Jeśli do przeglądarki błędnie wpiszesz adres danej strony, to jest duża szansa na to, że trafisz na inną stronę, której administrator celowo wykorzystał podobny adres. To zjawisko określane mianem typosquattingu jest coraz częstsze i niestety dotyczy również stron dla dorosłych, które wykorzystują adresy stron dla dzieci - podaje firma McAfee.
Specjaliści firmy McAfee badając zjawisko typosquattingu wytypowali w oparciu o dane różnych firm ponad 2,7 tys. popularnych stron odwiedzanych przez "typowych konsumentów". Następnie w oparciu o adresy wytypowano blisko 2 mln adresów internetowych, które mogły być potencjalnie użyte do typosquattingu.
Tak duża liczba możliwych adresów wynika z dużej możliwości modyfikacji adresów. Pomyłki użytkowników obejmują zamianę kolejności liter, podstawienie jednej litery za inną, wstawienie dodatkowej litery do adresu, pominięcie jednej litery lub pominięcie kropki (np. wwwdi.com.pl).
Z badań wynika, że 7,2% typowych błędów przy wpisywaniu adresu jest aktywnie wykorzystywanych. Oznacza to, że jeśli użytkownik źle wpisze adres jest 1 szansa na 14, że trafi na działającą stronę internetową.
Wiele adresów wykorzystywanych przez typosquatterów dotyczy stron dla dzieci w wieku poniżej 12 lat. 2,4% tych stron niestety prowadzi do treści dla dorosłych. Specjaliści z McAfee zauważają jednak, że odsetek ten jest i tak mniejszy niż wykazany w czasie poprzednich badań zjawiska typosquattingu.
Kategorie stron w których typosquatting jest najczęstszy to strony z grami (14%), strony linii lotniczych (11,4%), witryny mediów tradycyjnych (10,8%), strony dla dorosłych (10,2%) oraz serwisy Web 2.0 (9,6%). Wśród polskich stron najczęściej będących w zainteresowaniu typosquatterów znajdują się serwisy: Grono.net (15,80%), Booking.com (9,90%) Fotka.pl (6,10%) oraz Tvp.pl (5.80%).
Strony bazujące na omyłkowo wpisanych adresach zarabiają najczęściej na reklamach kontekstowych, powiązanych tematycznie z produktami, jakich mógł poszukiwać internauta. Według specjalistów McAfee jedna taka strona nie przynosi znacznego dochodu, ale przy posiadaniu tysiąca takich stron można zarobić nawet 12 tys. dolarów rocznie przy zaledwie jednym kliknięciu w reklamę na dzień.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Przed wyjazdem na zagraniczne wakacje warto otworzyć sobie rachunek walutowy z kartą. Dzięki temu nie musimy zabierać ze sobą dużej ilości waluty w gotówce. Korzystając z takiego rozwiązania, nie potrzebujemy karty kredytowej, aby np. zarezerwować hotel czy wynająć za granicą samochód. Walutę na taki rachunek możemy też tanio kupić w kantorze internetowym. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej