Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (KRRiT) negatywnie zaopiniowała projekt nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji, który przewiduje m. in. zmiany statusu członków Rady i przeniesienie części jej kompetencji do Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE).
Partia rządząca zaraz po wyborach parlamentarnych zapowiedziała, że dokona poważnych zmian w ustawie medialnej. Zapowiadano m.in. poszerzenie kompetencji UKE, który miałby się stać organem odpowiedzialnym za decyzje związane z przydzielaniem częstotliwości. Jednocześnie zapowiadano ograniczenie działań KRRiT i uszczuplenie pensji jej członków.
Projekt nowelizacji został już przygotowany i trafił do oceny KRRiT. Przewodniczący KRRiT powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, że nie ma paragrafu, do którego Rada nie miała by żadnych zastrzeżeń, począwszy od statusu i sposobu powoływania członków, skończywszy na ustrojowej roli regulatora rynku mediów elektronicznych, która przeszłaby w ręce organu administracji rządowej.
Jeśli chodzi o sposób powoływania członków rady to w ocenie opiniodawców z KRRiT eliminuje on osoby zawodowo zajmujące się mediami. Chodzi o to, iż urlopu bezpłatnego udziela się członkowi Rady tylko na czas udziału w posiedzeniu plenarnym, a nie jak dotychczas na czas pełnienia funkcji. Ponadto funkcji członka nie można łączyć m.in. z pracą w podmiotach medialnych.
Generalnie projekt PO zakłada zwiększenie składu KRRiT do siedmiu członków, z czego trzech powoływałby Sejm, a po dwóch Senat i prezydent. Zgodnie z projektem mają to być osoby posiadające rekomendacje wyższych uczelni, stowarzyszeń twórców lub ogólnokrajowych organizacji samorządu dziennikarskiego. Tak wybrana Rada ma przeprowadzać jawne konkursy na członków zarządów i rad nadzorczych mediów publicznych.
KRRiT: Rada i UKE mają różne cele!
W dokumencie opisującym stanowisko KRRiT dość dużo miejsca poświecono przesunięciu części kompetencji do UKE. Przedstawiciele Rady uważają, że ani UKE ani KRRiT nie będą w stanie należycie spełniać swoich funkcji, bo mają różne cele. Prezes UKE nie posiada według nich instrumentów służących ochronie wartości, na których straży stoi KRRiT i ma się kierować przede wszystkim zachowaniem warunków konkurencji.
Jednocześnie projekt nowelizacji nie przewiduje przyznania Prezesowi UKE kompetencji w zakresie kontroli prowadzenia działalności gospodarczej, polegającej na rozpowszechnianiu programu. Proponowana regulacja może więc - według KRRiT - prowadzić do powstania sytuacji, w której żaden z organów nie będzie mógł skutecznie wykonywać swych kompetencji.
Przedstawiciele KRRiT zwracają również uwagę na to, że UKE w dużej mierze zależny jest od władzy (Prezes Urzędu powoływany jest przez premiera). Z kolei dotychczas obowiązująca ustawa o radiofonii i telewizji wyraźnie oddziela działalność organu regulacyjnego w sferze mediów od administracji rządowej. Również w innych krajach UE dąży się do utrzymania takiej tendencji.
Według rady niejasne są również zasady współpracy Prezesa UKE z Przewodniczącym KRRiT w zakresie nakładania kar na naruszenie obowiązków wynikających z przepisów.
Zastrzeżenia KRRiT dotyczą również uchylenia punktu, w którym mowa jest o projektowaniu w porozumieniu z Prezesem Rady Ministrów kierunków polityki państwa w dziedzinie radiofonii i telewizji. Jeśli nawet KRRiT nie będzie wydawać koncesji, to i tak konstytucja nakazuje jej stanie na straży wolności słowa, prawa do informacji itd. W ocenie opiniodawców nie będzie możliwości realizacji tych konstytucyjnych zadań bez uczestniczenia w projektowaniu polityki państwa w tej dziedzinie.
Według KRRiT proponowana nowelizacja jest sprzeczna nie tylko z konstytucją, ale także z prawem wspólnotowym i najlepiej byłoby napisać ją od nowa. W dokumencie na stronie KRRiT wymieniono również szereg przepisów, które powinny znaleźć się w nowelizacji, ale z jakichś powodów zabrakło dla nich miejsca.
Mimo postulatów odpolitycznienia mediów publicznych nie da się ukryć, że KRRiT bywała politycznym polem bitwy. Obecnie można odnieść wrażenie, że opinia publiczna nie będzie żałować, jeśli działanie tego organu zostanie ograniczone.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Każdego dnia z Facebooka korzysta ponad 400 milionów osób, a zespół odpowiedzialny za bezpieczeństwo sprawdza 26 miliardów wpisów oraz 2 biliony kliknięć w linki. Taka ilość użytkowników i przekazywanych informacji powoduje, że na Facebooku aktywnie działają również przestępcy, których celem jest czerpanie zysków z aktywności użytkowników oraz kradzież ich tożsamości. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej