O wykryciu ciekawego robaka atakującego użytkowników pakietu OpenOffice.org na różnych systemach operacyjnych poinformowali eksperci z firmy Sophos. Robak może zachowywać się różnie w zależności od systemu, ale charakteryzuje go zawsze obrazek z króliczkiem.
Robak ochrzczony jako SB/Badbunny-A atakuje po otworzeniu dokumentu będącego spreparowanym rysunkiem OpenOffice.org o nazwie badbunny.odg. Po otworzeniu pliku robak przeprowadza różne operacje w zależności od systemu operacyjnego.
W przypadku systemu Windows robak podrzuca plik drop.bad i umieszcza go w system.ini w folderze mIRC. Szkodnik podrzuca również i uruchamia skrypt badbunny.js, który infekuje również inne pliki w folderze.
W przypadku systemu Mac OS X robak podrzuca jeden z dwóch wirusów skryptowych napisanych w języku Ruby (badbunny.rb lub badbunnya.rb). Pod Linuksem Badbunny podrzuca pliki badbunny.py (skrypt XChat) oraz badbunny.pl (mały skrypt atakujący inne pliki Perl).
Podrzucone skrypty XChat oraz mIRC służą do replikowania i dystrybuowania robaka w postaci wspomnianego już pliku badbunny.odg. Jeszcze jedną charakterystyczną cechą "niegrzecznego króliczka" jest wyświetlanie pornograficznego obrazka przedstawiającego skąpo ubraną kobietę i mężczyznę ubranego od stóp do głów w kostium królika.
Graham Cluley z firmy Sophos zauważa, że autorzy robaka nie mieli zamiaru infekować dużej liczby osób (sami zresztą przesłali firmie próbkę szkodnika) i nie mieli zamiaru dzięki robakowi kraść danych. Jest to raczej przykład "starej szkoły" twórców złośliwych kodów, którym bardziej zależało na zaprezentowaniu swojego wynalazku.
Złośliwe kody atakujące inne niż MS Office pakiety biurowe nie są już nowością, choć z pewnością nie są powszechne. Pierwszego wirusa atakującego pakiet biurowy StarOffice zidentyfikowano w maju ubiegłego roku. Eksperci ciągle jeszcze są zdania, że najbardziej opłacalne dla cyberprzestępców jest atakowanie oprogramowania Microsoftu. Z drugiej strony wszystkie kody demonstrujące ataki na pakiet OpenOffice można uznać za zwiastuny przyszłych, groźnych szkodników.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Ochrona, jaką daje interpretacja indywidualna, obowiązuje nawet po doręczeniu zmienionej interpretacji. Niestety nie zawsze oznacza to zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku. Tak pełnej ochrony nie uzyskają osoby, które zrealizowały sytuację opisaną we wniosku o wydanie interpretacji jeszcze przed jej doręczeniem. Jednak i one mogą spać spokojniej, gdyż nie grozi im postępowanie karne skarbowe czy konieczność płacenia odsetek za zwłokę. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej