Gary McKinnon, brytyjski cracker, który przez dwa lata buszował po komputerach NASA, cały czas czeka na ekstradycję do USA. W wywiadzie dla serwisu Wired, McKinnon opowiedział m.in. o tym, co widział na komputerach amerykańskich organizacji militarnych.
Przypomnijmy, że w latach 2001-2002 mieszkający w Londynie McKinnon włamał się do 53 komputerów, należących do NASA, amerykańskich sił zbrojnych, marynarki, sił powietrznych, Departamentu Obrony i Pentagonu. Przy okazji skasował 1,3 tys. kont użytkowników, usunął ważne pliki systemowe, skopiował tajne dane i zainstalował na zaatakowanych maszynach programy zapewniające nieautoryzowany dostęp.
W wywiadzie dla Wired McKinnon mówi, że do crackerskiej działalności zainspirowała go przede wszystkim książka The Hacker's Handbook, choć i bez niej z pewnością włamałby się do komputerów NASA.
Gary szukał na nich informacji o UFO, ale nie tylko. Cracker sądzi, że wiele wynalazków takich, jak nowe rodzaje napędu, trzyma się w tajemnicy, podczas gdy wszyscy płacimy niemałe pieniądze za paliwo do aut. Dlatego właśnie pozyskanie tych tajnych informacji jest według niego pożyteczne.
Gary dodaje też, że widział pliki stanowiące dowód na istnienie UFO. Były wśród niech zdjęcia satelitarne, na których widać niezidentyfikowane obiekty. Były ponoć również dokumenty Excel zatytułowane "Non-Terrestrial Officers" (pozaziemscy oficerowie). Znajdowały się w nich rangi i nazwiska nie rejestrowane nigdzie indziej a także inne fantastyczne dane.
Cracker twierdzi, że nie zdołał pobrać zdjęć w wysokiej rozdzielczości z powodu zbyt wolnego modemu. Twierdzi jednak, że wyglądały na autentyczne.
W wywiadzie dla Wired McKinnon opowiada również o swoich doświadczeniach z organami ściągania i zapewnia, że jego włamania nie miały nic wspólnego z zamachem 11 września 2001 roku, który pechowo przypadał na okres jego działalności.
Pełną treść rozmowy znajdziecie w serwisie Wired News.
W Dragon's Den wszystko było wyreżyserowane. Nasz projekt był z góry łatwy do określenia, że nie wiadomo, o co nam chodzi i nie umiemy tego zaprezentować - mówi Dziennikowi Internatów uczestnik Dragon's Den, Ziemowi Gólski, który odpadł z programu, ponieważ nikt nie zrozumiał jego projektu. więcej
Kilka dni temu publikowaliśmy treść listu Radia Wolne Media do ZPAV w sprawie próby pobrania przez pracownika tej instytucji opłat za korzystanie z utworów na licencji Creative Commons. Sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wysyłając do ZPAV-u prośbę o komentarz. Przy okazji zadaliśmy też pytanie, czy ZPAV stara się dotrzeć do producentów, w obronie których pobiera opłaty. więcej
Ochrona, jaką daje interpretacja indywidualna, obowiązuje nawet po doręczeniu zmienionej interpretacji. Niestety nie zawsze oznacza to zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku. Tak pełnej ochrony nie uzyskają osoby, które zrealizowały sytuację opisaną we wniosku o wydanie interpretacji jeszcze przed jej doręczeniem. Jednak i one mogą spać spokojniej, gdyż nie grozi im postępowanie karne skarbowe czy konieczność płacenia odsetek za zwłokę. więcej
Od jakiegoś czasu abonenci telewizji satelitarnej n są nękani bardzo uciążliwą reklamą emitowaną zaraz po każdym uruchomieniu dekodera. Reklama ma formę planszy zastępującej właściwy obraz i zachęcającej do skorzystania z oferty wypożyczalni VOD operatora - pisze Czytelnik Dziennika Internautów. więcej