Związek Producentów Audio-Video dopiero od niedzieli korzysta legalnie ze skryptu Alladyn. Nie oznacza to wcale, że organizacja uregulowała kwestie swoich naruszeń wobec twórców tego skryptu. Po prostu Alladyn został udostępniony jako oprogramowanie open source, a jego twórcy zrobili to dla nas wszystkich, a nie tylko dla ZPAV.
Przypomnijmy, że okazało się, iż Związek Producentów Audio-Video - organizacja powołana w celu chronienia własności intelektualnej - korzystała na swoich stronach ze skryptu Alladyn w sposób niedozwolony w świetle licencji, tzn. bez podania na stronie informacji o wykorzystaniu Alladyna.
Ponadto na stronach ZPAV znalazła się zmodyfikowana wersja biblioteki, a jeszcze wtedy Alladyn nie był udostępniany na licencji open source i żadna jego modyfikacja nie była dozwolona.
Przedstawiciele ZPAV stwierdzili, że całą sprawę ciągle badają. Twórców, których prawa naruszono, do tej pory nie przeproszono w żaden sposób. Sprawa poniekąd już jednak się wyklarowała, ale to tylko dzięki twórcom Alladyna, którzy postanowili, że udostępnią swoje dzieło na otwartych licencjach.
O otworzeniu Alladyna poinformowali na swoich blogach Bartek Raciborski oraz Zbigniew Braniecki. Licencje, na jakich skrypt będzie teraz dostępny, to GPL, LGPL oraz MPL. Teraz możliwe jest nie tylko korzystanie z programu, ale także jego bezpłatne kopiowanie, a nawet dokonywanie modyfikacji (na warunkach przewidzianych w licencjach). Co nie mniej ważne - rozwiązuje to problem użytkowników programu dla projektantów stron www - Pajączek i umożliwia dodanie Alladyna do wielu narzędzi dla webmasterów.
Warto też dodać, że w celu umożliwienia prac nad Alladynem została stworzona strona projektu w serwisie Google Code. Tam również dostępna jest niepublikowana dotychczas wersja programu.
To nie umniejsza winy ZPAV
Twórcy Alladyna twierdzą, że udostępnili program na otwartych zasadach, bo wierzą w korzyści, jakie może ludzkości przynieść taka otwartość. Ich intencją nie było ułatwienie korzystania z Alladyna tylko Związkowi. Warto zwrócić uwagę na to, co na swoim blogu napisał Bartek Raciborski:
Niezależnie od zmian licencjonowania Alladyna, jakich dokonaliśmy dzisiaj, jeszcze wczoraj jego wykorzystanie niezgodne z poprzednią licencją było niczym innym jak złamaniem prawa.
(...)
Bardzo chętnie widzielibyśmy towarzyszącą przeprosinom rekompensatę ze strony ZPAV. Pragnęlibyśmy przeznaczyć ją na wybraną przez nas organizację pożytku publicznego lub na zorganizowanie konkursu z nagrodami dla osób, które amatorsko tworzą dzieła autorskie. Jesteśmy otwarci na wszelakie propozycje ZPAV w tym temacie i chętnie przedyskutujemy szczegóły.
Jeszcze tydzień temu przedstawiciel ZPAV mówił, że Alladyn to "tylko mały program" i twierdził, że w sprawie naruszenia praw jego twórców "wytoczono wielkie działa". Teraz widzimy, że wcale nie wytoczono dział najcięższych, bo twórcy Alladyna mogli najzwyczajniej próbować dochodzić swoich praw z pomocą Stowarzyszenia PRO. Zamiast tego wykonali gest, za który ZPAV powinien być im jak najbardziej wdzięczny.
Zbigniew Braniecki w e-mailu dla Dziennika Internautów zaznaczył, że nie chciałby, aby sprawa została teraz zamknięta bez jakiegoś kroku ze strony ZPAV. Również i my mamy nadzieję, że przedstawiciele tej organizacji nie będą próbowali przemilczeć sprawy. Poprosiliśmy ich już o komentarz i czekamy na odpowiedź.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Przed wyjazdem na zagraniczne wakacje warto otworzyć sobie rachunek walutowy z kartą. Dzięki temu nie musimy zabierać ze sobą dużej ilości waluty w gotówce. Korzystając z takiego rozwiązania, nie potrzebujemy karty kredytowej, aby np. zarezerwować hotel czy wynająć za granicą samochód. Walutę na taki rachunek możemy też tanio kupić w kantorze internetowym. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej