Coraz częściej restauracje chcą pokazać swoja prawdziwe oblicze. W tym celu instalują w lokalach kamery internetowe transmitujące obraz i ukazujące przybytki rozkoszy podniebienia w całej okazałości. Takie działania mogą być dobrą reklamą, ale czy nie naruszają prywatności klientów? Właściciele lokali, uważają, że nie.
Dzięki zainstalowanej kamerze możemy poczuć "klimat" miejsca, w którym być może chcielibyśmy spędzić czas (i wydać pieniądze). Możemy zobaczyć jacy ludzie tam przebywają, jak działa obsługa i kiedy jest największy tłok.
Warto także pamiętać, że gdy udamy się do takiej restauracji my również będziemy obserwowani. Być może kamera uchwyci nas, kiedy ubrudziliśmy twarz sosem albo wylaliśmy na siebie piwo. Nawet bez takich wypadków, nie każdy lubi, gdy w trakcie jedzenia ktoś patrzy mu "na ręce".
A jeśli na sali restauracji nie ma żadnego znaku ostrzegającego, że możemy znaleźć się w kadrze kamery, sprawa jest tym bardziej niemiła.
Jedną z restauracji wyposażonych w taki podgląd jest Capital Q w Waszyngtonie. Rzecznik restauracji w wywiadzie dla The Register przyznał, że w restauracji nie ma żadnego ostrzeżenia o tym, że jest się filmowanym, ale dotąd nikt nie złożył w tej sprawie skargi. Poza tym - dodał rzecznik - "kamery i tak są dzisiaj na rogach ulic, w biurach... wszędzie".
Właściciele Capital Q mają zamiar otwierać nowe restauracje i instalować w nich kamery. Podobno są klienci, którzy są zachwyceni tym pomysłem.
Mimo wszystko, nadal można pytać - czy obserwowanie ludzi w czasie jedzenia jest "smaczne"? Albo inny problem - czy to, że ktoś nie dostał się w kadr kamery może być powodem do unieważnienia alibi w sądzie?
Osobiście jestem za tym, aby instalować kamery w kuchniach zakładów gastronomicznych i supermarketów, tak, aby klienci mieli okazję zobaczyć jak przygotowywane jest to, co maja zjeść.