Za atakami na Google stoją chińskie szkoły?

Michał Chudziński, 20-02-2010, 20:18

Amerykański wywiad ma już pierwsze tropy, które być może zaprowadzą do zleceniodawców ataków na firmy IT. Ich znalezienie może jednak dalej pogorszyć stosunki USA z Chinami.

Grudniowe ataki na przeszło dwadzieścia amerykańskim firm z branży IT, w tym Google, doprowadziły do wzrostu napięcia między Waszyngtonem i Pekinem. W sprawę zaangażowani są najwyżsi przedstawiciele Stanów Zjednoczonych, a także władze Chin. Nic jednak nie wskazuje na to, by bez współpracy Państwa Środka mogło dojść do ocieplenia tej kwestii. Sprawa, zarówno dla firm z Mountain View, jak i Waszyngtonu jest na tyle istotna, że w jej rozwiązanie zaangażowany został amerykański wywiad.

>> Czytaj więcej: Google prosi wywiad USA o pomoc

New York Times z nieoficjalnych źródeł dowiedział się, że poczyniono już postępy w oficjalnym dochodzeniu. Za atakami stać mogą dwie chińskie uczelnie - Shanghai Jiaotong University oraz Lanxiang Vocational School. Ta pierwsza jest jedną z najbardziej prestiżowych, jeśli chodzi o kursy komputerowe - jej uczniowie wygrali niedawno konkurs "Battle of the Brains" organizowany przez IBM. Ta druga z kolei powstała przy wsparciu chińskiego wojska. Szkoli ona m.in. specjalistów dla armii.

Sonda

Czy zostanie zidentyfikowany zleceniodawca ataków na amerykańskie firmy?
  • Tak
  • Nie
wyniki  komentarze

Ze względu na prawne uwarunkowania w Państwie Środka niezwykle trudno jest wyśledzić źródło ataku. Kolejne odkrycia w sprawie powodują powstawanie kolejnych pytań. Wciąż nie wiadomo jednak, kto i dlaczego zaatakował amerykańskie firmy. Nie jest do końca jasne, czy szkoły nie zostały wykorzystane jako kamuflaż dla akcji sabotażowych pilotowanych z innego państwa. Możliwe także, że zlecenie przyszło z Chin, ale nie od władz państwowych.

W nieoficjalnych rozmowach przedstawiciele uczelni przyznają, że studenci mogli dopuścić się ataków na amerykańskie firmy, nie jest to czymś nadzwyczajnym. Wiadomo także, że co roku kilku studentów znajduje zatrudnienie w wojsku. Jeśli faktycznie za atakami stoją władze Chin lub też wiedziały one o prowadzonych przeciwko USA działaniom, nie ma co liczyć na współpracę.

Ze strony Amerykanów można się z kolei spodziewać, że podejmą wszelkie kroki zmierzające do wyjaśnienia incydentów. New York Times donosi także, że pierwsze ataki mogły mieć miejsce już w kwietniu zeszłego roku, a nie dopiero w grudniu.

>> Czytaj także: Chiny: USA nie muszą nam dawać lekcji odnośnie internetu

Źródło: New York Times, Dziennik Internautów

Warto przeczytać:

Komentuj na Facebooku

Komentarze

comments powered by Disqus
Komentarze archiwalne    Zobacz wszystkie (1)
To warto przeczytać



fot. Goiabarea






fot. andreas





Najnowsze Programy

  
znajdź w serwisie

RSS - Wywiad
Wywiad  
RSS - Interwencje
RSS - Porady
Porady  
RSS - Listy
Listy  
Serwisy specjalne:
Wydarzenia: