W szpitalach na całym świecie pojawiają się roboty, które odwiedzają pacjentów wówczas, gdy nie może zrobić tego lekarz. Z badań wynika, że urządzenia te przyczyniają się do skrócenia czasu hospitalizacji. Niestety nie zanosi się na to, aby w przyszłości rozwiązały one problemy polskiej służby zdrowia.
Roboty służące do sprawowania nadzoru nad pacjentami są już stosowane m. in. w szpitalach w Baltimore oraz w Halifaksie. Właściwie nie są to roboty zaprojektowane specjalnie do celów medycznych, ale roboty wideokonferencyjne produkowane przez firmę InTouch. Maszyny te są zdalnie sterowane przez lekarzy, którzy za ich pośrednictwem mogą doglądać swoich pacjentów, rozmieszczonych często w różnych placówkach.
Roboty wcale nie są wielkimi cudami techniki. Mają szary korpus nieco niższy od przeciętnego mężczyzny poruszający się na kółkach. W miejscu głowy znajduje się monitor LCD ukazujący w czasie wizyty twarz lekarza. Może się on obracać o 360 stopni. Nad ekranem umieszczone są "oczy" robota tzn. kamera o kącie widzenia 180 stopni.
Urządzeniem steruje się za pomocą podłączonego do internetu komputera z odpowiednim oprogramowaniem. Potrzebny jest także joystick. Lekarze, którzy korzystają już z robotów mówią, że prowadzi się je lekko i bez problemu można ominąć wszystkie przeszkody znajdujące się w szpitalnej sali.
A jak się czują pacjenci? Chirurg Alex Gandsas z Baltimore twierdzi, że w czasie odwiedzin odbywających się za pomocą robo-lekarza chorzy czują się tak, jakby był przy nich lekarz. Maszyna umożliwia zresztą normalną rozmowę i pacjent przez cały czas widzi ludzką twarz na monitorze. Również dr Ivar Mendez z Halifaksu mówi, że po kilku minutach chorzy najzwyczajniej zapominają o tym, że stoi przed nimi robot.
Warto dodać, że robot nie zastępuje lekarza przy normalnych obchodach, ale jest używany do dodatkowych odwiedzin. Dzięki temu lekarz może po prostu częściej zaglądać do chorego i daje to pozytywne skutki. Alex Gandsas twierdzi nawet, że korzystanie z robota skraca średni czas hospitalizacji i przedstawił wyniki badań na ten temat.
Obecnie około 120 robotów firmy InTouch pracuje w szpitalach na całym świecie. Niestety, chyba nie będzie można ich użyć do rozwiązania problemów naszej służby zdrowia. Jeden egzemplarz takiego robota kosztuje 150 tys. dolarów.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Wydatki związane z przeglądem czy zakupem klimatyzacji lub instalacją rolet można zaliczyć w koszty firmy. Dotyczy to nie tylko samochodów, ale także firmowych lokali. W ten sposób można zaoszczędzić na podatku nawet 1,5 tys. zł. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej