Naukowcy z Massachusetts Institute of Technology zaprezentowali działający prototyp urządzenia, które zasila 60-watową żarówkę, mimo tego, że nie jest ona połączona z nadajnikiem żadnym przewodem.
Jak donosi Gazeta Wyborcza, na pomysł stworzenia takiego urządzenia wpadł fizyk chorwackiego pochodzenia Marin Soljacic, który wciąż zapominał o ładowaniu komórki. Szukał więc sposobu na przekaz energii, który byłby równie wygodny jak działające od lat bezprzewodowe: internet, telefon, GPS czy też nadające w eterze radio i TV.
Nadajnik jego autorstwa działa na zasadzie transformatora, w którym energia przepływa z jednego obwodu na drugi, choć te nie stykają się ze sobą. W transformatorze zwoje są umieszczone blisko siebie, natomiast w urządzeniu skonstruowanym przez naukowców z Cambridge oddalone są one o kilka metrów i mogą być odgrodzone przedmiotami z drewna i metalu.
Przedstawiony w artykule z "Science" prototyp zasilał 60-watową żarówkę oddaloną od nadajnika o ok. 2 metry. Sprawność tego urządzenia wynosiła ok. 40% - taka część energii trafiała do odbiornika, co według badaczy wystarcza do praktycznych zastosowań.
Poprzednicy
Pomysł bezprzewodowego przesyłania energii elektrycznej nie jest nowy. Nad takim urządzeniem pracował już na początku XX wieku Nikola Tesla, serbski wynalazca, autor patentów na m.in. silnik elektryczny, dynamo rowerowe, elektrownię wodną czy świetlówkę.
Urządzenia do przesyłu prądu elektrycznego bez użycia przewodów nie skonstruował, wykorzystał jednak swój wynalazek do przesyłania dźwięku za pomocą fal elektromagnetycznych tworząc... radio. Jego wynalazek opatentował włoski naukowiec, laureat nagrody Nobla z fizyki, Guglielmo Marconi uważany za wynalazcę radia.
Tesla spędził ostatnie lata swojego życia na próbach pozyskania energii z powietrza. Opatentował nawet urządzenie nazwane Aparatem do Wykorzystywania Energii Promienistej (U.S. Patent 0,685,957), dzięki któremu - jak mówił - ujarzmił promienie kosmiczne i sprawił, by służyły jako napęd.
Jak widać doczekaliśmy się realizacji jednego z jego nieukończonych projektów, być może w niedalekiej przyszłości zrealizowane zostaną kolejne.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Przed wyjazdem na zagraniczne wakacje warto otworzyć sobie rachunek walutowy z kartą. Dzięki temu nie musimy zabierać ze sobą dużej ilości waluty w gotówce. Korzystając z takiego rozwiązania, nie potrzebujemy karty kredytowej, aby np. zarezerwować hotel czy wynająć za granicą samochód. Walutę na taki rachunek możemy też tanio kupić w kantorze internetowym. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej