Szef amerykańskiego portalu musiał tłumaczyć się przed Reprezentantami Kongresu ze współpracy swej firmy z chińskim reżimem. Informacje przekazane przez Yahoo! tamtejszym władzom umożliwiły zatrzymanie, a następnie skazanie opozycyjnego dziennikarza.
O sprawie Shi Tao informowaliśmy na naszych łamach kilkukrotnie. Dziennikarz wysłał do Stanów Zjednoczonych za pomocą chińskiego konta pocztowego Yahoo! streszczenie rozporządzenia Partii Komunistycznej zakazujące mediom publikacji informacji na temat ewentualnych zamieszek społecznych w rocznicę wydarzeń na placu Tiananmen.
Chińskie władze zwróciły się do Yahoo! o udostępnienie danych osobowych właściciela konta pocztowego, z którego wysłano wiadomość. Na ich podstawie Tao został zatrzymany, a następnie skazany na dziesięć lat więzienia za "nielegalne dostarczanie tajemnic państwowych obcym jednostkom".
Przedstawiciele koncernu twierdzili, że władze chińskie nie poinformowały ich o szczegółach sprawy i powodach wystąpienia o ujawnienie danych internauty - nie wiedzieli więc, że w tym przypadku chodzi o duszenie wolności słowa.
Pod koniec lipca fundacja Dui Hua ujawniła jednak treść pisma, jakie Yahoo! otrzymało w tej sprawie od władz chińskich - portal z pełną świadomością wydał władzom dziennikarza. Sprawą zainteresowali się wówczas kongresmeni.
Mimo wycieku obciążającego dokumentu, szef portalu Jerry Yang wraz z prawnikiem Michaelem Callahanem utrzymywali podczas przesłuchania zorganizowanego przez Komisję Spraw Zagranicznych, iż Yahoo! nie znało szczegółów sprawy. Callahan dodał jednocześnie, iż każdy koncern musi dostosować się do prawa obowiązującego w danym kraju - firma miała więc obowiązek ujawnić dane na żądanie chińskich władz.
Zirotowany taką argumentacją przewodniczący Komisji Tom Lantos stwierdził, iż Yahoo! pod względem technologicznym i ekonomicznym być może jest gigantem, ale pozostaje "moralnym karłem", którego działanie było "niewybaczalne, zaplanowane i kłamliwe".
Republikański kongresmen Chris Smith posunął się jeszcze dalej, porównując kooperację portalu z chińskimi władzami do współpracy przedsiębiorców z niemieckimi nazistami.
Przedstawił jednocześnie projekt ustawy zabraniającej amerykańskim firmom współpracy z zagranicznymi rządami, jeśli ma to się wiązać z łamaniem zasad demokracji. W przypadku złamania tej zasady, pokrzywdzeni powinni mieć zapewnioną szybką możliwość dochodzenia sprawiedliwości przed amerykańskim sądem.
Na sali obecna była matka Shi Tao, która złożyła w jego imieniu pozew przeciwko Yahoo!, oskarżając portal o odpowiedzialność za skazanie jej syna. Sprawa jest w toku.
Nacisk na amerykańskie firmy, które w zamian za możliwość działania na niektórych rynkach godzą się na cenzurowanie swych treści bądź współpracę z władzami w tym zakresie, rośnie tym samym nie tylko ze strony organizacji pozarządowych, ale również elit politycznych.
Nie wiadomo jednak, jakimi ostatecznie konsekwencjami dla samego Yahoo! zakończy się obecny szum medialny wokół sprawy. W końcowym rozrachunku może się niestety okazać, że nieetyczne praktyki nadal będą warte korzyści biznesowych osiągniętych dzięki działalności na niedemokratycznych rynkach.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Przed wyjazdem na zagraniczne wakacje warto otworzyć sobie rachunek walutowy z kartą. Dzięki temu nie musimy zabierać ze sobą dużej ilości waluty w gotówce. Korzystając z takiego rozwiązania, nie potrzebujemy karty kredytowej, aby np. zarezerwować hotel czy wynająć za granicą samochód. Walutę na taki rachunek możemy też tanio kupić w kantorze internetowym. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej