Nieśmiałość to w Polsce istna plaga!

31-07-2012, 19:11

Większość osób gubi się we własnych ograniczających schematach myślowych, wspartych destruktywnymi emocjami - przekonuje w rozmowie z di24.pl Michał Pasterski. Rozmawiamy również o nauce przez internet oraz cyfrowych szkołach.

Adrian Nowak, Dziennik Internautów: Prowadzisz biznes, który w dużej mierze opiera się na Twojej działalności w sieci. Masz popularnego bloga, forum i cyfrową księgarnię - a zatem wszędzie skupiasz się na tematyce rozwoju osobistego. Gdybyś teraz zaczynał, po raz kolejny rozpocząłbyś od promowania się w sieci?

Michał PasterskiMichał Pasterski, MichalPasterski.plOczywiście, że tak! Internet daje mi możliwość dotarcia do szerokiej grupy odbiorców. Mojego bloga czytają Polacy mieszkający na całym świecie. Aktualnie mam dwóch klientów coachingowych z Anglii, regularnie też wysyłamy Life Architect do krajów z całej Europy. 

Dla mnie istotne jest też to, że mam mobilny styl prowadzenia biznesu, dzięki czemu podróżując po świecie, nie muszę przerywać swojej pracy. Aktualnie jestem w Tajlandii i oprócz odpoczynku i podróżowania po tym kraju realizuję tą część swojej pracy, która jest związana z pomaganiem ludziom poprzez pisanie artykułów czy coaching lub szkolenia online.

W dużym uproszczeniu, zajmujesz się na co dzień pomaganiem innym. Czemu wybrałeś właśnie takie zajęcie?

Nie wiem, czy to ja wybrałem takie zajęcie, czy to zajęcie wybrało mnie. Chyba jestem do tego stworzony. Psychologia, zmiana osobista, praca z ludzkim umysłem to moja pasja od wielu lat. Pamiętam moment w moim życiu, w którym po prostu podjąłem decyzję, że każdego dnia będę robić to, co kocham. Nie była to trudna decyzja, bo miałem wewnętrzne przeświadczenie, że to jest najlepsza droga, jaką mogę obrać. Nie myliłem się.

Odbyłeś wiele szkoleń i z pewnością przeczytałeś masę treści związanych z rozwojem osobistym. Kiedy uznałeś, że masz już odpowiedni zakres wiedzy, by pomagać rozwiązywać problemy innych?

Na początku mojej przygody z psychologią zmiany, dzięki zdobytej wiedzy i umiejętnościom, poradziłem sobie z większością moich własnych, uciążliwych problemów (na szczęście nie wszystkie zostały rozwiązane, inaczej nudziłbym się wieczorami). Zauważyłem wtedy, że inni, stosując podobne metody, również mogą osiągnąć pozytywne efekty.

Pierwszym elementem mojej działalności był blog, który początkowo miał być miejscem dzielenia się tym, co wiem i umiem. Szybko okazało się, że moi czytelnicy bardzo na tym korzystają i pojawiła się naturalna potrzeba założenia działalności gospodarczej i zorganizowania pierwszych szkoleń oraz opublikowania oferty coachingowej. 

Do prowadzenia szkoleń wykorzystujesz coraz częściej również cyfrowe technologie. Twoim zdaniem można zastąpić fizyczną obecność nauczyciela dobrym nagraniem wideo?

Nic nie zastąpi fizycznej obecności nauczyciela. Jednak ze względu na miejsce zamieszkania lub brak czasu nie wszyscy mogą sobie pozwolić na wyjazd na wielodniowe szkolenia stacjonarne. Alternatywą dla nich są szkolenia online lub coaching przez Skype i taka forma rozwijania własnych kompetencji sprawdza się świetnie. No i jest mobilna, a więc pozwala mi na nauczanie z praktycznie każdego miejsca na świecie. 

Nie zmienia to faktu, że najważniejszą dla mnie częścią mojej pracy jest spotkanie z człowiekiem w cztery oczy. Niesamowite jest obserwowanie na żywo procesu wewnętrznej przemiany, która przy tego typu współpracy może zajść znacznie głębiej.

W tym kierunku powinna ewoluować Twoim zdaniem szkoła?

Niekoniecznie, bo jedną z najważniejszych funkcji szkoły jest budowanie umiejętności społecznych - nawiązywania relacji z rówieśnikami, pracy w grupie itp. Internet powinien pełnić funkcję miejsca, w którym można w łatwy sposób zdobyć wiedzę i umiejętności z obszarów, które nie są poruszane w szkole lub które w szkole nie są wystarczająco dobrze nauczane.

Z pewnością w przyszłości powstaną rozległe internetowe akademie, które będą mieć potencjał zastąpienia nauczania w szkole, co jednak nie znaczy, że prawdziwe szkoły powinny zniknąć. Te powinny zostać gruntownie zreformowane, bo póki co poza umiejętnościami społecznymi uczniowie wychodzą z nich z potężnym zestawem ograniczających przekonań na temat własnych możliwości. 

Z jakimi problemami ludzie najczęściej się do Ciebie zgłaszają? Czy niektórych z nich nie dałoby się rozwiązać, po prostu samemu poszukując rozwiązania gdzieś w sieci?

Pierwsze miejsce z pewnością zajmuje problem braku pewności siebie. Nieśmiałość to w Polsce istna plaga! Poza tym zgłaszają się do mnie osoby pragnące osiągnąć konkretny cel - pozbyć się stresu, określić swoją życiową ścieżkę, nabyć umiejętności skutecznej komunikacji lub nawiązywania relacji. Tych kwestii jest znacznie więcej i każdy problem należy rozpatrywać bardzo indywidualnie. 

Jako coach wychodzę z założenia, że każdy ma w sobie wystarczającą ilość zasobów, aby poradzić sobie ze wszystkimi swoimi problemami. Jednak w zasypanym bezwartościową informacją w internecie bardzo trudno znaleźć rzeczywiście działające narzędzia i brakuje miejsc, które krok po kroku opisywałyby, jak sobie poradzić na przykład ze stresem przed egzaminem na prawo jazdy. Większość osób gubi się we własnych ograniczających schematach myślowych wspartych destruktywnymi emocjami i potrzebuje kogoś, kto wskaże im odpowiedni kierunek.

Niedawno udostępniłeś swój Life Architect, czyli cyfrowy produkt, który ma ułatwiać zmianę schematów myślenia, a przez to poprawiać jakość życia. Wydaje się to zbyt piękne, by było możliwe. Czemu to działa, ile czasu wymaga i kiedy może nie przynieść oczekiwanych rezultatów?

Michał Pasterski
fot. - Michał Pasterski
Life Architect nie jest produktem cyfrowym, a fizycznym. Jego celem jest nie tylko zmiana schematów myślenia, ale również nabycie zestawu konkretnych umiejętności i zaangażowanie do podjęcia realnych działań.

Czemu to działa? Life Architect zrywa ze schematem biernego czytania rozwojowych książek lub wysiadywania na wykładach, a wymaga od użytkownika dużego nakładu pracy własnej. Na każdym etapie procesu proponowany jest zestaw ćwiczeń, które w odpowiedniej chronologii pomagają dokonać zmian na głębokim poziomie. Life Architect jest procesem 30-dniowym i składa się z 10 etapów. Wiele osób pisze do mnie maile już po pierwszym etapie, opisując to, czego udało im się dokonać po przejściu przez pierwsze ćwiczenia. Tak jak każde inne narzędzie szkoleniowe, ta metodologia z pewnością nie zadziała, jeśli posiadacz zestawu nie zaangażuje się w proces, a będzie biernie oczekiwał, że wszystko zmieni się samo z siebie.

Jak w ogóle zrodził się pomysł na tego typu produkt? Nie wystarczy po prostu czytanie książek?

Jeden z najpopularniejszych problemów w branży rozwoju osobistego brzmi "Przeczytałem dziesiątki książek o motywacji i osiąganiu celów, ale nic się nie zmieniło". Samo czytanie książek nic nie daje! Prawdziwy rozwój osobisty wymaga realnej pracy nad sobą, zaangażowania, poświęcenia czasu, czasami przejścia przez trudny proces wewnętrznej transformacji. Mało kto zdaje sobie z tego sprawę, przez co tak łatwo jest niektórym stwierdzić po przeczytaniu książki, że "nic mi nie pomogła". Pomysł na Life Architect zrodził się z zapotrzebowania na praktyczne narzędzie, korzystanie z którego wymaga tego, czego najbardziej ludziom w dokonywaniu zmiany osobistej brakuje – zaangażowania i pracy, która przynosi rzeczywiste efekty.

Jakiś czas temu w sieci pojawiło się kilka odcinków wideobloga Neureki, czyli Twojego sklepu z książkami. Wydaje się, że jego produkcja zamarła. Dlaczego?

Nic z tych rzeczy. Recenzje książek są po prostu nagrywane nieregularnie. Aktualnie w trakcie montowania są dwa kolejne odcinki dotyczące książek "Sekret" oraz "Filozofia Kaizen". Poprzez wideobloga Neureki chcemy ułatwić naszym klientom wybór odpowiednich dla nich książek, gdyż często dostajemy od nich maile z pytaniami, jaka książka najbardziej pasuje do konkretnego problemu, z którym się borykają.

Realizujesz bardzo wiele projektów, z których większość wymaga bardzo wiele wysiłku. Zdradzisz, w jaki sposób zarządzasz swoim czasem?

Robię tylko to, co jest dla mnie najważniejsze. Bardzo pomocna jest tutaj zasada Pareto, która mówi o tym, że 80% efektów uzyskujemy w wyniku tylko 20% działań, których się podejmujemy. W praktyce oznacza to dla mnie ciągłe eliminowanie z mojej pracy tego, co zabiera mój czas, a nie jest kluczowe w budowaniu wartości tego, co robię. Rutynowe czynności, które muszą być zrobione, deleguję. Przede wszystkim staram się robić tylko te rzeczy, które autentycznie przybliżają mnie do postawionych celów.

Sonda
Ćwiczysz zarządzanie czasem?
  • Tak
  • Nie
wyniki  komentarze

Bez wątpienia umiejętność zarządzania czasem jest jedną z najważniejszych umiejętności w życiu i każdy powinien stale się w tym zakresie doskonalić.

Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, jak wiele codziennie wykonywanych zadań, nawet tych ładnie wpisanych na to-do listę czy do kalendarza na smartfonie, jest zupełnie bezwartościowych. Co najmniej połowa tego, na co poświęcają czas, to czynności, z których można od razu zrezygnować lub które można wydelegować komuś innemu (nawet w ramach barteru, jeśli brakuje nam pieniędzy na pracownika).

Obecnie jesteś na wycieczce w Tajlandii. Zajmujesz się tam jakimś kolejnym projektem czy to tylko letni wypoczynek?

Moja podróż do Tajlandii to zarówno odpoczynek, okazja do zobaczenia kawałka odległego świata, jak i okazja do mobilnej pracy w nowym, inspirującym miejscu. Od czasu do czasu potrzebuję pewnego przełamania schematu i otoczenia się nowymi bodźcami. To świetne paliwo dla kreatywnej twórczości, która w mojej pracy jest jednym z najważniejszych zasobów.

Jakie masz plany na najbliższy czas i jak widzisz siebie oraz swój biznes za 10 lat?

Od jakiegoś czasu moje plany obejmują tylko najbliższe kilka miesięcy. Są ku temu dwa powody. Po pierwsze, odkryłem, że moje cele i priorytety co jakiś czas się zmieniają, stąd znacznie skuteczniejsze dla mnie jest bieżące aktualizowanie planów na przyszłość. W mojej głowie ciągle pojawiają się nowe pomyły i zawsze chcę mieć na nie miejsce.

Po drugie, już dawno przestałem dążyć do osiągnięcia społecznie rozumianego „sukcesu”, bo dla mnie sukcesem jest to, że każdego dnia mogę robić to, co robić uwielbiam. To mi pozwala żyć bardziej w teraźniejszości. Skupiam się na tym, co robię teraz i poza określeniem ogólnego kierunku nie planuję szczegółowo mojego życia za 10 lat.

Czytaj także: Po wyjściu ze strefy komfortu zaczyna się magia


Źródło: DI24.pl
  
znajdź w serwisie


RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy