Działalność internetowych aptek w Polsce znów jest zagrożona. Ministerstwo Zdrowia kończy prace nad rozporządzeniem, którego przepisy są niejasne. i nakładają na e-apteki niezrozumiałe obowiązki. Urzędnicy nie wiedzą jak te przepisy interpretować ale zapowiadają, że będą je kontrolować - pisze Gazeta Wyborcza.
W Polsce działalność aptek internetowych została w pełni zalegalizowana w zeszłym roku, kiedy to Sejm
uchwalił nowelizację Prawa farmaceutycznego. Przyjęcie nowych przepisów poprzedziła jednak głośna kampania prowadzona przez aptekarzy "tradycyjnych", którzy twierdzili, że sprzedaż leków w internecie jest szkodliwa dla pacjenta.
Ubiegłoroczna decyzja Sejmu została uznana za rozsądną, tym bardziej że zakaz sprzedaży leków przez internet był niezgodny z prawem europejskim. Aptekarze internetowi podkreślali jednak, że przepis w ustawie jest ogólny i potrzebne będzie rozporządzenie regulujące kwestie e-handlu lekami. Już w zeszłym roku mówiono, że lobby aptekarzy tradycyjnych zrobi wszystko, aby w rozporządzeniu na e-apteki nałożono jak najsurowsze zasady. Teraz Ministerstwo Zdrowia kończy prace nad tym rozporządzeniem
Sławomir Dudek - właściciel jednej z największych e-aptek w kraju - powiedział
Gazecie Wyborczej, że przepisy rozporządzenia są restrykcyjne i niejasne.
W lodówce, nieanonimowo, niezgodnie z ustawą...
Przykładowo mówią one, że
transport leku ma się odbywać w wydzielonych przestrzeniach środka transportu, zapewniających kontrolę temperatury. Nie wiadomo do końca jak przepis ten interpretować, ale przyjmując najbardziej rygorystyczną wersje należy uznać, że leki muszą być wiezione przez kurierów w lodówkach wyposażonych w urządzenia do rejestracji temperatury. Tego typu rozwiązanie będzie nie tylko drogie, ale również bardziej rygorystyczne niż w innych krajach Europy Zachodniej i w USA.
Ponadto internetowe apteki mają mieć obowiązek zbierania danych osobowych klientów i informacji o tym, kto jakie leki lub parafarmaceutyki kupuje. Apteki tradycyjne nadal nie będą miały takiego obowiązku. Nie wiadomo dlaczego apteki internetowe miałyby być zmuszone do tak głębokiej ingerencji w prywatność.
Rozporządzenie zakłada również, że klient internetowej apteki może w ciągu dziesięciu dni zwrócić zakupiony lek bez podawania przyczyn. Podobne zasady obowiązują w innych sklepach internetowych (tzw.
cool of period), ale taki przepis nie będzie zgodny w przypadku aptek z nadrzędną ustawą, jaką jest Prawo farmaceutyczne.
Jak pisze
Gazeta Wyborcza, projekt wspomnianego rozporządzenia został wysłany do Brukseli jeszcze za rządu Kaczyńskiego, ale Komisja Europejska nie przysłała odpowiedzi. Wiadomo, że minister Ewa Kopacz nie jest zwolenniczką handlu lekami w internecie, a więc krytykowane przepisy mają szanse na wejście w życie.
Więcej na ten temat w portalu Gazeta.pl:
Szlaban na e-handel lekami w internecie?