Według danych berlińskiej General Accounting Office dwie trzecie stron otwieranych w pracy jest przeglądanych w poszukiwaniu i załatwianiu spraw prywatnych, a straty z tego powodu liczone są w miliardach euro.
Firmy coraz częściej poszukują kompleksowych rozwiązań do ochrony sieci przed internetowymi szkodnikami, cyberprzestępcami, spamerami, jak i… firmowymi piratami. Raport Sourcefire i Dynamic Markets z lipca 2010 wskazuje, że jedna trzecia pracowników, którzy wymieniają pliki pomiędzy urządzeniami prywatnymi a komputerem w pracy, nie zaprzestaje swoich działań, nawet pomimo upomnień ze strony pracodawcy.
Polacy namiętnie korzystają z możliwości przeglądania zasobów sieci w pracy. Większość użytkowników w oglądaniu najnowszych filmów serwowanych na YouTube czy czytaniu codziennej prasówki na portalach informacyjnych nie widzi nic złego. Zdemaskowani przez pracodawcę tłumaczą najczęściej swoje czyny chęcią odprężenia się lub pobudzenia kreatywności.
- Paradoksalnie w tej sytuacji pracodawcy bardzo pasywnie walczą z zachowaniami narażającymi ich firmy na duże straty – komentuje Łukasz Nowatkowski z firmy G Data Software. - Głównym powodem takiej sytuacji jest przekonanie, że sytuacja utraty danych nigdy nie dotknęła i nie dotknie ich firmy. Na obecną sytuację wpływa również brak rzetelnych informacji, ile czasu pracownik spędza w internecie w trakcie pracy. W pracy z klientami staramy się edukować kierownictwo przedsiębiorstw w zakresie możliwych rozwiązań – dodaje.
Pomimo licznych komunikatów ostrzegawczych i działań podejmowanych przez władze firmy, często toksyczni pracownicy nie zaprzestają swoich nawyków. Ściągając nielegalne pliki i przechowując je w firmowych komputerach, narażają swojego pracodawcę. Poważne konsekwencje pociągnęła za sobą niedawna wpadka wydawcy jednego z najpopularniejszych magazynów komputerowych na polskim rynku. Firma za przypadkowe nielegalne umieszczenie utworów na płycie dodanej do czasopisma musiała mocno się tłumaczyć.
Przede wszystkim problem dotyczy zasad prywatnego korzystania z komputerów w czasie pracy. Takie działanie jest przyczyną wielu strat finansowych. Przykładem może być rok 2007, w którym ekonomiczne szkody spowodowane spadkiem wydajności pracy w samych tylko Niemczech oszacowano jako ubytek dochodów rzędu 54 miliardów euro (według General Accounting Office w Berlinie z 2008 r.). Brak kompleksowej ochrony i ograniczeń dla pracowników firmy stanowi zagrożenie nie tylko dla samych użytkowników, ale także firmy. Prawne konsekwencje wobec użytkowników dotyczą przeglądania nielegalnych treści, naruszania praw autorskich oraz odtajniania poufnych danych firmy.
| Komentarze archiwalne |
|
|
|
|
|
|
|
|
|


| Serwisy specjalne: | |
| Wydarzenia: |