Sieć przychodzi z odsieczą osobom znudzonym życiem w rzeczywistości. Wystarczy odpowiedni adres strony i kilkanaście dolarów, a otworzą się ogromne możliwości urozmaicenia szarej egzystencji.
BBC publikuje wyniki badań nad internetowymi grami typu Multiplayer, w których udział może brać nawet kilka milionów osób jednocześnie. Sporządzony raport przewiduje świetlaną przyszłość przed tym stosunkowo nowym rodzajem rozrywki - zarówno dla graczy, jak i producentów gier.
Rynek gier internetowych wart jest obecnie około 1 miliarda dolarów, a do 2011 roku ma wzrosnąć o 50%! To jednak niewiele w porównaniu z usługą video na życzenie, która w tym czasie ma przynosić przeszło 11 miliardów dolarów przychodów. W przypadku gier głównym źródłem dochodów (ok. 87%) pozostaje abonament. Trzeba jednak zaznaczyć, że coraz większa część pieniędzy pochodzi z reklam. Wystarczy wspomnieć tylko grę Second Life, gdzie obecne są najważniejsze marki świata.
Największym wirtualnym światem jest World of Warcraft, mający około 3 milionów użytkowników. W dużej mierze sukces tej gry spowodował, że kolejne, głównie w Europie, powstawały niczym grzyby po deszczu.
Aspekt finansowy to jednak tylko jedna strona medalu. Nie bez znaczenia może być wpływ gier typu Second Life na prawdziwe życie. Budując swój mały świat, uczestnicząc w sztucznych interakcjach, tworząc własne "ja", z jednej strony ćwiczymy swoją kreatywność, a z drugiej jednak może prowadzić to do społecznego wyobcowania. Nie od dziś wiadomo bowiem, że utrzymywanie wirtualnych kontaktów społecznych jest znacznie łatwiejsze, niż rzeczywistych. Będąc kimś innym, nie musimy obawiać się zidentyfikowania czy odrzucenia z jakiegokolwiek powodu. Ta łatwość może stanowić problem w prawdziwym życiu.
Autorzy raportu wskazują także, że coraz więcej firm z branży medialnej będzie chciało zaistnieć na wirtualnym rynku rozrywki. Sukces obecnych produktów dobrze wróży bowiem przyszłym zyskom. Ale czy posłuży także wszystkim użytkownikom, których w ciągu najbliższych 4 lat ma przybyć przynajmniej 10 milionów?
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Ochrona, jaką daje interpretacja indywidualna, obowiązuje nawet po doręczeniu zmienionej interpretacji. Niestety nie zawsze oznacza to zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku. Tak pełnej ochrony nie uzyskają osoby, które zrealizowały sytuację opisaną we wniosku o wydanie interpretacji jeszcze przed jej doręczeniem. Jednak i one mogą spać spokojniej, gdyż nie grozi im postępowanie karne skarbowe czy konieczność płacenia odsetek za zwłokę. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej