Warmińsko-mazurscy policjanci zatrzymali 27-letniego Marcina K., który po przejęciu kontroli nad komputerem jednej z elbląskich firm przelał prawie 650 tys. zł na konta, założone wcześniej przy użyciu sfałszowanych dokumentów. Po dokonaniu kradzieży gdańszczanin uszkodził zapisane w komputerze dane opóźniając w ten sposób odkrycie kradzieży.
Rozpracowanie tajemniczej kradzieży i ustalenie jej sprawcy zabrało policjantom z Olsztyna i Elbląga, specjalizującym się w zwalczaniu przestępczości komputerowej, cztery miesiące.
W trakcie śledztwa ustalono, że do przestępstwa doszło przy wykorzystaniu zainstalowanego na komputerze poszkodowanej firmy złośliwego oprogramowania typu "koń trojański". To umożliwiło przestępcy przejęcie pełnej kontroli nad zainfekowanym komputerem.
Sprawca mógł dokonywać na tym komputerze takich czynności jak wyświetlanie zawartości dysków, odszukiwanie określonych plików, a także ich wysyłanie, pobieranie, kopiowanie, usuwanie oraz uruchamianie, pobieranie zrzutów ekranowych i pobieranie haseł znajdujących się w pamięci podręcznej, co w konsekwencji doprowadziło do uzyskania loginów i haseł potrzebnych do dokonania autoryzowanego polecenia przelewu.
Sprawcą kradzieży okazał się administrator sieci, z której łączono się z umieszczonym na zainfekowanym komputerze koniem trojańskim. Z racji pełnionej przez siebie funkcji mógł on skutecznie zacierać ślady swojej działalności, udzielać błędnych informacji i tym samym utrudniać policyjne działania.
Jak informuje policja, sprawa od początku była bardzo skomplikowana ze względu na zastosowanie przez podejrzanego najnowocześniejszych technologii, jego wysokie kwalifikacje oraz możliwość zacierania śladów. Pomimo tego nie pozostał całkowicie anonimowy i w końcu usłyszał zarzut oszustwa komputerowego.
Wczoraj Sąd Rejonowy w Elblągu aresztował go na 3 miesiące. Szykują się też kolejne aresztowania, gdyż policja ustaliła, że sprawca nie działał sam.
Policjanci podkreślają bardzo dobrą współpracę z dyrekcją banku, która udzieliła funkcjonariuszom wszelkiej możliwej pomocy.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Kiedy stajemy się właścicielami nowego telefonu, najczęściej nie możemy się doczekać, żeby połączyć się z internetem i zacząć korzystać z tych wszystkich funkcji, o których producent informuje na opakowaniu. Niekiedy nasz niepokój wzbudzają jednak kwestie związane z bezpieczeństwem - obawiamy się, że nasze urządzenie może stać się ofiarą złośliwego oprogramowania lub ataku oszustów, zwłaszcza gdy jest to smartfon oparty na Androidzie. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej