Firma Google dodała nowe funkcje do swojego narzędzia służącego do tłumaczenia treści stron WWW na różne języki. Twórcy czołowej wyszukiwarki przyznają, że nadal nie jest ono doskonałe, ale i tak mają nadzieję, że ułatwi ono pokonywanie barier językowych przy próbie dotarcia do informacji.
Narzędzie Google Translate cały czas znajduje się w wersji beta, ale trzeba przyznać, że już teraz może być pomocne. Nie umożliwia ono co prawda tłumaczenia na język polski, ale możemy go użyć aby przetłumaczyć stronę w nieznanym nam języku na obcy język, który już znamy.
Wspierane w tej chwili języki to: francuski, arabski, angielski, niemiecki, włoski, japoński, koreański, portugalski, rosyjski, hiszpański oraz chiński (tradycyjny i uproszczony).
Na stronie Google Translate widzimy dwie zakładki - Text and Web oraz nowość - Search Results.
W pierwszej z nich znajduje się pole tekstowe, do którego możemy wkleić tekst do przetłumaczenia. U dołu znajduje się również pole dla adresu internetowego, które pozwala na przetłumaczenie od razu całej strony WWW.
W zakładce Search Results możemy natomiast wpisać wybraną frazę do wyszukiwania wybierając wcześniej język wyszukiwania oraz język, którym się posługujemy. Po wciśnięciu przycisku Search otrzymamy oryginalne i przetłumaczone wyniki wyszukiwania. Będą one ułożone równolegle w dwóch kolumnach.
Translator rzeczywiście nie jest doskonały, ale trzeba przyznać, że pozwala na uzyskanie informacji. W czasie testowania nowej funkcji Google Translate wykonałem kilka tłumaczeń pomiędzy znanymi mi językami (angielski - rosyjski) i w każdym przypadku wyniki były raczej zrozumiałe. Oczywiście wpadki się zdarzały (np. "game on accordion", "Gallery of Beautiful Arts").
Próbowałem też pozyskać informację ze stron w nieznanym mi języku francuskim. Musze przyznać, że pomimo drobnych wpadek, tłumaczenie było zrozumiałe, choć jego jakość różniła się w zależności od charakteru strony. Im bardziej dana strona była "oficjalna", tym większy był sukces Google Translate.
Firma Google pracuje nad internetowym tłumaczem już od pewnego czasu i miała własny pomysł na to, w jaki sposób uczynić go skutecznym.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Gdy posiadasz prywatny samochód, komputer czy inny sprzęt i chcesz wykorzystać go na potrzeby działalności gospodarczej, wprowadzając do ewidencji środków trwałych firmy, musisz ustalić wartość początkową, od której rozpoczniesz amortyzację danego składnika. Jest nią cena nabycia, a gdy nie możesz jej ustalić, dokonaj wyceny, uwzględniając ceny rynkowe. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej