Wybór firm z wolnej ręki, a nie w przetargu to sposób Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa na zminimalizowanie opóźnień w realizacji programów rozwojowych na wsi. Jako podatnicy słono jednak za to zapłacimy.
Wszelkie agencje rolne to łakomy kąsek dla polityków. Zarządzają miliardami euro rocznie pomocy dla rolników oraz środkami na rozwój obszarów wiejskich. Obsługą rolników i programów pomocowych zajmuje się Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR), największy tego typu płatnik w Unii Europejskiej.
Ostatnie dwa i pół roku okazały się jednak stracone z informatycznego punktu widzenia. Nie dość, że Agencji przybywa obowiązków ze względu na rosnącą skalę pomocy finansowej, to jeszcze nie ma miejsca wymiana sprzętu komputerowego i modernizacja infrastruktury, która nie jest w stanie podołać stawianym przed nią zadaniom. W efekcie zaniedbań poprzedniego i obecnego rządu, które zajmowały się głównie wymianą kadry, zagrożona jest realizacja Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich (PROW) na lata 2007-13 - pisze Gazeta Wyborcza.
Problem jest poważny, gdyż wsparcie w ramach tego programu to około 17 miliardów euro. Wnioski o dofinansowanie można już składać. Zostaną rozpatrzone... jak tylko Agencja będzie miała odpowiednie do tego oprogramowanie. Obecna ekipa rządząca nie pali się bowiem do rozwiązania dwóch naglących problemów - właśnie braku oprogramowania do obsługi PROW oraz kończącego się wrześniu kontraktu na konserwację systemu służącego do wypłat dopłat bezpośrednich dla rolników.
Ponieważ jednak nie ma już czasu na przeprowadzanie przetargów, ARiMR postanowiła wybrać firmy poza konkursem. Planuje więc podpisać, wart 300 milionów złotych, trzyletni kontrakt z HP, który obsługuje obecny system. Z kolei firma ABG, należąca do Asseco Poland (niedawno połączyła się z Prokomem) przygotuje system do obsługi PROW. Koszt - 450 milionów złotych.
Jednym z mankamentów wyboru firm z wolnej ręki jest jednak fakt, że niekoniecznie wybiera się ofertę najtańszą. Jak oceniają pracownicy Agencji, ARiMR zapłaci HP oraz ABG nawet o 30 procent więcej niż w przypadku, gdyby dokonała wyboru firm w przetargu.
Bałagan i zaniedbania drogo kosztują, niestety głównie nas, czyli podatników. Co jednak najgorsze, nie wiadomo, jakie dalsze straty Polska poniesie z tytułu opóźnień w realizacji projektów rozwojowych polskiej wsi.
| Komentarze |
Dodaj nowy Śledź przez RSS
|
|
|
|
|
|
|
|
|

|
| ![]() |
![]() |
|