Użytkownik Allegro nabył w drodze licytacji maszynę do kopania drzew. Po zapłaceniu wylicytowanej kwoty otrzymał jej... model-miniaturę. Postanowił dochodzić swoich praw w sądzie, jednak prokuratura sprawę umorzyła.
Licytacja zaczęła się od bardzo niskiej kwoty, a sprzedawca nie skorzystał z opcji "cena minimalna". Pan Marcin, zwycięzca aukcji twierdzi, że zaoferował kwotę rzędu kilku tysięcy PLN. Jednakże niskie zainteresowanie - w licytacji wzięły udział tylko dwie osoby - sprawiło, że ostateczna cena ukształtowała się na poziomie 10,50 PLN.
Po zakończeniu aukcji kontrahenci rozpoczęli korespondencję w celu ustalenia szczegółów finalizacji transakcji. Tu pojawiły się pierwsze niepokojące sygnały. Sprzedawca od początku nie mógł zdecydować się jakie ma... imię. Raz przedstawiał się jako Michał, to znów jako Paweł, kiedy indziej jako Artur lub Stefan. Również uzyskanie numeru konta do przesłania należności wymagało wymiany kilku e-maili.
W jednej z wiadomości sprzedawca napisał do pana Marcina (pisownia oryginalna):
"zdiecie nie oddaje rzeczywistego rozmiaru przedmiotu które Pan kupił ta co widac to zdiecie sciagniete z internetu"
Gdy jednak kupujący przypomniał sprzedawcy, że kupił dokładnie to, co na zdjęciu, ten nie protestował, ani nie kontynuował wątku.
W końcu ustalono koszty przesyłki kurierskiej (180 PLN), sprzedawca wskazał numer konta, kupujący przelał wymaganą kwotę i uzyskał zapewnienie o wysyłce. Jej zawartość okazała się zaskakująca.
Przedmiotem aukcji, według jej treści i tytułu, miała być "maszyna do kopania dużych drzew" - Optimal 850. Na stronie aukcji zamieszczono zdjęcie sprzedawanego towaru (zobacz kopię). Tymczasem zamiast rzeczonej maszyny kurier przekazał panu Marcinowi model-miniaturę wspomnianego urządzenia (zobacz zdjęcie).
Sprzedawca pomimo to zachował dobry humor i powiadomił kupującego, iż czeka na pozytywny komentarz. Zagroził przy tym, iż jeśli go nie otrzyma, to "zgłosi sprawę do Allegro". Na uwagę, iż towar, który wysłał jest inny niż zamówiony odpisał "dlatego było odbior osobisty" i dodał, że kupiony został ten towar, który został odebrany.
Sprawa trafiła do prokuratury rejonowej w Giżycku, która jednak postępowanie umorzyła. Pan Marcin złożył do giżyckiego sądu zażalenie na tę decyzję. Sąd jednakże podtrzymał umorzenie sprawy, gdyż (podkreślenia red.):
"(...) W tym przypadku brak jest dostatecznych podstaw do przyjęcia, że doszło do popełnienia takiego przestępstwa, gdyż pokrzywdzony otrzymał zakupiony przez siebie towar, który został mu dostarczony. Z uwagi jednak, ze towar swymi parametrami technicznymi znacząco odbiega od towaru przedstawionego na zdjęciu ogłoszeniowym giełdy Allegro pokrzywdzony [imię i nazwisko] może dochodzić swoich roszczeń na drodze cywilnej (...)"
"MGLISTE" TŁUMACZENIA PROKURATURY
Usiłując zrozumieć decyzje przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, o przyczyny umorzenia zapytałem rzecznika prasowego prokuratury okręgowej w Olsztynie. Wiadomości, które przekazano Dziennikowi Internautów z tego źródła sprowadzają się do dwóch kwestii.
Po pierwsze, rzecznik prokuratury wskazał na fakt, iż "warunki transakcji były dość mgliście określone". Faktem jest, że opis aukcji (link do kopii) był dość ubogi. Jednak wyraźnie podano w nim nazwę maszyny, co umożliwiało sprawdzenie jej parametrów np. w katalogach producenta, bądź w internecie. Po drugie przy aukcji znalazło się zdjęcie, a fotografia, jeśli nie pojawią się przy niej żadne zastrzeżenia, stanowi element oferty.
| Komentarze |
Dodaj nowy Śledź przez RSS
|
|
|
|
|
|
|
|
|
