Wikimedia Foundation ma spory problem z naruszaniem zasad licencji, na której publikowane są hasła w Wikipedii, przez twórców chińskiej encyklopedii online - Baidu Bake.
W większości przypadków naruszenia licencji wystarcza wysłanie e-maila z wyjaśnieniem praw autorskich Wikipedii oraz prośbą o zaprzestanie ich łamania - mówią przedstawiciele Fundacji. Tymczasem operator najpopularniejszej chińskiej wyszukiwarki - firma Baidu.com Inc., która jest również właścicielem Baidu Bake - pozostaje głuchy na wszelkie wezwania.
Internetowa encyklopedia Baidu Baike zawiera więcej haseł niż wszystkie wersje językowe Wikipedii, za wyjątkiem angielskiej - donosi Yahoo za PC World. Jednakże wiele z jej haseł zostało najzwyczajniej skopiowanych z zasobów Wikipedii, bez umieszczania odnośników do stron źródłowych. Podobne zarzuty postawił Baidu Bake również jeden z jej konkurentów na chińskim rynku encyklopedii internetowych - Hoodong.com.
Baidu.com zapewnia, iż na stronach chińskiej encyklopedii online umieszczono informacje i prośby, by ludzie tworzący hasła nie korzystali z pracy innych za pomocą metody "kopiuj wklej", a także by zawsze umieszczali źródło wprowadzonych informacji. Firma nie reaguje jednak na wezwania Wikimedii do podjęcia bardziej stanowczych działań i - poprzez zamieszczanie odnośników do źródeł - docenienia pracy wikipedystów.
Fundacja Wikimedia nie zamierza, podobnie jak we wszystkich poprzednich tego typu sprawach, pozywać chińskiej firmy do sądu. Jako organizacja nie ma ona bowiem praw autorskich do tworzonych artykułów - mają je tylko twórcy tekstów. Został jednak utworzony specjalny dział w ramach Fundacji, który zająć ma się łamaniem praw przez Baidu. Zastosowano również metodę publicznego apelowania do Baidu.com o stosowanie się do zasad licencji, na której publikowane są materiały w Wikipedii.
Co ciekawe, chińska wersja Wikipedii nie jest dostępna w Państwie Środka. Powodem jest oczywiście cenzura obowiązująca w tym kraju. Hasła w Wikipedii może tworzyć i edytować każdy. Tymczasem w Baidu Baike, by móc stać się ich twórcą, trzeba się zarejestrować, podając prawdziwe dane. Co więcej, wszystkie hasła są najpierw przeglądane przez administrację, zanim staną się publicznie dostępne.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Przed wyjazdem na zagraniczne wakacje warto otworzyć sobie rachunek walutowy z kartą. Dzięki temu nie musimy zabierać ze sobą dużej ilości waluty w gotówce. Korzystając z takiego rozwiązania, nie potrzebujemy karty kredytowej, aby np. zarezerwować hotel czy wynająć za granicą samochód. Walutę na taki rachunek możemy też tanio kupić w kantorze internetowym. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej