne setki – uzależnienia nie lubią samotności.

Swojego czasu głośno było też o tzw. kioskach internetowych, na których przy okazji korzystania z Internetu można było uprawiać internetowy hazard online. Służba celna uwzięła się na właścicieli lokali, którzy wynajmowali powierzchnię lokalu pod taki kiosk, dostępny potem dla ich klientów.

Pojawiły się absurdalne interpretacje, że za tzw. maszyną hazardową w związku z powyższym można uznać wszystko: laptop, smartfon. Ponieważ służba celna zaprzęgnięta do stania na straży tzw. ustawy hazardowej zatrzymywała kioski internetowe jako urządzenia hazardowe, powstało pytanie, czy może zatrzymać sprzęt osoby w parku korzystającej z laptopa czy smartfona? Bo przecież za pomocą tych urządzeń można się też zalogować do zagranicznych serwisów hazardowych, np. nielegalnych w Polsce, ale legalnych w danym kraju.

O tym, że ustawa hazardowa próbuje rozszerzyć swoje zastosowanie nawet na serwisy zagraniczne (nie mówiąc już, że karze nawet graczy, a nie tylko osoby organizujące hazard), też pisałem swojego czasu.

Wczoraj, z dniem 1 kwietnia 2017 roku weszła w życie Ustawa o zmianie ustawy o grach hazardowych oraz niektórych innych ustaw z dnia 15 grudnia 2016 r. (Dz.U. z 2017 r. poz. 88). Została ona przyjęta przez Senat bez poprawek (będę ją nazywać „nowelizacją”).

Po nowelizacji dokonanej przez wspomnianą wyżej ustawę w ustawie z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych (w wersji obowiązującej od wczoraj, to jest od dnia 01.04.2017 r. – „ustawa hazardowa”), możemy przeczytać, i – UWAGA: TO NIE JEST PRIMA APRILIS! – że przez urządzenie do gier rozumie się „wszelkie urządzenia, z wykorzystaniem których możliwe jest prowadzenie gry hazardowej oraz urządzenia, których działanie wpływa na prowadzenie gier” - art. 4 ust. 1 pkt 3 znowelizowanej ustawy hazardowej.

Oczywistą sprawą jest, że prowadzenie gry hazardowej możliwe jest w wykorzystaniem każdego komputera, lepszego telefonu (smartfonu), tabletu itp. Wszystko jest kwestią oprogramowania, dostępności przeglądarki internetowej na danym urządzeniu i możliwości np. połączenia się z serwisem hazardowym online. Ewentualnie możliwości wgrania dedykowanej aplikacji.

W powyższym kontekście frapująca wydaje się nową treść art. 23a. Zgodnie z ustępem 1. tegoż artykułu ustawy hazardowej, w brzmieniu po nowelizacji:

Automaty do gier, urządzenia losujące i urządzenia do gier mogą być eksploatowane przez podmioty posiadające koncesję lub zezwolenie na prowadzenie działalności w zakresie gier losowych lub gier na automatach oraz przez podmioty wykonujące monopol państwa, po ich zarejestrowaniu przez naczelnika urzędu celno-skarbowego. (...)

Skoro więc praktycznie każdy komputer, smartfon, tablet mieści się w definicji urządzenia do gier, to – czytając cytowany przepis art. 23 a ust. 1 znowelizowanej ustawy hazardowej dosłownie, wychodzi na to, że ustawa wprowadziła pozwolenie na korzystanie z komputerów, telefonów i innych sprzętów tylko dla podmiotów posiadających hazardowe koncesje i zezwolenia oraz przez monopolistę, ale to i tak pod warunkiem zarejestrowania ich przez naczelnika urzędu skarbowo-celnego. Wszyscy inni mają – a contrario – zakaz korzystania z takich sprzętów.

Na temat omawianego bubla ustawowego słusznie ironizuje zaprzyjaźniony ze mną mec. Wiktor Zakrzyński, specjalista od prawa hazardowego:

„Jeśli zatem po 1 kwietnia 2017 roku chcesz legalnie korzystać z komputera czy telefonu w dowolnym celu, to musisz zdobyć hazardową koncesję lub zezwolenie i swój sprzęt zarejestrować u naczelnika UC-S. Inaczej łamiesz ustawę.

Ale nie martw się tym przesadnie: na razie (jeszcze?) wśród kar zapisanych w tej ustawie i w kodeksie karnym skarbowym nie przewidziano represji za wykorzystywanie urządzeń do gier w dowolnych celach, kary są tylko za ich wykorzystywanie do urządzania gier hazardowych. Korzystanie w innych celach będzie zatem łamać ustawę, ale nie będzie karane – znajmy łaskę naszych panów... ;-p”

Od siebie dodam krótko: od pewnego czasu nic już mnie w tym kraju nie dziwi. Skoro na przykład ktoś odgórnie chce za mnie decydować, czy mogę robić zakupy w niedzielę. Dlaczego? Jakim prawem władza chce tak mocno ingerować w moją wolność osobistą?

Dlaczego hazard organizowany przez państwowe Lotto jest OK, a pozostały hazard mocno koncesjonowany – podobno m.in. w imię walki z uzależnieniem i w trosce o obywateli? Czy tak wygląda wolny kraj? 

Skoro natomiast państwo tak bardzo troszczy się o uzależnionych, to nie powinno różnicować hazardu w zależności od tego, kto go organizuje. I w tym momencie proponuję zamknąć Lotto. Bo nie raz widziałem emeryta, co grube setki stawiał na kolejną „kumulację”.

Należy się zdecydować: albo demokratyczne państwo liberalne, albo państwo opiekuńcze, czy wręcz „nadopiekuńcze” – kontrolujące wszystko. Bo przecież jak można w niedzielę zamiast do kościoła iść do Biedronki? Ale czy ja muszę chodzić do kościoła? Konstytucja gwarantuje mi, że nie. Ba, nie muszę być nawet (na szczęście) katolikiem! Ale kto „tam na górze” się teraz przejmuje Konstytucją…

Ja się na takie państwo nie godzę. A swoją drogą jestem ciekaw, co za „asystenci” pisali tak idiotyczne ustawy i ile pieniędzy za to brali. Bo to po prostu urąga logice i nawet przestało już być śmieszne. Jak mawia mój Przyjaciel: „żenuła”.

I żeby było jasne: nie popieram hazardu (osobiście znam osoby uzależnione, które zrujnowały sobie przez niego życie). Ale nie popieram też tego, by odgórnie decydowano za mnie, co jest dla mnie dobra, a co złe. Tak mocno, w tak szerokim zakresie. A równocześnie wątpliwa moralnie jest dychotomia: jak my organizujemy hazard, jest OK, ale innym wara od naszej miski. Bo przecież hazard to świetny biznes. I o to przede wszystkim chodzi, a nie o troskę o uzależnionych. To tylko dlatego tak ścisła reglamentacja.

AKTUALIZACJA

W serwisie bezprawnik.pl został dziś opublikowany artykuł „Masz komputer – od kwietnia musisz go zarejestrować w Urzędzie Celno-Skarbowym. Prawda czy medialna plotka?” odnoszący się do niniejszego tekstu. Redakcja Dziennika Internautów poprosiła o komentarz mec. Wiktora Zakrzyńskiego, eksperta od prawa hazardowego. Publikujemy go poniżej:

Tekst p. Marka Krześnickiego z serwisu bezprawnik.pl dotyka w sposób doskonały istoty problemu: otóż to, co on zaprezentował w swoim tekście, to nic innego, jak tylko celowościowa wykładnia nowych przepisów ustawy hazardowej. Tyle tylko, że wykładnia językowa, która – co każdy prawnik wie doskonale – ma pierwszeństwo, prowadzi do wniosków takich jak w tekście p. Rafała Ciska, z którymi z całą mocą się zgadzam.

Co najważniejsze: stosowanie takich opresyjnych przepisów zależeć będzie teraz nie od ich treści, ale od wykładni, której dokonywać będzie urzędnik państwowy! To on będzie decydował, czy stosować „rozsądną” wykładnię celowościową, czy „opresyjną” językową. Dzisiaj możemy jeszcze nawet zakładać, że zwycięży „rozsądna”, ale kto nam zagwarantuje, że za jakiś czas nie przyjdą „z góry” wytyczne, by jednak preferować tę drugą...? Przepisy są rażąco nieprecyzyjne i oddają urzędnikom zdecydowanie zbyt dużo faktycznej władzy i swobody w ich stosowaniu.

Przy okazji jeszcze kamyczek do ogródka p. Krześnickiego: zechce on może dostrzec, że wg nowelizacji czym innym jest „urządzenie do gier”, o które sprawa się rozchodzi, a czym innym „automat do gier”, o którym napisał. Ustawa zna i stosuje obok siebie, w bardzo wielu miejscach, oba te terminy. Przy czym ów drugi, czyli „automat do gier”, nie ma w ustawie żadnej definicji, a to właśnie z jego posiadaniem i eksploatacją wiążą się różne drakońskie kary! Znowu mamy więc ten sam patent, o którym napisałem wcześniej: to urzędnik będzie sobie swobodnie decydował, co jest już niezdefiniowanym „automatem do gier” podlegającym karaniu, a co zaledwie „urządzeniem do gier”, gdzie – jak trafnie napisał p. Cisek – na chwilę obecną kar nie przewidziano.

mec. Rafał CisekRafał Cisek, radca prawny, współpracownik Centrum Badań Problemów Prawnych i Ekonomicznych Komunikacji Elektronicznej (CBKE), twórca serwisu prawa nowych technologii NoweMEDIA.org.pl, ekspert w zakresie prawnych aspektów komunikacji elektronicznej i prawa nowych technologii. Jego specjalizacje to m.in. prawo e-commerce, prawo hazardowe (hazard online), ochrona dóbr osobistych w internecie, prawo autorskie, prawo prasowe. Jest pełnomocnikiem procesowym i obrońcą w tego rodzaju sprawach. Sporządza też opinie prawne, audyty oraz doradza w bieżącej działalności wielu podmiotom gospodarczym, zwłaszcza w zakresie działalności w Internecie lub w związku z nowymi technologiami. Najnowsza pasja to pilotaż bezzałogowych statków powietrznych. W ramach projektu DronFILMS.com.pl tworzy profesjonalne produkcje filmowe.

KANCELARIA PRAWA GOSPODARCZEGO


Warto przeczytać:

    Komentarze
    comments powered by Disqus
    To warto przeczytać








      
    znajdź w serwisie

    RSS - Wywiad
    Wywiad  
    RSS - Interwencje
    RSS - Listy
    Listy  
    Jak czytać DI?
    Newsletter

    Podaj teraz tylko e-mail!



    RSS
    Copyright © 1998-2017 by Dziennik Internautów Sp. z o.o. (GRUPA INFOR PL) Wszelkie prawa zastrzeżone.