Nie wiedzieli za czym głosowali? Brytyjczycy pytali Google o konsekwencje wyjścia z UE po referendum

24-06-2016, 13:04

Po zamknięciu lokali wyborczych w UK Brytyjczycy korzystali z Google by dowiedzieć się m.in. co się stanie po wyjściu z UE. Dlaczego nie sprawdzali tego przed głosowaniem?

Bardzo ciekawe informacje na temat Brexitu opublikowała firma Google. Poprzez twitterowe konto Google Trends firma poinformowała o wyszukiwaniach dokonywanych z terenu UK.

"Co się stanie jeśli opuścimy UE?"

Już po zamknięciu lokali wyborczych o 250% wzrosła liczba zapytań "Co się stanie jeśli opuścimy UE". Brytyjczycy jakby nie byli pewni za czym głosowali (zob. wykres poniżej).

Google Trends

Ciekawe były też inne frazy notujące zwiększoną popularność w obliczu Brexitu. Sugerują one, że Brytyjczycy nie są pewni statusu swojego kraju w UE, nie są pewni swojej waluty i obawiają się o jednolitość państwa. Zaobserwowano przykładowo wzrost zapytań o to, jak zdobyć irlandzki paszport! Wyszukiwane są także informacje na temat funta oraz na temat kupowania złota (500% wzrostu dla takich zapytań). Przede wszystkim jednak teraz Brytyjczycy pytają "Are we in or out of the EU?". Ta niepewność co do statusu państwa oznacza, że Brytyjczycy wcześniej nie zgłębili tematu Brexitu.

"Czym jest Brexit?"

Ciekawie wyglądają przygotowane przez Google zestawienia na temat najpopularniejszych pytań w poszczególnych regionach UK. Przykładowo w Szkocji pytano... czym właściwie jest Brexit? 

Szkocja - referendum i pytania do Google

Również w Irlandii Północnej i Birmingham najczęściej powtarzanym pytaniem było "What is Brexit". 

Wielu Brytyjczyków chciało też wczoraj wiedzieć co się stanie w przypadku remisu albo bardzo małej różnicy pomiędzy dwoma opcjami. Szkoci chcieli wiedzieć m.in. co się stanie, jeśli Anglia zagłosuje za wyjściem, a Szkocja za pozostaniem w UE. 

Szkocja UE

Świadomy wybór?

Czy zadawanie tego typu pytań po zakończeniu głosowań może świadczyć o małej świadomości Brytyjczyków co do podjętego wyboru? 

Trzeba brać pod uwagę, że Google sprawdzała wyniki wyszukiwania dla terenów Wielkiej Brytanii, co nie musi oznaczać, iż wyszukiwań dokonywali Brytyjczycy. Oczywiście zapytania w języku angielskim mogą świadczyć o tym, że jednak byli to Brytyjczycy, ale z drugiej strony wielu cudzoziemców w UK i tak posługuje się angielskim i mogło im zależeć na zdobyciu informacji z tego kraju. 

Mimo wszystko są powody by sądzić, że Brytyjczycy nie do końca wiedzieli co robią. Referendum zawsze wydaje się świętem demokracji, ale takie święto nie daje możliwości podjęcia pełnej i świadomej decyzji. Po pierwsze najczęściej jest tak, że dość złożone kwestie są sprowadzane do jednego prostego pytania. Poza tym przy kwestiach bardzo skomplikowanych zawsze rośnie ryzyko, że ludzie będą kierować się emocjami, nieracjonalnymi wrażeniami i podpowiedziami polityków, a nie zdrowym rozsądkiem. 

Święto demokracji  już minęło, a teraz trzeba się zderzyć z rzeczywistością. Nie dziwmy się zatem, że wielu obywateli UK chwyciło swoje laptopy, tablety i smartfony, aby dowiedzieć się najważniejszego. Co się teraz stanie?

Czytaj także: Brexit nie ucieszy firm technologicznych. Unijny ucisk nie był taki zły?


  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy